|
Skład: Bobby Kimball - śpiew; Tony Kaye - instrumenty klawiszowe; Billy Sherwood - gitara basowa, śpiew; Johnny Bruhns - gitara, chórki; Scott Conner - perkusja, chórki
Produkcja: Billy Sherwood
Właściwie do wszelkich 'supergrup' podchodzę z rezerwą - ileż to razy okazywało się, że mimo podparcia płyty znanymi nazwiskami i wielkiego szumu wokół nagrywania rzekomych arcydzieł, połączenie sił przez największe osobistości muzycznego świata przynosiło zwyczajnie mierny efekt... W przypadku jednych winić za to można zbyt daleko idące eksperymenty, innym zaś trudno nie zarzucić irytującej wtórności i nieskończonego wprost odgrzewania przysłowiowego kotleta. Mimo wszystko, na muzycznym rynku jest także mnóstwo chlubnych wyjątków od tej reguły, do których z czystym sumieniem dołączyć można wydaną niedawno płytę Elements projektu Yoso. Samą tę grupę właściwie można podpiąć pod słownikową wręcz definicję 'supergrupy' - tworzy ją były wokalista Toto - Bobby Kimball oraz muzycy Yes i Circa. Ci właśnie muzycy pod szyldem Yoso (rzecz jasna, pochodzącym z połączenia nazw Yes i Toto - ciekawostką jest okładkowa czcionka, bliźniaczo podobna do tej z Mindfields Toto) serwują nam dwupłytowe wydawnictwo w stylistyce, którą do perfekcji wyszlifowali w macierzystych grupach, podlane znakomitym muzycznym sosem.
Nie ma to jak zacząć płytę od utworu będącego jednocześnie nazwą grupy - najwyraźniej panowie z Yoso są gorącymi zwolennikami tej reguły, pierwszy krążek otwiera bowiem kompozycja o takim właśnie tytule. Ma ona pewne znamiona rocka progresywnego, z "nakładanymi" chórkami włącznie - jakby żywcem wyjętymi z płyt Yes. Udane solo Jimmy'ego Hauna dopełnia bardzo solidnego "otwieracza". W drugim numerze, Path To Your Heart, muzycy penetrują natomiast muzyczne strefy wszelkich odmian stadionowego rocka - tego utworu nie powstydziłoby się ani REO Speedwagon, ani Jimi Jamison solo, ani też Foreigner. Ucho wytrawnego słuchacza cieszy natomiast znakomita wokalna forma Bobby'ego Kimballa - jego głos nadal brzmi tak melodyjnie i świeżo, jak na pierwszych płytach Toto, bez wysiłku osiągając - czasem przecież karkołomne - górne rejestry w refrenach. Where You'll Stay to znów stara szkoła rocka - typowy, podręcznikowy wręcz przykład power-ballady. Zapewne będzie to obowiązkowy punkt wszystkich setlist zespołu - w końcu czym byłyby rockowe koncerty bez "śpiewańców" na tysiące gardeł, płonących zapalniczek i falującego tłumu... Pod numerem czwartym Yoso wykonuje natomiast ostry zwrot w stronę tego, co najlepsze w macierzystym zespole Bobby'ego Kimballa. Walk Away to przecież... typowe Toto! I to zarówno w warstwie wokalnej, jak i muzycznej (klawisze!) A zatem, zgodnie z logiką, "piątka" powinna nas uraczyć progresywnym połamańcem w stylu Yes - utrzymane w takiej właśnie stylistyce New Revolution zapowiadanej w refrenie "rewolucji" nie przynosi, stanowi jednak solidną dawkę czadowego gitarowego grania, znakomicie wyeksponowanego basu i dynamicznej perkusji. Chwila oddechu przychodzi wraz z To Seek The Truth, która jest zasadniczo moim absolutnym faworytem, jeśli chodzi o tę płytę - leniwy, liryczny zgrzyt gitary, gdzieś w tle pobrzmiewający bas, umiejętnie budowane napięcie i wreszcie - kulminacja w znakomitej solówce. Oczywiście nie trzeba dodawać, iż również i w tym utworze Bobby Kimball wokalnie spisuje się na medal. Only One kojarzy się trochę ze słynną Rosanną Toto, zwłaszcza na początku. Numer trzyma dobre tempo i jest miły do ucha), na kolana jednak nie rzuca. Close The Curtain i Won't End Tonight to znów echa wpływów szeroko zakrojonej twórczości Yes (w tym drugim przypadku zaskakujące w takiej stylistyce brzmienie harmonijki ustnej jako preludium do gitarowej solówki oraz świetną melodię zdecydowanie trzeba policzyć na plus zarówno piosence, jak i całemu wydawnictwu). Syntezatorowy Come This Far to zasadniczo wypełniacz... choć może właściwszym byłoby nazwanie go ' muzycznym przedsmakiem' względem kolejnego spośród moich osobistych faworytów na Elements. Time To Get Up zdecydowanie podkręca tempo i zyskuje na żywiołowości - a o to przecież chodzi! Napędzany przez rewelacyjną gitarę i dynamiczny śpiew Kimballa numer pod względem tekstowym stanowi hołd dla muzyki i credo dla jej miłośników - a przecież nie od dziś wiadomo, że w rock'n'rollu najlepiej brzmią na ogół utwory... sławiące sam gatunek! Najciekawszy moment utworu to quasi-progresywne solo na Hammondach, zabierające słuchacza na moment w podróż do świata inspiracji latami '70. Zamykający wydawnictwo nostalgiczny Return To Yesterday stanowi jego znakomity finisz. Do delikatnego brzmienia akustyka w tle dołącza się chóralny śpiew, by po chwili kompozycja ukazała pełnię swojego brzmienia wraz z wejściem gitar. Co prawda ponad siedem minut trwania utworu nie działa szczególnie na jego korzyść i czasami może męczyć słuchacza, zdecydowanie jednak warto trzymać ręce z daleka od funkcji "skip" choćby po to, by usłyszeć finiszujące Return To Yesterday znakomite solo. Solo zresztą jak żywcem wyjęte z - dosłownie i w przenośni - "wczorajszej" muzyki, zagranej z patosem, rozmachem, pasją, takiej, jakiej dziś brakuje najbardziej... Gwoli wypełnienia tej muzycznej pustki, warto sięgnąć również po drugą płytę wydawnictwa Elements, gdzie znajdziemy największe klasyki Yes, Toto i... autorskie utwory Yoso w wykonaniu tych ostatnich, świetnie zagrane i zaaranżowane. Tego dodatku recenzować nie trzeba, za to posłuchać - jak najbardziej.
Poniekąd można było się spodziewać, że Elements Yoso to płyta przede wszystkim dla fanów Toto lub/i Yes i tak właśnie powinno się ją rekomendować. Próżno na niej szukać jakichkolwiek elementów zaskoczenia, co jednak nie jest w tym wypadku żadnym zarzutem. Świetne brzmienie poszczególnych instrumentów, godna ogromnego podziwu (zwłaszcza zważywszy długoletni staż na scenie) forma głosowa Bobby'ego Kimballa, klasyczne rockowe inspiracje, szczypta melodii, ciut rocka progresywnego... Brzmi to jak przepis na płytę odtwórczą, ale brzmieniowo doskonałą. Taka właśnie jest Elements, godna polecenia wszystkim słuchaczom otwartym na klasyczne, odrobinę prog rockowe brzmienie i będąca zarazem jedną z bardziej udanych płytowych 'nowalijek' bieżącego roku.
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/yosohq
Twisted lipiec 2010
|