|
Skład: Chris Squire - gitara basowa, chórki, śpiew w [7]; Steve Howe - gitary, chórki; Alan White - perkusja; Geoff Downes - instrumenty klawiszowe; Benoît David - śpiew
Gościnnie: Oliver Wakeman - dodatkowe partie instrumentów klawiszowych w [2, 6, 9]; Trevor Horn - chórki, dodatkowe partie instrumentów klawiszowych; Luís Jardim - instrumenty perkusyjne; Gerard Johnson - pianino w [7]
Produkcja: Trevor Horn
293... tyle lat w sumie mają muzycy, którzy latem 2011 roku wydali dwudziesty pierwszy studyjny album w historii Yes pt. Fly From Here. Średnią zaniża "młodzieniaszek" David Benoit, który do legendy rocka progresywnego dołączył w 2008 roku. Wokalista Yes kilka miesięcy temu skończył 45 lat. Niemniej jego wkład w premierową muzykę grupy był mały, bowiem w tej materii na Fly From Here pierwsze skrzypce odegrali Chris Squire, Geoff Downes i Steve Howe, a zatem muzycy, którzy młodość przeżywali w czasach, gdy powstawali Floydzi. Wśród autorów premierowego albumu Yes można jeszcze wymienić innego weterana sceny progresywnej Trevora Horna, który przy produkcji krążka wystąpił jako gość, ale jego wkład był odczuwalny przynajmniej w kilku utworach.
Co innego, że na dwudziesty pierwszy album Yes przyszło czekać prawie dekadę. Myślę, że był to czas odpowiedni na zebranie inspiracji nawet dla weteranów sceny. Tym samym muzycy Yes na następcy Magnification zaproponowali nieco ponad trzy kwadranse muzyki rozłożonej na jedenaście utworów, z czego sześć z nich stanowiło poszczególne części utworu tytułowego. Krążek nagrany w Mieście Aniołów ozdobiła kolorowa okładka wykonana przez - skądinąd znanego fanom Yes - Rogera Deana. Nie bez przyczyny wspominam o tym coverze, bo muzyka zawarta na Fly From Here jest trochę jak najnowsze dzieło Deana: kolorowa, naturalna, uwolniona. Zasadniczą część albumu utworzyła kompozycja tytułowa podzielona na pięć części i wstęp określony przez muzyków Yes uwerturą. Fly From Here rozpoczął się ładnym klawiszowym wprowadzeniem Geoffa Downesa, które z właściwą dla Yes stylistyką w kolejnych partiach (częściach) utworu uległo rozgałęzieniu do barwnych partii gitarowych i perkusji poprowadzonych w zmiennym tempie. Nagranie tytułowe stanowi niemalże cenzurkę ludzkich humorów: melancholię i smutek (Sad Night At The Airfield), spontaniczność i ekspresyjność (Madman At The Screens) czy nasycenie dużą zmiennością (We Can Fly). Całości towarzyszyły urozmaicone ścieżki wokalne Davida Benoita, wielokrotnie wspierane głosami innych muzyków Yes w formie chóru lub autonomicznego wokalu. Fly From Here stanowi nie tylko charakter i pokaz umiejętności muzycznych weteranów z Yes, ale i pewne podsumowanie wieloletniej działalności na scenie rocka progresywnego. Trochę mniej spójności pojawiło się w drugiej części albumu, na którą złożyło się pięć oddzielnych utworów. Wszak kompozycje napisane przede wszystkim przez Steve'a Howe'a (wyłączając The Man You Always Wanted Me To Be) stanowiły autonomiczne, uwolnione kompozycje. W premierowej muzyce poza wybornymi partiami instrumentalnymi i wokalnymi znalazło się dużo różnych smaczków: od akustycznych wprowadzeń po partie pianina. Muzycy Yes w tych utworach uwolnili się od koncepcji przyjętej przy utworze tytułowym dając upust pomysłom wymykającym poza przyjęte założenia. Momentami nazbyt improwizowane pomysły wprowadziły trochę chaosu, ale w przekroju całej płyty pozwoliły uchwycić autonomiczne umiejętności muzyków.
Po przesłuchaniu Fly From Here liczby zasygnalizowane we wstępie, czyli wspólny wiek wszystkich muzyków Yes i czas oczekiwania na nowy album, sprawiają wrażenie pozytywnych zmiennych, bo pomimo, że na przestrzeni dwóch lat pełnoprawny skład Yes przekroczy trzysta lat, a na nowy album przyszło czekać dekadę, okazało się, że Anglicy utworzyli atrakcyjny materiał. Fly From Here pełen jest pięknych, magicznych momentów, które z pewnością usatysfakcjonują każdego fana progresywnego rocka. Szczególne należy zwrócić uwagę na rozbudowany utwór tytułowy, który na stałe powinien wpisać się do kanonu bogatej spuścizny Yes. Fajnie jest posłuchać weteranów szlachetnej odmiany rocka w znakomitej formie. 8/10
Oficjalna strona zespołu: www.yesworld.com
Konrad Sebastian Morawski lipiec 2011
|