Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

Y&T - Facemelter [2010]
Wydawca: Frontiers Records / Meanstreak Music Co. / King Japan / Zoom

  1. Prelude, On With The Show
  2. On With The Show
  3. How Long
  4. Shine On
  5. I Want Your Money
  6. Wild Child
  7. I'm Coming Home
  8. If You Want Me
  9. Hot Shot
  10. Blind Patriot
  11. Gonna Go Blind
  12. Don't Bring Me Down
  13. One Life
  14. Losing My Mind [europejski bonus]
  15. Deadly Deciever [japoński bonus]
Facemelter

Skład: Dave Meniketti - śpiew, gitara; Phil Kennemore - gitara basowa; John Nymann - gitara; Mike Vanderhule - perkusja

Produkcja: Y&T

Tak naprawdę, to nigdy nie rozumiałem kultu tego zespołu, który w moim mniemaniu nie wyróżniał się niczym specjalnym wśród podobnie grających bandów. No dobra, podobała mi się płyta Earthshaker, ale jak wszyscy wiemy, wyjątki potwierdzają regułę. I tylko z ciekawości posłuchałem ich nowego od trzynastu lat dzieła, nowego albumu studyjnego, zatytułowanego Facemelter. Zachęcały do tego również entuzjastyczne recenzje w przeróżnych periodykach. Pomyślałem więc, że warto się z nim zapoznać.

Jak przystało na człowieka czynu, bezzwłocznie przystąpiłem do realizacji tego pomysłu. I przyznam, że intro Prelude, On With The Show, spowodowało, że usiadłem z wrażenia i zacząłem nastawiać się na coś wielkiego. Bardzo spodobał mi się ten wstęp i spodziewałem się świetnej kontynuacji tego klimatu w utworze następnym. Niestety... skrzydełka bardzo szybko opadły. Bo On With The Show nie jest tym, czego się spodziewałem. Co z tego, że refren może się podobać? Mam ogromny żal do tego zespołu, że nie znalazł sposobu na pociągnięcie pomysłu z intra dalej. How Long to moim zdaniem jest kpina. Bezczelna zrzynka z Holy Diver. Identyczne tempo, frazowanie i podobny, wręcz bliźniaczy riff. Dobrze, że choć refren inny... Shine On już znacznie lepszy. I choć tu także mam pewne skojarzenia z dokonaniami Van Halen, to nie można się tu do niczego przyczepić. Następny w kolejce I Want Your Money jest równie dobrym utworem. I tylko z powodu tej wymienionej dwójki poprawił mi się humor. Nie szkodzi, że mam leciutkie skojarzenia z Aerosmith. Kawałek jest po prostu bardzo dobry i tyle. Nie podejrzewałbym tej formacji o zapędy w stronę southern metalu. Ale chyba tak należy potraktować Wild Child. W tym przypadku mam tylko pretensje o niezbyt udany refren. No ale Y&T grać w tym stylu nie potrafi i kropka. Mi umiarkowanie się ten numer podoba. No i znów było za dobrze i panowie postanowili wkurzyć mnie po raz kolejny. I’m Coming Home z niezbyt wymagającym tekstem i opakowany w średnie rockowe tempo. Zanim zabrali się za niego, powinni podpatrzeć swoich kolegów z Praying Mantis. Tam schemat i tytuł jest podobny, ale wykonanie i pomysł na utwór o niebo lepszy. Uspokoiłem się przy wolnym If You Want Me. Bardzo dobrze skomponowany, zagrany i zaśpiewany numer i na dodatek gdzieś tam w tle rezonuje sobie Page z Coverdalem. Moją tezę, że jeśli zespół chce, to potrafi, potwierdza bardzo dobry Hot Shot. Trochę Krokusa i AC/DC. To wystarczyło. Noga sama wybija rytm. Blind Patriot to jeden z najlepszych, a kto wie, czy właśnie nie najlepszy kawałek na tej płycie. Bardzo dobry, mocny riff, dobra melodia i ciekawie zaplanowana linia wokalu w refrenie. Fajnie rezonuje w tle Whitesnake. Yeah, równie mocarnie jest w Don’t Bring Me Down. Fajne, akustyczne intro, potem mocna gitara i te southernowe wtrącenia tu i ówdzie. Ciekawy jestem, który z panów nasłuchał się nieco innej muzyki i przemycił ją na ten LP. Pytanie jest tym bardziej zasadne, że w takim Gonna Go Blind idealnie sprawdziłby się wokalista Sully Erna z amerykańskiego Godsmacka. Ten kawałek powinien być też raczej akustyczny. Wtedy byłby to prawdziwy killer. Bo te zwolnienia i wyciszenia naprawdę robią smaka na więcej. Z chmur należy jednak wrócić na ziemię za sprawą niezbyt wyróżniającego się z tłumu One Life. Taki tam hard rockowy kawałek. I szkoda, że nie zamienił się miejscami z ostatnim na płycie Losing My Mind, któremu znacznie bliżej do Gonna Go Blind...

No i koniec. Warto było? I tak i nie. Jest to album strasznie nierówny, obok strasznych mielizn w stylu How Long mamy kapitalne Don’t Bring Me Down. Część tej płyty powstała po prostu na kolanie i tyle. Nad tym zespołem powinien stać ktoś z grubą pałą i groźnie wymachiwać nią nad głowami muzyków. A może od czasu przywalić, choćby tak prewencyjnie. Podsumowując: skok na kasę, choć kilka utworów bardzo udanych. Wydawcą jest Frontiers Records. Umiarkowanie polecam. Chyba...

Oficjalna strona Dave'a Menikettiego: www.meniketti.com

Vincent
lipiec 2010