Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

WOBBLER - Afterglow [2009]
Wydawca: Termo Records

  1. The Haywain
  2. Imperial Winter White
  3. Interlude
  4. In Taberna
  5. Armoury
Afterglow

Skład: Lars Fredrik Frøislie - śpiew, pianino, organy Hammonda i inne instrumenty klawiszowe; Morten Andreas Eriksen - gitara elektryczna i akustyczna; Kristian Karl Hultgren - gitary basowe; Martin Nordrum Kneppen - perkusja, instrumenty perkusyjne
Gościnnie: Tony Johannessen - śpiew; Ketil Einarsen - flety; Aage Moltke Schou - perkusja i wibrafon; Ulrik Gaston Larsen - gitary barokowe, toerba, lutnia; Sigrun Eng - wiolonczela

Produkcja: Lars Fredrik Frøislie

W mniemaniu wielu klasyczny rock progresywny "skończył się" wraz z latami siedemdziesiątymi dwudziestego wieku, odchodząc do lamusa historii. Tymczasem od czasu do czasu pojawiają się wydawnictwa, na których udaje się z powodzeniem wskrzesić tę niemodną już dziś, choć bardzo piękną i złożoną muzykę. Do tych ostatnich należy druga płyta mało znanej, norweskiej grupy Wobbler, zatytułowana Afterglow (debiut ukazał się cztery lata wcześniej). Podobno część tych utworów zarejestrowano jeszcze w latach 90-ych, pozostałe podczas sesji nagraniowych do poprzedniego wynurzenia kwartetu.

Album został podzielony na trzy niezbyt długie, w pełni instrumentalne przerywniki, inspirowane muzyką dawną (zwłaszcza renesansową) i folkiem oraz dwa dania główne w postaci rozbudowanych, kilkunastominutowych suit o zmiennym tempie i rytmie. W tych pierwszych usłyszymy przede wszystkim gitary akustyczne, flety i różnorakie instrumenty klawiszowe. The Haywain to króciutka, zgrabna miniaturka, czerpiąca pełnymi garściami z muzyki renesansowej, oparta na współbrzmieniu opisanego wyżej instrumentarium, stylistycznie bliska utworom Gryphon. W podobnych klimatach utrzymano Interlude, w którym dominują dźwięki gitary akustycznej, gdzieniegdzie tylko uzupełniane przez wiolonczelę. Armoury kojarzy mi się nieodparcie z utworami, które grano na powitanie rycerzy powracających z jakiejś bitwy. Początek tego kawałka został zdominowany przez flety, dopiero w trzeciej minucie wchodzą zaskakujące partie organowe, nadające mu nieoczekiwanie podniosły nastrój, rozpraszany na końcu przez motyw czysto psychodeliczny. Tym, co sprawia, że twórczość Wobbler wydaje się być absolutnie wyjątkowa, są jednak wspomniane złożone, progresywne kompozycje numer dwa i cztery. Imponujące rozmachem aranżacyjnym i zakresem wykorzystanego instrumentarium (w którym, oprócz różnorakich gitar elektrycznych, akustycznych, basowych, instrumentów klawiszowych i perkusyjnych, znalazło się również miejsce na flety, pianino i wibrafon), fascynujące lekkością, z jaką połączono w nich płynnie różne muzyczne światy - rock, jazz, fusion, folk i muzykę dawną. A jednocześnie zaskakujące brakiem jakichkolwiek odniesień do rocka neoprogresywnego czy metalu progresywnego, tak jakby formacja chciała zaznaczyć, że uważa się za kontynuatora wielkich prekursorów gatunku z lat 70-ych, jak Gentle Giant, King Crimson, czy Jethro Tull. Z drugiej strony nie ma tu mowy o ewidentnym kopiowaniu dokonań klasyków - norweski ansambl buduje za pomocą dostępnych środków specyficzną atmosferę odległej Północy, zórz polarnych i długich wieczorów przy świecach. Posłuchajmy choćby, mocnego, klawiszowo-gitarowego wejścia do Imperial Winter White - czujemy w nim tytułową, srogą zimę, a jednocześnie brzmienia klawiszy jakby rozgrzewają. Trudno nie dopatrzeć się tu wpływów Gentle Giant (na poziomie struktur rytmicznych), czy też bliższego współczesności Anglagard (jeśli chodzi o sposób wykorzystania instrumentów klawiszowych). Rytm zmienia się co chwilę i co chwilę następuje też zmiana klimatu - między trzecią a czwartą minutą mamy przejście do dźwięków inspirowanych folkiem (flety i gitary akustyczne), a dalej znów powrót do niepokojących partii klawiszowych, ustępujących z kolei miejsca mistycznym, "mroźnym" partiom wibrafonu. Kontrapunktem dla tych ostatnich jest heavy progowa wstawka a’la King Crimson na początku ósmej minuty. W całym utworze niewiele miejsca pozostawiono wokaliście (śpiewa on zaledwie w dwóch momentach, ale może to i dobrze, gdyż nie należy do tuzów mikrofonu). Warto zwrócić uwagę na przepoczwarzenie się jego pierwszej partii w folkowej oprawie w perfekcyjnie kontrolowane instrumentalne szaleństwo na pograniczu muzyki fusion na przełomie minuty dziewiątej i dziesiątej. Zresztą nie chciałbym zanudzać dalszym opisem tego przebogatego dziełka, dodam jedynie, że podoba mi się w nim także drugi, bombastyczny, marszowy motyw wokalny i niespodziewane, dość ostre wejście gitar w samej końcówce. Podobną, szkatułkową strukturę posiada In Taberna, z tym, że tutaj większy akcent położono na brzmienia heavy progowe, słyszalne od samego początku. Nie oznacza to, że brak w nim wolniejszych, tęsknych motywów podbarwionych folkiem i klasyką, po prostu znacznie więcej miejsca pozostawiono tu zakręconym, "crimsonowym" rozwiązaniom i eksperymentom z pogranicza jazzu. Najważniejsze, że misterna całość nie nudzi i w gąszczu następujących po sobie, zmieniających się jak w kalejdoskopie fragmentów, nie ma się wrażenia, żeby cokolwiek doklejono do kompozycji na siłę.

Nie da się ukryć, że dla kogoś nie obeznanego z rockiem progresywnym zaledwie trzydziestokilkuminutowy Afterglow może się okazać pozycją zbyt trudną w odbiorze, czy nawet szokująco nieprzystępną. Niemniej jednak warto dać szansę temu krótkiemu krążkowi, choćby dlatego, żeby przekonać się, jaką jedność mogą stanowić z pozoru nie pasujące do siebie gatunki muzyki i na jakie wyrafinowanie ciągle stać współczesnych kompozytorów. Dla miłośników progresu w starym stylu jest to mus, ale oni tę płytę już znają.

Oficjalna strona zespołu: www.wobblermusic.com
Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/wobblermusic

Hardlover
styczeń 2010