|
Basista w szeregach "armii" Alice'a Coopera w czasach Constrictora i Raise Your Fist And Yell, frontman hard rockowego Winger, dojrzały i niezwykle utalentowany artysta solowy. Przy tym - idol uśmiechający się z plakatów na niezliczonej ilości ścian pod koniec lat '80. Cóż więcej da się powiedzieć o Kipie Wingerze? W związku z premierą najnowszej płyty Winger - Karma oraz planowanym w ramach jej promocji przyjazdem na koncert do warszawskiej "Progresji" 6 grudnia tego roku, Kip opowiedział w wywiadzie dla Hard Rock Service o sobie i swojej karierze - nie pomijając kwestii muzycznych inspiracji, czasów w zespole Alice'a, Beavisa i Buttheada oraz najnowszych projektów, w które się angażuje...
HARD ROCK SERVICE: Cześć Kip! Dziękuję raz jeszcze za wywiad. Na dobry początek, zacznijmy od wspaniałej dla fanów hard rocka w Polsce wiadomości, jaka nadeszła ostatnio z obozu Winger. W ramach promocji nowego albumu zespołu - zatytułowanego Karma - Winger ogłosił rozpiskę dat najbliższej trasy koncertowej po Europie. Znalazło się tam także miejsce dla Polski - Wasz koncert ma się odbyć w Warszawie 6 grudnia. Dotychczas mogliśmy tylko marzyć o szansie zobaczenia Was na żywo - będzie to, bądź co bądź, pierwszy występ Wingera w Polsce. Czy macie jakieś nadzieje lub oczekiwania związane z koncertem w Warszawie?
KIP WINGER: Jesteśmy bardzo podekscytowani możliwością zagrania dla Was w Polsce. Mamy nadzieję, że mnóstwo ludzi przyjdzie na koncert; z naszej strony obiecujemy, że zagramy wszystkie stare hity i cztery lub pięć piosenek z nowej płyty.
HARD ROCK SERVICE: Jeśli już jesteśmy przy premierze najnowszej płyty - Karma ma się ukazać 16 października w Europie, a 27 października w Stanach za pośrednictwem Frontiers Records. Dotychczas słyszeliśmy tylko sample nowych nagrań. Jak brzmi Karma, czy zawiera w sobie klasyczne cechy stylu Winger, czy muzycznie można ją traktować jako kontynuację IV? Jaką muzyczną ścieżkę eksploruje ta płyta, czego możemy się po niej spodziewać? Sample i promocyjne wideo były bardzo obiecujące.
KIP WINGER: Naszym zamysłem było, by płyta brzmiała jak połączenie stylu naszego pierwszego albumu i Pull. Osobiście jestem bardzo zadowolony z rezultatu, jaki osiągnęliśmy. Brzmienie jest bezpośrednie, ciężkie, ale brzmi zdecydowanie jak Winger.
HARD ROCK SERVICE: Oderwijmy się na chwilę od aktualności z obozu Wingera; nie zapominajmy, jak wiele lat zróżnicowanej i pełnej sukcesów kariery ma za sobą Kip Winger. Przyjrzyjmy się bliżej Twoim początkom z muzyką; kiedy odkryłeś rocka i pozostałe jej gatunki? Opowiedz nam trochę o swoich najwcześniejszych doświadczeniach jako muzyk, wokalista i basista. Kiedy odkryłeś w sobie pasję do czterech strun?
KIP WINGER: Zacząłem grać w wieku sześciu lat w zespole z moimi braćmi. Moi rodzice byli muzykami jazzowymi, ale zawsze zachęcali nas do grania tej akurat muzyki, którą kochamy. W jakiś sposób zawsze chciałem grać właśnie na basie... Pierwszy promocyjny koncert zagrałem w wieku niespełnia ośmiu lat. Gdy miałem dwadzieścia trzy, dołączyłem do zespołu Alice'a Coopera i nagrałem z nimi trzy płyty, później sformowałem Winger. Byliśmy niezwykłymi szczęściarzami - nie każdemu udaje się osiągnąć status multiplatyny... Od tamtego czasu odkryłem wiele klasycznych brzmień; jeden z moich ulubionych klasycznych kompozytorów pochodzi zresztą z Polski - jest to Henryk Górecki. Jego muzyka jest niesamowita.
HARD ROCK SERVICE: Ścieżki Twojej kariery - na czele Winger i kariery solowej - łączy element ogromnego muzycznego zróżnicowania. Jesteś artystą inspirującym się wieloma skrajnie różnymi gatunkami, od gitarowego hard rocka do muzyki klasycznej...
KIP WINGER: Zawsze podążałem po prostu za swoimi marzeniami. Gdy byłem młodszy, założyłem sobie, by grać w rockowym zespole, a potem spróbować z muzyką klasyczną. Przeistoczenie się w klasycznego kompozytora zajęło mi mnóstwo czasu i kosztowało sporo wysiłku, sporo studiowałem prywatnie, i tak dalej, i tak dalej... Wreszcie udaje mi się jednak osiągnąć swoje cele (projekt z orkiestrą symfoniczną Tuscon i baletem San Francisco). Komponowanie muzyki zawsze było dla mnie najważniejsze. Nigdy nie uznam, że mam dość wiedzy o muzyce - zawsze warto nauczyć się czegoś nowego.
HARD ROCK SERVICE: Znanym faktem z Twojej młodości jest nabycie tanecznych umiejętności. Ma to związek z Twoimi inspiracjami muzyką klasyczną.
KIP WINGER: Zgadza się. Studiowałem taniec od szesnastego roku życia. Miałem przez to okazję usłyszeć wiele muzyki, z którą nie miałem kontaktu wcześniej; zacząłem się zastanawiać, kto mógł coś takiego napisać i zainteresowałem się kompozycją. Muzyka i taniec to idealne połączenie.
HARD ROCK SERVICE: Z informacji, do których udało mi się dotrzeć, wnioskuję, że Twoim pierwszym zespołem był Blackwood Creek - grałeś tam z braćmi i kumplem. Co reprezentował sobą ten zespół pod względem muzyki? Słyszałam, że rozpadł się w 1980 roku, i także - że szykuje się niedługo jego reunion...
KIP WINGER: Wróciliśmy do tego projektu. Nagraliśmy album, który ujrzy światło dzienne w grudniu tego roku. Muzycznie, Blackwood Creek to typowy rock.
HARD ROCK SERVICE: Pierwszy przełom w Twojej karierze nastąpił w 1984 roku. Wtedy stałeś się współautorem piosenki Bang Bang (Balls of Fire), która znalazła się na trzecim (i, zdaniem wielu, najlepszym) albumie grupy Kix Midnite Dynamite. W tej piosence, śpiewałeś także w chórkach. Opowiedz nam, jak doszło do wykorzystania Twojej piosenki na albumie Kix.
KIP WINGER: Przyjaźniłem się z producentem Beau Hillem, który produkował także i tę płytę. On i zespół szukali piosenek na album; szczęśliwie dla mnie, miałem asa w rękawie - riff do "Bang Bang". Zdecydowali się go wykorzystać; była to pierwsza piosenka, którą udało mi się opublikować.
HARD ROCK SERVICE: Następne były sesje z Beau Hillem, spotkanie Reba Beacha, nagrywanie dem... I kolejny bardzo ważny moment Twojej kariery - połączenie sił z Alicem Cooperem w szeregach jego zespołu. Jak zaczęła się ta współpraca? Byłeś basistą w grupie Alice'a w czasach Constrictora i Raise Your Fist And Yell, wspólnie z Alicem i Kanem Robertsem napisałeś także utwór Gail (który znalazł się na albumie Raise Your Fist And Yell). Jak wspominasz czasy współpracy z królem shock rocka, oraz - oczywiście - z inną ważną personą rockowej sceny lat '80, rockowym Rambo - Kanem Robertsem? Czy pamiętasz jakąś zabawną lub interesującą historię z tamtego okresu, wartą podzielenia się nią z czytelnikami Hard Rock Service?
KIP WINGER: Beau Hill produkował album Alice'a Coopera Constrictor. Potrzebowali basisty, który mógłby im akompaniować w czterech piosenkach. Szybko zaprzyjaźniłem się z Kanem i Alicem i poprosiłem ich, by wzięli mnie pod uwagę podczas formowania zespołu na trasę koncertową promującą album. Szczęśliwie, przyjęli mnie na trasę. Tak oto w ciągu czterech miesięcy z kelnera przeistoczyłem się w muzyka grającego na wyprzedanych stadionach. To było jak spełnienie marzeń... Wkrótce potem sformowałem Winger, postanawiając spróbować, jak to jest stać na czele własnego zespołu. Kane i Alice to bardzo zabawni ludzie... W tamtym okresie wydarzyło się zbyt wiele historii, by pamiętać wszystkie [śmiech].
HARD ROCK SERVICE: Kolejny przełom w Twojej karierze nastąpił w 1987 roku, gdy opuściłeś szeregi grupy Alice'a Coopera, by skupić się na działalności Winger. Czy - tak jak w przypadku Kane'a - miało to charakter naturalnej rotacji, naturalnej kolei rzeczy?
KIP WINGER: Zdecydowanie tak. Alice i Kane zachęcali mnie do tego. W gruncie rzeczy to Alice zasugerował, bym swój nowy zespół nazwał "Winger".
HARD ROCK SERVICE: Teraz przejdźmy do najważniejszej części wywiadu - ery Winger. W jakich okolicznościach sformował się pierwszy skład grupy? Jak było powiedziane wcześniej, znałeś już Reba, a w szeregach zespołu Alice'a Coopera poznałeś Paula Taylora...
KIP WINGER: Tak. Roda poznaliśmy w studio, gdy zaczynaliśmy sesje demo. Spotkaliśmy go zupełnie przypadkiem; chciał wtedy grać z jakimś innym zespołem, szybko się zaprzyjaźniliśmy i zaproponowaliśmy, by pojawił się na naszej próbie. Reszta jest historią.
HARD ROCK SERVICE: Trzy kolejne albumy Winger - wydawane od 1988 do 1993 roku - pokazują nieustanny muzyczny rozwój zespołu, od przyjaznych radiu brzmień pierwszego albumu do cięższych, agresywniejszych i zdecydowanie mniej komercyjnych utworów na Pull. Powiedziałeś jednak kiedyś, że nigdy tak naprawdę nie dążyłeś do gwiazdorstwa i komercji. W muzyce Winger zawsze było coś nieco bardziej progresywnego, wyjątkowego, co odróżnia te brzmienia od innych wtedy popularnych hair bandów. Powiedziałeś kiedyś, że Seventeen, uważana za jeden z najważniejszych przebojów hair metalu, jest w gruncie rzeczy piosenką zainspirowaną rockiem progresywnym - w jakim sensie? Wiadomo, że jesteś fanem Rush - czy w Twojej muzyce odbija się w to jakikolwiek sposób?
KIP WINGER: Kompozycja Seventeen jest dość trudna, riff nie należy do przeciętnych i nie gra się tego łatwo. Zwłaszcza, gdy trzeba grać i śpiewać jednocześnie... Do tego wstawka Roda w trakcie solówki, i tak dalej, i tak dalej... Słyszałem wiele klubowych zespołów, którym ta piosenka nie wychodzi. Co do Rush - gdy byłem dzieciakiem, bardzo wpłynęła na mnie ich muzyka, stąd też we wszystkich naszych aranżacjach pojawia się element moich progresywnych inspiracji.
HARD ROCK SERVICE: W związku z premierą i promocją pierwszej płyty, zespół zjeździł świat z zespołami takimi jak Bad Company, Scorpions, Cinderella, Bon Jovi, Poison, Skid Row i Tesla. Jak wspominasz tamten okres?
KIP WINGER: Wszystkie zespoły, z którymi kiedykolwiek współpracowałem - również te wymienione powyżej - są wspaniałe, świetnie się z nimi pracuje. Rzadko spotyka się palanta w tym biznesie.
HARD ROCK SERVICE: Prócz grania w Winger, w 1989 roku stworzyłeś wspaniały duet z Fioną Flanagan. Razem wykonaliście piosenkę Everything You Do (You're Sexing Me) z jej albumu Heart Like A Gun. Jak wspominasz ten epizod w karierze? Czy nagranie duetu było pomysłem Beau Hilla?
KIP WINGER: Tak, był to jego pomysł. Uwielbiam Fionę, jest wciąż moją dobrą przyjaciółką. Świetnie się bawiliśmy nagrywając utwór i - oczywiście - teledysk [śmiech].
HARD ROCK SERVICE: W 1991 roku pojawiłeś się na okładce magazynu "Playgirl" i wziąłeś udział w sesji zdjęciowej dla tego magazynu. Dlaczego zdecydowałeś się wtedy na taki krok?
KIP WINGER: Byłem po prostu dzieciakiem, robiącym wszystko, by się wypromować. Zdecydowanie przyniosło mi to spory rozgłos.
HARD ROCK SERVICE: Wielu muzyków rockowych, którzy stali się popularni w latach '80, dziś odnoszą się do tamtych czasów z niesmakiem. Czują się zażenowani swoim image'em i muzyką z tamtych czasów, podobnie również odnoszą się do swoich albumów czy niegdysiejszych hitów. Jak Ty oceniasz z perspektywy tamten czas? Czy żałujesz czegokolwiek, czy z podniesioną głową grasz dziś Seventeen i Miles Away?
KIP WINGER: W latach '80 bawiłem się wspaniale. Muzyka była zabawą, a my wszyscy byliśmy młodzi... O to chodzi w rock'n'rollu. Nie żałuję niczego!
HARD ROCK SERVICE: Powiedziane jest, że Winger nigdy tak naprawdę się nie rozpadł i nawet, gdy zawiesiliście działalność po wydaniu i promocji Pull, wciąż pozostaliście wszyscy bliskimi przyjaciółmi. To dość niezwykłe w muzycznym biznesie, gdzie na ogół członkowie zespołów rozchodzą się po serii bójek, kłótni i publicznie rzucanych inwektywów. Jakkolwiek w składzie Winger zaszła drobna zmiana - przed erą Pull szeregi grupy opuścił Paul Taylor... Jaki był tego powód?
KIP WINGER: Paul chciał podążyć ścieżką tekściarza; udało mu się to, wkrótce już pisał i występował z wieloma swoimi herosami, jak choćby Steve Perry. Wciąż jednak jesteśmy dobrymi przyjaciółmi.
HARD ROCK SERVICE: Połowa lat '90, w jakiś czas po wydaniu Pull, nie była zbyt pomyślną epoką w dziejach Winger. Beavis & Butthead w MTV, niesławny konflikt z Metalliką...
KIP WINGER: Jestem osobą, która nie musi deptać innych, by podbudować samego siebie. Nigdy nie spotkałem osobiście nikogo z Metalliki ani Mike'a Judge'a ["ojca" postaci Beavisa i Buttheada - przyp. red.]. Chciałbym ich jednak zaprosić na któryś z moich występów w towarzyszeniu orkiestry symfonicznej! [śmiech]
HARD ROCK SERVICE: W latach '90 i współczesnych sporo nagrywałeś solo, dałeś także wiele występów solowych. Twoje autorskie płyty pokazują trochę inną twarz Kipa Wingera; co chciałeś przez nie wyrazić? Opowiedz nam trochę o swoich wydawnictwach solowych: This Conversation Seems Like a Dream (1996), Down Incognito (1998), Songs from the Ocean Floor (2000), From the Moon to the Sun (2008). Które oceniasz jako najlepsze z Twoich dzieł, które są najbliższe Twojemu sercu?
KIP WINGER: Piosenki są jak dzieci - nie mam ulubionych. Moje albumy solowe są odbiciem mojego życia przez ostatnie piętnaście lat. Każdy z nich znaczy coś innego dla poszczególnego odbiorcy. Dostaję wiele listów z całego świata, w których fani wspominają o różnych piosenkach napisanych przeze mnie na przestrzeni lat, mówiąc, w jaki sposób one na nich wpłynęły. Czytanie takich słów to największy honor i zaszczyt dla mnie jako songwritera.
HARD ROCK SERVICE: W 2006 roku, Winger powrócił wraz z albumem IV. Czym różni się od niego najnowsza płyta Winger, Karma?
KIP WINGER: IV była zdecydowanie mroczniejszym i bardziej progresywnym albumem. Przy jego tworzeniu dbałem o aranżację i spędziłem wiele czasu dopasowując skale, melodie... Nowa płyta jest bardziej bezpośrednia. Skupiam się na mocy muzyki.
HARD ROCK SERVICE: Prócz wydania Karmy pod szyldem zespołu Winger pracujesz także nad innymi projektami. W tym roku zacząłeś pracę nad projektem symfonicznym Ghosts na orkiestrę i balet. Czego możemy oczekiwać po Ghosts, kiedy projekt ten ujrzy światło dzienne?
KIP WINGER: Premiera części Ghosts z orkiestrą symfoniczną Tuscon zapowiedziana jest na 14 listopada, wersja z baletem - około 9-15 lutego 2010. Stworzyłem ten projekt dla choreografa, Christophera Weeldona. Gdy usłyszał pierwsze próbki, zaproponował mi stworzenie wersji dwudziestominutowej. Koniec końców, projekt stał się czteroczęściową kompozycją na orkiestrę smyczkową, pianino i harfę.
HARD ROCK SERVICE: Także w tym roku zostałeś uhonorowany za pracę nad płytą IV przez dowództwo armii Stanów Zjednoczonych. Opowiedz nam o tym.
KIP WINGER: To była dla mnie niespodzianka. Występowałem akurat w ramach show "Legends and Lyrics", i pojawił się tam generał [Harold Cross, dowódca departamentu wojska Missisipi], by wręczyć mi tę nagrodę. Byłem naprawdę poruszony!
HARD ROCK SERVICE: Czy wydanie Karmy, trasa z Wingerem i Ghosts to wszystko, co planujesz na najbliższą przyszłość?
KIP WINGER: Dorzućmy do tego jeszcze współpracę z Blackwood Creek.
HARD ROCK SERVICE: Na koniec poproszę Cię jeszcze o słówko lub dwa dla fanów Winger, którzy nie mogą już się doczekać występu Winger 6 grudnia w Warszawie...
KIP WINGER: Bardzo cieszymy się na nasz przyjazd do Polski i pierwszy koncert dla polskich fanów! Nie możemy się już doczekać spotkania Was wszystkich.
HARD ROCK SERVICE: Dzięki za wywiad, do zobaczenia w Warszawie!
KIP WINGER: Dziękuję również!
Oficialna strona artysty: www.kipwinger.com
Oficialna strona Winger: www.wingertheband.com
Twisted 17.10.2009
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|