Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

WHITESNAKE - Slide It In [1984]
Wydawca: Geffen / EMI

  1. Gambler
  2. Slide It In
  3. Standing In The Shadow
  4. Give Me More Time
  5. Love Ain't No Stranger
  6. Slow An' Easy
  7. Spit It Out
  8. All Or Nothing
  9. Hungry For Love
  10. Guilty Of Love
Slide It In

Skład: David Coverdale - śpiew, pianino, perkusja; Micky Moody - gitary; Mel Galley - gitary, chórki; John Sykes - gitary (wersja amerykańska); Jon Lord - instrumenty klawiszowe; Colin Hodgkinson - gitara basowa (wersja brytyjska); Neil Murray - gitara basowa (wersja amerykańska); Cozy Powell - perkusja; The Fabulosa Brothers - chórki

Produkcja: Martin Birch

Są płyty, do słuchania których chętnie się wraca nawet po wielu latach od ich wydania. Na których muzyka wydaje się być wiecznie świeża, a odsłuchiwane po raz kolejny utwory zawsze wywołują mimowolną chęć przytupywania nogą. Do tej kategorii dzieł należy siódmy album studyjny Whitesnake, wydany w 1984 roku Slide It In. Były to czasy, w których hair metal jeszcze nie dominował, a w muzyce rockowej więcej znaczył hard rock, co znajduje swoje odzwierciedlenie na tej płycie. Kompozytorami zawartego na niej materiału byli w największym stopniu Coverdale i Galley, w jednym utworze maczał palce również Moody. Album został wydany w dwóch, nieco różniących się wersjach: brytyjskiej i (późniejszej) amerykańskiej. Pozwolę sobie zrecenzować tę pierwszą.

Wydana dwa lata wcześniej świetna płyta Saints And Sinners sprawiła, że niektórzy myśleli, iż Biały Wąż osiągnął już szczyt swoich możliwości. A jednak mylili się... Otwierający płytę Gambler to utwór śpiewany z manierą "deeppurplową", gdzie podobać się może solo grane kolejno przez klawisze i gitarę, zresztą idealnie współgrające ze sobą w całym kawałku. Slide It In jest numerem o dość prostej strukturze, lecz bardzo chwytliwym refrenie. Jest on dopiero zapowiedzią tego, co będzie się działo dalej. W kolejnym, singlowym Standing In The Shadow mamy wspaniałą melodię i doskonałą współpracę gitar z klawiszowym, nieco rozmarzonym tłem. Give Me More Time budzi skojarzenia ze starym Free (szczególnie zwrotka), mamy tutaj znowu świetne: riff i melodię. Singlowa ballada Love Ain’t No Stranger jest utworem znanym chyba wszystkim fanom rocka lat osiemdziesiątych, podoba mi się w niej właściwie wszystko - od partii klawiszy na początku utworu, poprzez łagodny wokal w zwrotce, po nieco szybszy refren. Slow An’ Easy to trzeci singiel z płyty, podbarwiony bluesem utwór z mistrzowsko budowanym napięciem w zwrotkach, wybuchającym w refrenie. Charakterystyczna "urywana" gra gitary w tym kawałku była patentem rozwijanym na kolejnych albumach Coverdale’a i spółki. Kolejny hit. Prosty, choć doskonały riff rządzi na Spit It Out, w piosence zwraca uwagę zwolnienie z klawiszowym tłem po drugim refrenie, a po nim eksplozja smakowitej solówki. Nad utworkiem All Or Nothing unosi się duch Lorda i Deep Purple (świetne klawiszowe solo po drugiej zwrotce). Hungry For Love zachwyca mnie trochę mniej, choć trzeba przyznać, że jest zbudowany na bardzo porządnym riffie i jest bardzo dobrze zaśpiewany. Zamykający płytę, singlowy Guilty Of Love stanowi udane nawiązanie do twórczości takich grup jak Nazareth (motyw podwójnej gitary przewijający się przez piosenkę, tempo i sposób konstruowania melodii), a także Thin Lizzy (sposób artykułowania dźwięków przez wokalistę). Uwielbiam takie granie. Na całym krążku zachwyca świetna forma Coverdale’a, który śpiewa raz spokojnie (jak w Love Ain’t No Stranger), raz ostro (All Or Nothing, Spit It Out), raz głęboko i poważnie (Gambler), wreszcie na kompletnym luzie (utwór tytułowy, czy Guilty Of Love). Pozostali muzycy doskonale zestroili się z jego głosem, nie szarżują, jednak potrafią zawrzeć w kilkunastu dźwiękach to, co innym nie udawało się w kilometrowych solówkach - cóż, to już wówczas byli starzy wyjadacze.

Ten fenomenalny w swojej prostocie krążek zamknął pewien okres w historii Whitesnake, zamknął w stylu najlepszym z możliwych. Mamy tu masę pozytywnych emocji, świetnych melodii, dobrze zagranych riffów; nie ma ani jednego wypełniacza. Kolejne płyty Białego Węża to już nieco inna muzyczna bajka, choć niemniej fascynująca. Uważam, że Slide It In jest pozycją obowiązkową w płytotece każdego szanującego się fana rocka.

Oficjalna strona zespołu: www.whitesnake.com

Hardlover
styczeń 2009