|
Skład: David Coverdale - śpiew; Doug Aldrich - gitara; Reb Beach - gitara; Chris Frasier - perkusja; Uriah Duffy - gitara basowa; Timothy Dury - instrumenty klawiszowe
Produkcja: David Coverdale, Doug Aldrich i Michael McIntyre
Jakoś niespecjalnie emocjonowałem się wiadomością, że w bieżącym roku grupa Whitesnake wydaje pierwszy od 11 lat krążek studyjny. Pewnie dlatego, że nigdy specjalnie nie przepadałem za grupą Coverdale'a. Owszem, lubię kilka pozycji tego zespołu, lecz od dawna nie sięgnąłem po żadną. Tymczasem mam okazję skosztować nowego dzieła Białego Węża o jednoznacznym tytule Good To Be Bad.
Patrzę na okładkę i spodziewam się grania w starym stylu. Po części tak właśnie jest, chociaż jeśli miałbym być szczery, najwięcej tu tego Whitesnake z lat '90 i płyty Restless Heart. Nie uważam, że to minus, po prostu jakoś czuć, że Coverdale nie chce rozpieszczać fanów z lat '80. Przynajmniej tak wynika z pierwszego, Best Years, ale także i drugiego numeru. Moją uwagę zwraca zwłaszcza ten drugi, Can You Hear The Wind Blow?. Jest po prostu świetny, z mocno osadzoną partią gitary i wokalem, który skłania mnie do prawdziwego podziwu. Wydaje się, że Covi nie zestarzał się w ogóle. Ten prawie 60 letni pan generuje dźwięki niczym ktoś conajmniej o połowę młodszy. Nie czuć zmęczenia. Czuć witalność i moc. Warto jeszcze dodać, że przygrywa mu nie byle kto, bowiem sam Reb Beach z Winger. Drugi wiosłowy Doug Aldrich pokazał już, na co go stać na koncertach (naprawdę rewelacyjne sola) i tutaj także nie zawodzi. Trzeci kawałek Call On Me jest jakby bardziej osadzony w rock and rollu, czymś, co mnie niezwykle przyciąga do tej muzy są właśnie solówki, nie tyle wokal Coviego, który jest po prostu dobry. Śpiewa trochę jak Ronnie James Dio, chociaż nie będę go oczywiście posądzał o naśladownictwo. Myślę, że spowodowane jest to cięższym niż zazwyczaj repertuarem. Ponieważ to płyta
Whitesnake, nie mogło zabraknąć ballady. No i mamy All I Want All I Need. Kawałek przyznam całkiem niezły i na tym etapie można porównać nowe Whitesnake z tym z lat '80. I mam też takie wrażenie, że Coverdale ma bardzo zdarty rockowy głos, którego zbyt mocno nie eksploatuje, stąd forma jego tak wysoka. Nie musi się wysilać, bo ma świetny wokal. Dla mnie to swoisty fenomen. Tytułowy numer nie zwraca mojej uwagi, ot zwyczajny hard rock osadzony mocno w tradycji tego gatunku, za to znacznie lepiej jest w All For Love, no i tutaj pojawia się potraktowane harmonizerem solo, coś raczej unikatowego w hard rocku, ale co mnie niezwykle cieszy. Summer Rain to taka sobie balladka, nieco przesłodzona i niezbyt mi odpowiada. Inna sprawa, że przypomina co lżejsze fragmenty Restless Heart, chociaż moje pierwsze skojarzenie to było: Eric Clapton Tears In iHeaven. No niech im będzie ;). Lay Down Your Love to powrót do ostrego rockowego grania. Najbardziej podobają mi się tutaj balansujące na dźwiękach partie gitary. Znając doskonale twórczość Winger i wiedząc, kto tutaj gra, niespecjalnie mnie to dziwi. To taki osobisty wkładzik Reba. Duży plus. A Fool In Love to bluesujący hard rock. Jakby nawiązanie do tego, co Covi robił w latach '70 np. z grupą Deep Purple. Podoba mi się zestawienie melodyjnego refrenu z tą siermiężną bluesową partią riffów w zwrotkach. Taki element ciężkości, gdzie wszystko dokładnie zostało zbalansowane. Pozostałe dwa numery jakoś mnie nie ruszają, zwłaszcza ten ostatni, bowiem za dużo już tych ballad panowie. Chociaż akurat Til The End Of Time zasadniczo różni się od reszty albumu, gdyż jest to bardzo oszczędny, spokojny, zabarwiony southernowo numer.
Podsumowując najnowszy album Whitesnake należy dodać, ze grupa wyraźnie ciąży w stronę klasycznego hard rocka, ale brzmieniowo dostosowanego do współczesnych czasów. Nie znaczy to wcale, że brzmi to brudno, bowiem wręcz przeciwnie. Brzmi to doniośle, niemal metalowo i myślę, że brzmieniowo to najbardziej do lat '90 pasuje, za to same pomysły to głównie nawiązanie do lat '70 i do korzennego hard rocka. Płyta dopracowana do ostatniej nutki, zagrana przez muzyków, po których słabego albumu nie ma się co spodziewać. Czy zatem jestem zaskoczony dobrą formą Whitesnake? Absolutnie nie, po ich powrocie spodziewałem się czegoś na poziomie i to coś dostałem wraz z ukazaniem się Good To Be Bad. Polecam ten krążek wszystkim maniakom hard rockowego grania, dla mnie jeden z najlepszych albumów tego roku.
Oficjalna strona zespołu: www.whitesnake.com
LSDisease czerwiec 2008
|