Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

WHARENALDO - Juego Sucio [2008] EP
Wydawca: Wharenaldo

  1. Juego Sucio
  2. Favor Sexual
  3. Qué Harías Por Dinero
  4. Maldita Amiga
  5. Más Rock
  6. Chicas De Neón
Juego Sucio

Skład: Rodrigo Espiñeira - śpiew; Francisco Lopez - gitara; Rodrigo Contreras - gitara; Gerardo Hormazábal - gitara basowa; Rodrigo Villena - perkusja

Produkcja: Wharenaldo, Nicolás Arce i Paulo Nervi

Ile znacie zespołów z Chile? Znałem łącznie kilka formacji z krajów sąsiednich, z Argentyny czy z Brazylii, ale Wharenaldo jest pierwszą chilijską kapelą, z jaką się zetknąłem. Ekipa kilku chłopaków, którzy chcieli tworzyć muzykę, podrywać panienki, pić piwo i imprezować, zdołała poskładać się w całość na początku nowego millennium, kiedy to wielu ludzi spodziewało się końca świata. Taką informację można wyczytać na oficjalnej stronie internetowej grupy, gdzie zresztą warto zajrzeć choćby dlatego, że niniejsza EP-ka, a w zasadzie debiutanckie demo, została udostępniona do pobrania za darmo. I szczerze mówiąc, jak na muzykę, którą dostajemy bez żadnych opłat, to jest to całkiem niezły kawałek grania, a z pewnością godny wysłuchania.

Muzycy są bardzo skromni, sami mówią o sobie, że startowali nie umiejąc ani grać, ani śpiewać, a większy postęp zrobili dopiero wraz z zakupem lepszego sprzętu i z dokooptowaniem do zespołu co bardziej wytrwałych członków. Nie są jednak już amatorami, aczkolwiek do pełni profesjonalizmu jeszcze trochę im brakuje, na szczęście coraz to mniej. Warto zwrócić uwagę na logo zespołu, które wyrysowane zostało bardzo podbną czcionką do logo Poison (sam tego z początku nie zauważyłem, na szczęście inni recenzenci w necie byli bystrzy). Wharenaldo gra bardziej hard rockowo od ekipy Michaelsa, istnieje jednak pewien problem z liniami wokalnymi. Gardłowy dysponuje nienajgorszą barwą głosu, lecz najwyraźniej nie ma pomysłu na bardziej przebojową aranżację swoich ścieżek, chórki także pozostawiają wiele do życzenia. Cóż, jest to w końcu demo i jeśli chłopaki utrzymają formę i się nie poddadzą, to wróżę im całkiem niezłą karierę, a prywatnie trzymam kciuki, by im się udało. Kuleje też trochę produkcja wokali, które po prostu są nagrane za cicho, co doskwiera już od pierwszego numeru. Całkiem ostro z kopyta rusza tytułowe Juego Sucio, teksty odśpiewywane są po hiszpańsku, co nie przeszkadza, jak już wspomniałem, mankamentem są raczej słabe aranżacje wokali (muzyka hard rockowa, ale wokale jak ze zwykłego rocka). Niech tylko chłopaki uporają się z tym problemem, dorzucą jeszcze jakieś klawisze i będą gotowi skopać dupska niejednej "znanej" kapeli. Zwróćcie uwagę, że jak na pół-amatorski zespół to gitary chodzą wręcz rewelacyjnie i nawet solówka trzyma bardzo przyzwoity poziom, wypada to lepiej niż np. taki Velvet Revolver. Świetnym początkiem wita nas Favor Sexual, niby ta gitarowa zagryweczka to zwykła wprawka na wyćwiczenie paluchów, ale ponieważ zagrana została bardzo technicznie, cieszy ucho. Słaba zwrotka, zwłaszcza w liniach wokalnych, bo gitarowo się jakoś broni, z refrenem lepiej, ale wciąż bez rewelacji. Nie wiem, jak to określić, ale pod względem śpiewu jest za mało dynamicznie, za mało się dzieje, wokalista operuje wciąż pośród tych samych kilku dźwięków, co jest monotonne. Rasowy hard rockowy riff i atakuje nas Qué Harías Por Dinero, mój osobisty faworyt z tej EP-ki ze zwrotką lepszą od refrenu. Niby miałbym te same uwagi, co uprzednio, ale tutaj całościowo jest znacznie lepiej, numer się broni. Wystarczy posłuchać go kilka razy z rzędu i odpowiednio głośno, by uznać go za potencjalny przebój. Podobnie rzecz się ma z Maldita Amiga, wspaniały wstęp zaopatrzony we flażolety i solówkę, po którym ciężko poznać, że to jakiś mniej znany zespół, bo dostajemy jakby mieszankę wczesnego Poison z Shotgun Messiah. Dla odmiany tym razem poczęstowano nas całkiem dobrymi refrenami (podratowanymi znacznie przez gitary grające w stylu TNA, względnie dawnego Van Halena), jest to też najbardziej składny, najbardziej doszlifowany kawałek w zestawie. Más Rock, czyli więcej rocka, tytuł mówi sam za siebie. Kompozycja przywodzi mi na myśl co niektóre numery Kingdom Come, zwłaszcza że główny riff to niemal brat bliźniak do Do You Like It. Niezmiernie cieszy fakt, że chłopaki sięgają po najlepsze wzorce, wiadomo, oryginalni przez to nie będą, ale słuchacze dostaną przynajmniej dawkę dobrej muzy. Uwaga, w tym kawałku mamy najbardziej wymiataną solówkę na płycie! Minialbum kończy się utworem Chicas De Neón i też nie zawodzi. Na finiszu muzycy zaserwowali nam typowo rock'n'rollowy numer, który kołysze nie mniej niż wiele znanych ścieżek topowych wykonawców. Na myśl przychodzi mi porównanie do niektórych pozycji z repertuaru Warranta, Poison, czy Britny Fox.

Te sześć kawałków w zupełności wystarczy, by uznać zespół za bardzo dobrze się zapowiadający. Połowie z nich nie można wiele zarzucić, połowa wymaga dopracowania i doszlifowania szczegółów, ale jak słyszę, chłopakom nie brak zapału ani umiejętności. Trochę więcej czasu, plus hojny sponsor na wydanie regularnego krążka i życzliwe recenzje w prasie, a kto wie, może wyrośnie nam gigant w świecie hard rocka. Hiszpańskie teksty chyba nie przeszkadzają, Heroes Del Silencio też przecież osiągnęło sławę bez pomocy języka anglosasów. Poczekamy i zobaczymy, co z tego wyjdzie. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.wharenaldo.cl

Guitarrizer
wrzesień 2008