Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

W.A.S.P. - Dominator [2007]
Wydawca: Steamhammer / Demolition / XIII Bis

  1. Mercy
  2. Long, Long Way To Go
  3. Take Me Up
  4. The Burning Man
  5. Heaven's Hung In Black
  6. Heaven's Blessed
  7. Teacher
  8. Heaven's Hung In Black (Reprise)
  9. Deal With The Devil
  10. Burn [bonus track]
  11. Fortunate Son [bonus track]
Dominator

Skład: Blackie Lawless - śpiew, gitara rytmiczna; Doug Blair - gitara prowadząca; Mike Duda - gitara basowa; Mike Dupke - perkusja

Produkcja: Blackie Lawless

Przyznam od razu, że W.A.S.P. należy do jednych z moich ulubionych formacji z gatunku hard'n'heavy, a jednak nie wszystko, co nagrywał Lawless, mnie powaliło. Tak też było z rozciągniętym na 2 płyty eposem Neon God. Obawiałem się że Dominator będzie po prostu kolejnym krokiem tej nieudanej transformacji, dziełem nadto pretensjonalnym i wbijającym gwóźdź do trumny z napisem W.A.S.P. Tymczasem nowe dziecko Blackiego Lawlessa to klasyczny W.A.S.P., znany z płyt jak The Crimson Idol, czy nie tak znowu dawnego dzieła zespołu Dying For The World z 2002 roku. Widać lider pomiędzy eksperymentami z industrialem i marudzeniem o neownowych bogach potrafi jeszcze zagrać w starym stylu.

Album otwiera kwałek o jednoznacznym tytule. Mercy - nie ma przebacz;) Początek tego utworu bardzo kojarzy się z klasykiem W.A.S.P. Wild Child. Ta sama melodyka, dokładnie to samo podejście, no i tutaj jedna ważna uwaga. W.A.S.P. to jeden z najoryginalniejszych zespołów hard rockowych nie tylko ze względu na wokal. Partie perkusji nagrane są dokładnie w takim stylu, do jakiego grupa przyzwyczaiła nas od samego początku, gdzieś jest to spuścizna po The Who (przypomnieć sobie warto tutaj zrobiony przed laty cover The Real Me) i tak bardzo dynamiczne przejścia, niezmienne od lat, nietypowe dla obecnej dekady przypominają o wysokiej jakości muzyki zespołu. W Long, Long Way To Go robi się niemal punkowo, ale w dalszym ciągu słychać, że nie ma cienia szansy na wyjście poza pewnien schemat i dobrze. Z kolei Take Me Up pretenduje do miana ballady roku. Chociaż nie jest to jakaś łagodna pościelówa, a raczej styl znany dobrze z kawałków jak np. Cries In The Night. W.A.S.P. gra to tak świeżo, że spokojnie możemy zapomnieć, że to rok 2007. Płyta brzmi ponadczasowo. W The Burning Man mała ciekawostka, Blackie Lawless chcąc bardziejdobitnie pokazać, że krążek nawiązuje do jak najlepszych wzorców, wstawia cytat muzyczny z kawałka o podobnym tytule The Invisible Man. Czyli mamy rok 1992 i już dla wielu kultowe dzieło The Crimson Idol. Heaven's Hung In Black, jest za to szczerym nawiązaniem do płyty sprzed 5 lat, czyli Dying For The World. Mam na myśli konkretnie utwór Hallowed Ground. Dalej na płycie pojawia się powtórzenie głównego tematu akustycznego tego kawałka podobnie jak to miało miejsce na Dying For The World. Świetny pomysł nadający płycie konceptualny wydźwięk. Moim zdecydowanym faworytem jest numer Teacher. Podobne rozwiązania jak w Mercy pojawiają się na początku utworu, dalej najprościej jest go określić mianem Stone Cold Killers part 2. Czyli znowu Dying For The World. Ponieważ tam to był mój ulubiony kawałek, tutaj jest nie inaczej. Brzmi to na tyle świeżo i przekonywująco, że jako takie kopiowanie własnych pomysłów nie przeszkadza. Na Koniec krążka powrót do starszych rzeczy. Klasycznie rock and rollowo jak niegdyś w Blind In Texas. Tak własnie wygląda Deal With The Devil. A zatem absolutnie nic nowego, nic nowego na całym albumie.

Dlaczego zatem uważam Dominatora za najlepszą płytę 2007 roku? To proste, bo to płyta zawierająca najlepsze składniki stylu zespołu, nagrana z zupełnym luzem, nie za długa (jest tu dokładnie tyle ile miało być), absolutnie pokazująca jaką muzykę Blackie Lawless kocha najbardziej. Dla fanów W.A.S.P. pozycja absolutnie obowiązkowa, nawet tych co odpuszczali sobie co poniektóre dzieła. Dla fanów szeroko pojętego hard rocka jak najbardziej wskazana, bez bólu i zgrzytania zębami na każdą okazję. Bez bólu chociaż Teacher przypadnie do gustu fanom sado-maso ;).

Oficjalna strona zespołu: www.waspnation.com

LSDisease
sierpień 2007