|
Skład: Walter Trout - śpiew, gitary, mandolina, harmonijka; Kenny Aronoff - perkusja; Hutch Hutchinson - gitara basowa; John Cleary - instrumenty klawiszowe
Produkcja: John Porter
Zupełnie przypadkiem natknąłem się na nową płytę tego pana i po krótkim zastanowieniu postanowiłem, że muszę ją mieć. Waltera Trouta znają lub kojarzą wszyscy fani, którzy lubią bluesowe bujanie, zaprawione rockowym sosem. Tym wszystkim, którzy po raz pierwszy słyszą to nazwisko, postaram się pokrótce przedstawić dokonania tego znanego gitarzysty i wokalisty.
Przede wszystkim jego osoba kojarzy się z dwoma znanymi ekipami. Pierwsza z nich to Canned Heat, do której Trout dołączył w roku 1981. Druga to sławne John Mayall's Bluesbreakers, z którą to formacją nagrał kilka albumów. Ostatecznie rozstał się z zespołem Mayalla w roku 1989, formując Walter Trout Band i wyruszając na trasę po Europie. W tym samym roku ukazała się jego pierwsza solowa płyta, zatytułowana Walter Trout And The Free Radicals (późniejsze wydania nosiły zmieniony tytuł Walter Trout And The Radicals, a później także po prostu Walter Trout). Tyle tytułem wstępu. Nowy krążek Common Ground, to, o ile się nie mylę i dobrze liczę, dziewiętnasty longplay w jego karierze. Został wyprodukowany przez Johna Portera (czuwał także nad albumami B.B.Kinga czy Buddy Guya), co już powinno świadczyć o tym, że warto posłuchać zawartości. Tworzy ją dwanaście utworów, utrzymanych w konwencji bluesowo rockowej z domieszką fusion, co jest niejako "znakiem firmowym" Waltera. On po prostu zawsze tak grał. Towarzyszą mu: basista Hutch Hutchinson, pianista John Cleary oraz perkusista Kenny Aronoff. Główny sprawca zamieszania wspomina sesję nagraniową jako inspirację, podobno Porter stale dopingował go do tego, by jego partie były jak najlepsze. Powiecie: zaraz, zaraz, z tego co piszesz wynika, że to po prostu kolejny bluesowy album! A ja powiem, że i tak i nie. Walter Trout zawsze był nie tylko doskonałym instrumentalistą, ale pisał także świetne, pełne emocji teksty. Zawartych w nich historii dobrze się słucha. Typowy, południowy blues w postaci May Be A Fool jeszcze nic nie mówi o zawartości płyty, ale wprowadza słuchacza w dobry nastrój. Ale następujący po nim Open Book to już jest to, co proponuje on na całym wydawnictwie. Ładny, wysmakowany blues, z pięknie wyeksponowaną solówką. Her Other Man nadawałby się na któryś z albumów Deep Purple. Osobiście mam tu skojarzanie z When The Blind Man Cries. No i Trout całkiem udanie śpiewa "pod" Gillana. Kołyszące dźwięki Common Ground mogą przypominać niektóre nagrania Lynyrd Skynyrd, lub Indian z Blackfoot. Danger Zone to już jest to, o czym pisałem: znak rozpoznawczy Waltera. Mocne, bluesowo-rockowe fusion. Na pewno jedna z najlepszych ścieżek na tej płycie. Hudson Had Help to znów południowe klimaty rodem z Texasu. Wesoły utwór, o którym nie ma sensu się rozpisywać. Co do Loaded Gun to żałuję, że nie śpiewa tu nie kto inny jak Lemmy Kilmister. On lubi takie klimaty i takie teksty. Do tego te jego miażdżące brzmienie basu. To byłby prawdziwy hit. Wspaniale słucha się spokojnego Song For My Guitar. Nic, tylko zamknąć oczy i poddać się tym łagodnym dźwiękom. A potem jeszcze raz. Znalazło się też miejsce na Eyes Of A Child, przypominający dokonania z ery The Bluesbrakers. No Regrets to blues w stylu Steviego Raya Vaughana. Można też wyłapać pewne podobieństwa do Voodoo Chile Heńka. I z tych powodów jest to jedno z moich ulubionych nagrań na tej płycie. I nie wiem, dlaczego drażni mnie claptonowski Wrapped Up In The Blues. Niby wszystko jest na miejscu i tak jak trzeba. Blues w stylu The Yardbirds, no ale coś tu jest nie tak. Chyba, że tylko mi przeszkadza ten kawałek. Na koniec kapitalny, walcowaty Excess Baggage. Doskonały na ukojenie moich nerwów po poprzednim utworze. Blues właśnie taki, jakie lubię najbardziej. Wolno, leniwie, ale smakowicie i ze wspaniałą solówką. Do tego te klawisze w tle. Mniam. Właśnie takie bluesiory uwielbiam.
Kolejna próbka nieprzeciętnych umiejętności Waltera Trouta powinna znaleźć się w domu każdego fana dobrych, bluesowych dźwięków. Polecam.
Oficjalna strona artysty: www.waltertrout.com
Vincent lipiec 2010
|