Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

VON HERTZEN BROTHERS - Stars Aligned [2011]
Wydawca: Spinefarm / Decca International / Universal Music

  1. Miracle
  2. Gloria
  3. Voices In Our Heads
  4. Angel's Eyes
  5. Down By The Sea
  6. Bring Out The Snakes
  7. Repeat Mode
  8. Always Been Right
  9. I Believe
Stars Aligned

Skład: Mikko Von Hertzen - śpiew, gitary; Kie Von Hertzen - gitary, śpiew; Jonne Von Hertzen - gitara basowa, śpiew; Juha Kuoppala - instrumenty klawiszowe; Mikko Kaakkuriniemi - perkusja i instrumenty perkusyjne, orkiestracje

Produkcja: Von Hertzen Brothers

Von Hertzen Brothers to nazwa, która może się kojarzyć tylko i wyłącznie z naszymi zachodnimi sąsiadami, a więc z Niemcami. Tymczasem kwintet muzyków, w skład których weszło trzech braci von Hertzen, pochodzi z… Finlandii. Zespół aktywnie koncertuje i nagrywa od 2001 roku, a na jego koncie znalazły się w sumie cztery krążki długogrające. Ostatnim był album wydany w 2011 roku, który nosił tytuł Stars Aligned. Krążek tak jak poprzednie albumy grupy został wydany w barwach Dynasty Recordings, co dosyć znacząco wpłynęło na jakość muzyki Finów. Wszak Dynasty Recordings to wytwórnia, w której albumy nagrywały takie zespoły jak The Rasmus czy Kwan.

Zespół Von Hertzen Brothers w składzie: Mikko von Hertzen (wokal, gitary), Kie von Hertzen (wokal, gitary), Jonnie von Hertzen (wokal, bas), Juhha Kuoppala (klawisze) i Mikko Kaakkuriniemi (perkusja) nie odciął się od uroczych tradycji zasianych w Dynasty Recordingss. Bracia von Hertzen próbują legitymizować swoją muzykę określeniem Crossover Prog i w rzeczywistości muzykę grupy zawartą na Stars Aligned można by określić próbą połączenia unikatowego stylu angielskiego Muse, kilku pomysłów Petera Gabriela, ekspresji Xaviera Phideauxa i hard rockowych wtrąceń. Tyle, że jest to próba ze wszech miar skąpa i uboga. Dodatkowo podsycona nachalnym radiowym brzmieniem. W muzyce grupy pojawiło się bardzo dużo chaosu, niedopracowanego brzmienia i niezsynchronizowanych partii instrumentalnych. Nie wiem, czy nawaliło studio, czy grupa planowała utworzyć coś w niechlujnym stylu, ale niepoukładane partie (Miracle, Voices In Our Heads czy Repeat Mode) skutecznie odstraszają od tego albumu. Niestety materiał w bogatej części jest nużący, utrzymany w mdłym i jednostajnym tempie (Down By The Sea, Always Benn Right czy I Believe), albo przesłodzony do tego stopnia, że nawet popularne stacje radiowe miałyby problem z emisją niektórych utworów (Angel’s Eyes). Bez wątpienia utalentowani bracia von Hertzen w 2011 roku wykazali się jakimś niezrozumiałym koniunkturalizmem, bo domyślam się, że następca udanego Love Remains The Same z 2008 roku to album, który powinien Finom dostarczyć przede wszystkim popularności w środowiskach, do których dotąd nie adresowali swojej muzyki. Po stronie atutów Stars Aligned znalazłem kilka naprawdę fajnych pomysłów elektronicznych. Gitary von Hertzenów dobrze wkomponowały się w sporadycznie wzbudzające zainteresowanie melodie. Dobrze też brzmiały nieliczne fragmenty, w których kwintet mocniej przyłożył po instrumentach (Gloria), a także fajne wyhamowania nastroju polegające na minimalizowaniu pomysłów instrumentalnych (Voices In Our Heads). Raczej nie żałuję, że grupa nie pomyślała o wydłużeniu części kompozycji tak, jak czyniła to w przeszłości, bo najzwyczajniej brakło jej inwencji. Niemniej utwór zamykający płytę (I Believe) zdradził, że w umysłach von Hertzenów tli się jeszcze coś ambitnego.

Nie wiem, czy Stars Aligned to muzyczny dowcip, próba wykreowania stylu będącego pomostem w muzyce progresywnej do mainstreamowego brzmienia, a może redefinicja pomysłu na życie braci von Hertzen? Odnoszę wrażenie, że ten album może z powodzeniem przyjąć się u ludzi, którym zaledwie wydaje się, że słuchają muzyki progresywnej, albo wśród fanów tych różnych angielskich imitacji, które próbują wkleić się w sukcesy Muse. Mnie ten album zupełnie nie przekonuje. W 2011 roku daję von Hertzenom czerwoną kartkę. 4/10

Oficjalna strona zespołu: www.vonhertzenbrothers.com

Konrad Sebastian Morawski
czerwiec 2011