|
Skład: Mikko Von Hertzen - śpiew, gitary; Kie Von Hertzen - gitary, śpiew; Jonne Von Hertzen - gitara basowa, śpiew; Juha Kuoppala - instrumenty klawiszowe; Mikko Kaakkuriniemi - perkusja i instrumenty perkusyjne, orkiestracje
Produkcja: Von Hertzen Brothers
Von Hertzen Brothers to nazwa, która może się kojarzyć tylko i wyłącznie z naszymi zachodnimi sąsiadami, a więc z Niemcami. Tymczasem kwintet muzyków, w skład których weszło trzech braci von Hertzen, pochodzi z… Finlandii. Zespół aktywnie koncertuje i nagrywa od 2001 roku, a na jego koncie znalazły się w sumie cztery krążki długogrające. Ostatnim był album wydany w 2011 roku, który nosił tytuł Stars Aligned. Krążek tak jak poprzednie albumy grupy został wydany w barwach Dynasty Recordings, co dosyć znacząco wpłynęło na jakość muzyki Finów. Wszak Dynasty Recordings to wytwórnia, w której albumy nagrywały takie zespoły jak The Rasmus czy Kwan.
Zespół Von Hertzen Brothers w składzie: Mikko von Hertzen (wokal, gitary), Kie von Hertzen (wokal, gitary), Jonnie von Hertzen (wokal, bas), Juhha Kuoppala (klawisze) i Mikko Kaakkuriniemi (perkusja) nie odciął się od uroczych tradycji zasianych w Dynasty Recordingss. Bracia von Hertzen próbują legitymizować swoją muzykę określeniem Crossover Prog i w rzeczywistości muzykę grupy zawartą na Stars Aligned można by określić próbą połączenia unikatowego stylu angielskiego Muse, kilku pomysłów Petera Gabriela, ekspresji Xaviera Phideauxa i hard rockowych wtrąceń. Tyle, że jest to próba ze wszech miar skąpa i uboga. Dodatkowo podsycona nachalnym radiowym brzmieniem. W muzyce grupy pojawiło się bardzo dużo chaosu, niedopracowanego brzmienia i niezsynchronizowanych partii instrumentalnych. Nie wiem, czy nawaliło studio, czy grupa planowała utworzyć coś w niechlujnym stylu, ale niepoukładane partie (Miracle, Voices In Our Heads czy Repeat Mode) skutecznie odstraszają od tego albumu. Niestety materiał w bogatej części jest nużący, utrzymany w mdłym i jednostajnym tempie (Down By The Sea, Always Benn Right czy I Believe), albo przesłodzony do tego stopnia, że nawet popularne stacje radiowe miałyby problem z emisją niektórych utworów (Angel’s Eyes). Bez wątpienia utalentowani bracia von Hertzen w 2011 roku wykazali się jakimś niezrozumiałym koniunkturalizmem, bo domyślam się, że następca udanego Love Remains The Same z 2008 roku to album, który powinien Finom dostarczyć przede wszystkim popularności w środowiskach, do których dotąd nie adresowali swojej muzyki. Po stronie atutów Stars Aligned znalazłem kilka naprawdę fajnych pomysłów elektronicznych. Gitary von Hertzenów dobrze wkomponowały się w sporadycznie wzbudzające zainteresowanie melodie. Dobrze też brzmiały nieliczne fragmenty, w których kwintet mocniej przyłożył po instrumentach (Gloria), a także fajne wyhamowania nastroju polegające na minimalizowaniu pomysłów instrumentalnych (Voices In Our Heads). Raczej nie żałuję, że grupa nie pomyślała o wydłużeniu części kompozycji tak, jak czyniła to w przeszłości, bo najzwyczajniej brakło jej inwencji. Niemniej utwór zamykający płytę (I Believe) zdradził, że w umysłach von Hertzenów tli się jeszcze coś ambitnego.
Nie wiem, czy Stars Aligned to muzyczny dowcip, próba wykreowania stylu będącego pomostem w muzyce progresywnej do mainstreamowego brzmienia, a może redefinicja pomysłu na życie braci von Hertzen? Odnoszę wrażenie, że ten album może z powodzeniem przyjąć się u ludzi, którym zaledwie wydaje się, że słuchają muzyki progresywnej, albo wśród fanów tych różnych angielskich imitacji, które próbują wkleić się w sukcesy Muse. Mnie ten album zupełnie nie przekonuje. W 2011 roku daję von Hertzenom czerwoną kartkę. 4/10
Oficjalna strona zespołu: www.vonhertzenbrothers.com
Konrad Sebastian Morawski czerwiec 2011
|