|
Skład: Hugo - śpiew; Mike Morales - perkusja; Adam Holland - gitary; Craig Pullman - instrumenty klawiszowe; Gerard Zappa - gitara basowa
Produkcja: Valentine
Hugo nie próżnuje. W 2008 roku wszędzie było go pełno, brał udział w licznych koncertach i projektach, że wspomnę chociażby recenzowane niedawno Ramos-Hugo. Powrót legendarnego Valentine przeszedł jednak bez echa, owszem, w prasie pojawiło się parę wzmianek, brak było jednak zainteresowania porównywanego z nagranym w 1990 roku debiutem kapeli.
Ktoś mógłby słusznie zauważyć, że zmieniły się czasy, że zmieniła się moda. Odnotujmy jednak, że również fani grania w starym stylu nie podeszli do opisywanego wydawnictwa tak bardzo entuzjastycznie, jak można by się tego było spodziewać. Powód? Soul Salvation nie jest płytą Valentine, ale tak jakby trybutem nagranym przez cover band Journey. To, że Hugo i Valentine od zawsze inspirowali się Journey jest sprawą oczywistą. Biorąc chociażby pod uwagę debiut zespołu, można było na nim odnaleźć wiele odniesień do płyt ekipy Schona i Perry'ego. Odniesienia te nie były jednak tak dosłowne i nie narzucały się tak bardzo jak to ma miejsce przy okazji Soul Salvation. Chciałbym, aby wszyscy dobrze mnie zrozumieli, nie mam nic przeciwko Journey i uważam ten zespół za jeden z najwybitniejszych w historii muzyki (nie tylko AORowej). Od Valentine oczekiwałem jednak powtórki z wydanego przed 18 latami debiutu. Co gorsza Soul Salvation w przeważającej mierze wydaje się być płytą zagraną zbyt spokojnie, zbyt lekko. Najbardziej brakuje chyba energicznych riffów oraz solidnej, przebijającej się chwilami na pierwszy plan pracy gitarzysty. W zamian otrzymujemy zestaw kilkunastu przyjemnych, niezobowiązujących utworów. Dream On The Way pozytywnie zaskakuje, a jeżeli ktoś lubi Steve'a Perry'ego to z przyjemnością posłucha jego śpiewu (podobno śpiewa tu Hugo, ale chwilami ciężko w to uwierzyć). Na uwagę zasługują dwie dobre solówki gitarowe. Pickin' Up The Pieces jest już niestety kompozycją nudniejszą, nie ma w niej czegoś co przykuwałoby na dłużej moją uwagę. Miło jest posłuchać kojącego brzmienia gitary elektrycznej, ale nic poza tym. Umieszczone na trzeciej pozycji Soul Salvation wydaje się być kompozycją udaną, choć w ocenie znacznie pomagają jej przejmujące refreny. Banalnie zatytułowane Love Song możnaby streścić jednym słowem jako krótkie i zwięzłe "ok". Będzie podobać się fanom Journey, do innych raczej nie trafi. One More Chance dzięki Bogu przyspiesza i na tle spokojnych i mało energicznych kompozycji mieni się prawie niczym dynamit. "Prawie" jak wiadomo robi znaczną różnicę, niemniej jednak to przyspieszenie tempa może wybudzić z letargu, w który wpada się słuchając pierwszej połowy płyty. Fajny numer. Pages jest niestety balladą, choć o dziwo całkiem znośną. Pod względem melodii przypomina ona odrobinę Anybody Listening z repertuaru Queensrÿche i dobrze się jej słucha. Jest z pewnością ciekawsza od wcześniejszego Love Song jak i od kolejnej balladzie na płycie, a mianowicie od I'll Be The One. Jeżeli już o I'll Be The One mowa, to numer ten ma również w sobie pewien urok, brzdękanie akustycznej gitary dobrze wypada. Umieszczone pomiędzy dwoma pościelówami Everytime You Go Away cechuje się umiarkowanie dynamiczną rytmiką i jest utworem dość przeciętnym. Dochodząc do końca wydawnictwa natrafiamy jeszcze na Wait i przypomina ono Valentine, jakiego oczekiwałem. Gra zespołu od razu zyskuje na dynamice i energii, a wszystko zaczyna się pozytywnie układać. Love Is All We're After potwierdza moje przypuszczenia, że płyta mogłaby być znacznie lepsza. Utwór ma w sobie wystarczająco dużo oryginalności i pozytywnej energii, aby stać się jednym z bardziej przeze mnie lubianych na Soul Salvation. Szkoda, że chłopaki nie zaczęli tak grać wcześniej.
Na koniec chciałbym jeszcze raz zaznaczyć, że płyta z pewnością spodoba się fanom Journey. Kto wie, czy nie bardziej niż wydane niedawno Revelation. Sięgnąć mogą po nią również ogólnie pojęci fani AORu, choć w przypadku braku fascynacji Journey sugerowałbym wcześniejsze zapoznanie się z samplami. Tak czy inaczej, gdyby porównać Soul Salvation do wydanego w tym samym roku longplaya Ramos-Hugo, to z takiego starcia najnowsze Valentine wróciłoby na tarczy.
Oficjalna strona zespołu: www.valentinetheband.com
Guciomir luty 2009
|