Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

VAIN - Move On It [1993]
Wydawca: Heavy Metal Records / Polystar

  1. Breakdown
  2. Whisper
  3. Long Time Ago
  4. Ivy's Dreams
  5. Hit And Run
  6. Family
  7. Planets Turning
  8. Get Up
  9. Crumpled Glory
  10. Ressurection
  11. Ticket Out'a Here
Move On It

Skład: James Scott - gitary; Ashley Mitchell - gitara basowa; Danny West - gitary; Davy Vain - śpiew; Tom Rickard - perkusja
Gościnnie: Shawn Rorie - gitara; Steven Adler - perkusja

Produkcja: Davy Vain

Po wydaniu debiutanckiego krążka i średnim sukcesie komercyjnym jaki osiągnął, wytwórnia Island zrezygnowała z wydania drugiego albumu Vain, który był już gotowy. Mowa oczywiście o płycie All Those Strangers, świetnych zmarnowanych nagraniach. Grupę opuścił West i Rickard, ale zatrudniono gitarzystę Shawna Rorie i znanego niegdyś z Guns N' Roses perkusistę Stevena Adlera. Zmieniono nazwę na Roadcrew, ale skład szybko poszedł w rozsypkę i nic nie wskazywało, że Davy Vain szybko zdecyduje się na reaktywację zespołu. A jednak stało się i pod szyldem Vain, w prawie oryginalnym składzie, jesienią 1993 roku ukazał się krążek Move On It. Początkowo tylko w Japonii, później prawa do wydania płyty nabyła niezależna brytyjska wytwórnia Heavy Metal. Album dzisiaj jest prawdziwym rarytasem i szkoda, że Island zaprzepaściła szansę zespołu na wypłynięcie na szersze wody. Bo Move On It to jeden z lepszych albumów hard rockowych lat '90.

Breakdown otwiera nam całą zabawę. Specyficzny wokal Davy'ego nadaje oryginalnego kształtu muzyce grupy. Vain śpiewa trochę na modłę Bono z U2. tyle że z większym nerwem, co zrozumiałe, gdyż muzyka tutaj to żywiołowy hard rock z wyraźnym wpływem stylu charakterystycznego w latach '70. W sumie prosty rytm, proste frazy gitarowe. Takie bardziej podrasowane Led Zeppelin, ale o ile za grupą Planta i Page'a nie przepadam, o tyle Vain mogę słuchać w nieskończoność. Nie da się ukryć, że hard rock w wykonaniu załogi z Bay Area wypada okazale na tle tego, co się wówczas promowało w MTV. No bo to wciąż jest mocne. Młode wino w starej butelce. Partie basu w Whisper zagrane są na tyle specyficznie i ciekawie, że grupa postanowiła skorzystać z tego patentu też w innych kawałkach. To szybkie pulsujące brzmienie, mimo że sam numer nie jest utrzymany w szybkim tempie. Daje to trochę psychodeliczny efekt. Sam kawałek nadawałby się na singla promującego wydawnictwo, chociaż to można powiedzieć o prawie każdej kompozycji na Move On It. Mnie na przykład jeszcze bardziej niż Whisper podoba się Long Time Ago. Także w tym utworze gitara basowa odgrywa niebanalną rolę, gdyż w dużej mierze kształtuje melodię. Davy śpiewa bardzo ekspresyjnie i widać, że wkłada w to wiele serca. Nie zabrakło sleazowego refrenu. Dynamit. A dalej też niesamowity Ivy's Dreams. Numer ten ciekawie zaaranżowano. Zaczyna się spokojnie i wyraźnie widać, że długo będziemy musieli czekać na refren. Ale to jest właśnie piękne, gdyż nietypowy szablon w połączeniu z oryginalnym stylem Vain zwiastuje coś przebojowego. Wspomniałem wcześniej o latach '70. Jest to tylko część prawdy, ponieważ utwory na tym krążku brzmią bardziej świeżo. Ivy's Dreams to zresztą chyba kulminacyjny moment melodyjności Move On It. Nie szkodzi, że refren pojawia się dopiero pod koniec numeru. Prawdziwe cudeńko, chociaż trwa niecałe 4 minuty. Hit & Run jest już sleazowy. Można powiedzieć, że to taki typowy sleaze rock. Powinien się spodobać fanom Guns N' Roses czy Mötley Crüe. Family to programowa ballada. Chociaż pasowałoby tu stwierdzenie - utwór który w dużej mierze opiera się na gitarach akustycznych, bo styl zasadniczo jest taki jak w poprzednich numerach. Tyle że zrezygnowano całkowicie z zadziorności. Planets Turning został nagrany na niewydany krążek All Those Strangers, a tutaj znajduje się już w poprawionej i nagranej ponownie wersji. Gitara basowa wygrywa podobnie jak we wspomnianym Whisper, ale kawałek jest ostrzejszy. Ostrzejszy i bardziej wydumany. Faktycznie przypomina trochę te hair metalowe korzenie Vain. Dla niektórych może to być więc najlepsza pozycja na płycie. Po 6 minutach zadumy powrót do sleazu. Get Up to Vain rock and rollowe, rozbujane i wciąż bardzo rajcujące. Chociaż i w tej ścieżce nie brakuje akustycznych gitar. Crumpled Glory to po prostu rockowa piosenka. Dokładnie tak. Piosenka. Nie ma przyłożenia z grubej rury, ani wariackich popisów wokalnych Vaina. Z lekka bluesowe solo. Może być. W Resurrection ponownie gitara basowa gra dużą rolę. Utwór rozkręca się w sposób przewidywalny, ale ma to swój urok, kiedy czekamy na ostrzejsze wejście zespołu i wiemy, że ono nastąpi. Po prostu mocny sleaze rockowy numer z odrobiną napięcia. Bardzo mi się podoba. Na koniec mega hciarski Ticket Out'a Here, którego refren najbardziej zapadł mi w pamięć po pierwszym odsłuchu. Rewleacyjna końcówka tej jakże udanej płyty. Move On It to krążek idealny na wiosnę czy lato, w każdym razie na ciepłą aurę. Chociaż ukazał się późną jesienią, to sprawdzi się idealnie w nastroju wakacyjnym, luzackim, gdzie powietrze przesiąknięte jest feromonami i seksualną energią. Zresztą Davy Vain wiedział, jak zaskarbić sobie serca fanek. Jego głos brzmi nieco erotycznie, co spowodowane jest zapewne nadmierną ekspresją. Nie wszystkim to pasowało, ale tym samym to jeden z najbardziej oryginalnych wokalistów rockowych.

Move On It to ciężko dostępny album i to jest jedyna zła informacja o tym wydawnictwie. Można go co prawda kupić od czasu do czasu na jakiejś aukcji internetowej za spore pieniądze, ale warto, gdyż to płyta ponadczasowa. Nie musimy więc specjalnie zadawać pytań, co i kiedy zostało nagrane i czy przypadkiem nie jest to sztampa. Nic z tych rzeczy. Szczery rockowy album. Polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.davyvain.com

LSDisease
kwiecień 2009