Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

TWO FIRES - Burning Bright [2010]
Wydawca: Frontiers Records

  1. Is It Any Wonder
  2. Lost In The Song
  3. Some Things Are Better Left Unsaid
  4. Epic In The Night
  5. Shattered Without You
  6. Burning Bright
  7. Hold On To Your Dream
  8. Still In Love
  9. Answer To My Prayer
  10. Relentless
  11. All For One
Burning Bright

Skład: Kevin Chalfant - śpiew, chórki; Michael "Ralph" Gardner - gitara prowadząca, rytmiczna i akustyczna, chórki; Timmy Higgins - perkusja i instrumenty perkusyjne; Jim Widlowski - perkusja i instrumenty perkusyjne; Shawn Fichter - perkusja i instrumenty perkusyjne; Alby Odum - gitara rytmiczna i akustyczna; Super Rex Carroll - gitarowe solo w [1]; Chuck Giacinto - instrumenty klawiszowe; Randy Hatzer - gitara basowa 5-strunowa; Bill Cuomo - instrumenty klawiszowe Mike Higgins - chórki; Denny Rockey - chórki; Kurt Benckendorf - chórki; Tyrone Lancaster - smyczki w [11]

Produkcja: Kevin Chalfant i George Tutko

Czas szybko leci i oto fani zespołu Two Fires doczekali się już trzeciego studyjnego wydawnictwa tej formacji. Gra ona niezmiennie AOR i chyba można uznać ją za jednego z bardziej znanych współcześnie przedstawicieli tego gatunku, mimo iż owe zaledwie trzy krążki powstały w ciągu całego dziesięciolecia.

Tak, tak, to już dziesięć lat, od kiedy wokalista Kevin Chalfant i gitarzysta Josh Ramos, obaj wcześniej związani z The Storm, zadebiutowali pod szyldem Two Fires. Pierwszy, eponimicznie zatytułowany album pojawił się w 2000 r. i szybko zyskał sympatię AOR-owej publiczności. Do powołania tego projektu przyczynili się w dużej mierze szefowie wytwórni Frontiers Records - wokół trzonu grupy skupili się i inni muzycy, m. in. perkusista Kenny Aronoff (Jon Bon Jovi), basista Willie Weeks i klawiszowiec Jim Peterik (Survivor, Pride Of Lions). Nie była to tylko studyjna mieszanina muzyków, zespół zagrał kilka koncertów, w tym dał dwa występy na festiwalu The Gods w 1999 i 2000 r. Grupa kontynuowała jeszcze działalność wydając w 2002 r. album o tytule Ignition, który przedstawiał terytoria muzyczne, w których zespół czuł się najlepiej. Był to AOR nawiązujący do takich gigantów gatunku jak Journey, Boston i Foreigner. W późniejszym czasie panowie Ramos i Chalfant zajęli się swymi innymi projektami i dopiero teraz, po ośmiu latach, raz jeszcze dzięki zachętom ze strony Frontiers Records, Two Fires powraca z płytą Burning Bright. Stylistycznie mamy do czynienia z tym, do czego nas już formacja przyzwyczaiła, z tą tylko różnicą, że w całkowicie odmienionym składzie zabrakło przede wszystkim jednego z jego głównych filarów - Josha Ramosa. Płyta startuje utworem Is It Any Wonder. Jest to piosenka utrzymana w średnim tempie i dość typowa jak na ramy gatunku - podkład tworzy równomiernie grająca sekcja rytmiczna, do tego dochodzi ściana dźwięku złożona z gitar i klawiszy, a wyeksponowane są linie wokalne. Wyróżnia się zgrabna solówka i ten moment, w którym gitary i klawisze milkną, a wokalista śpiewa tylko do podkładu basowo-perkusyjnego. Lost In The Song to pozycja dla fanów Journey. Charakterystyczne zagrywki gitarowe i sposób śpiewania, choć na początku numeru wkradają się jakieś zapożyczenia z modern rocka. Nie jest to mój typ grania, może dlatego, że słyszałem juz zbyt wiele podobnych do siebie kawałków utrzymanych w takiej stylistyce... Chociaż znów muszę pochwalić gitarową solówkę. Pod numerem trzecim kryje się najlepsza moim zdaniem kompozycja na krążku. W jej tworzeniu palce maczał Chalfant do spółki z Nealem Schonem (Journey) i Greggiem Rolie (Santana, The Storm). Mowa o Some Things Are Better Left Unsaid, bardzo zgrabnym połączeniu bluesa i AOR-u. Wszystko tu do siebie idealnie pasuje, wokale są jakby bardziej delikatne, więc nie kontrastują z subtelnie brzmiącymi bluesami gitar i sekcji. Także klawisze zostały tu użyte bardzo dyskretnie i z umiarem, co zaliczam na plus. Bardzo przyzwoitym nagraniem jest kolejne Epic In The Night i aż dziw bierze, że ten i poprzedni utwór nie znalazły się na pierwszych dwóch pozycjach wydawnictwa. Urzekające partie gitar, a do tego drapieżniej brzmiące rytmy dodają ścieżce wyraźniejszego charakteru. Coś takiego mogłoby się znaleźć na ostatniej, bardzo zresztą udanej płycie brytyjskiej załogi FM. Shattered Without You wraca do bardziej typowego AOR-u, choć gdzieniegdzie też wychwycić można bluesową nutę. Nieco balladowo, choć nie ma tu gitar akustycznych, gitary elektryczne po prostu wygrywają wolne akordy, a całości dopełniają klawisze i łagodne chórki. Dobrze się tego słucha, ale gdy się chce kilka minut później zanucić ten numer, może się okazać, że już się go nie pamięta. Przychodzi czas na tytułowe Burning Bright, które wita miło słuchacza ostrzejszym hard rockowym riffem. Niestety pojawiające się później wokale są zbyt mało drapieżne i wszystko wrcaca do stylistyki AOR-owej. Oczywiście fanom tego gatunku piosenka z pewnością się spodoba. Hold On To Your Dream to niestety przeciętniak, chociaż może trafić w gusta miłośników legendarnego debiutu Diving For Pearls. Podobne rytmy, zbliżony sposób śpiewania, choć mało porywające melodie. Wolne, balladowe Still In Love podoba mi się tylko momentami. Z pewnością nagranie zyskałoby wiele, gdyby ktoś grał je podczas posiadówy przy jakimś ognisku. Z płyty wypada tak sobie, choć zaznaczę, że kobieca część publiczności może być odmiennego zdania. Answer To My Prayer to wypisz-wymaluj AOR w stylu Journey i Boston, co zresztą na tym krążku nie powinno dziwić. Przyjemna dla ucha muzyczka, ale czy zapamiętywalna, jest to kwestia do dłuższej dyskusji. Że poprawnie zagrana, to natomiast nie ulega wątpliwości. Przy Relentless miałbym dokładnie te same uwagi, co przy nagraniu tytułowym. Bardzo obiecujący wstęp z hard rockowym riffem i niestety AOR-owa sztampa w części dalszej. Szkoda, bo płycie przydałaby się większa różnorodność kompozycji. Album kończy All For One, które jest niczym innym jak typową balladą, gdzie prym wiodą podkłady klawiszowe. Klimat podtrzymują łagodne chórki i oczywiście obowiązkowo wczuty w nastrój wokalista. Gdyby Chalfant miał tu chrypkę, ścieżka mogłaby konkurować z balladami Bryana Adamsa.

Płyta bardzo równa, pozbawiona większych wpadek. Ze 2-3 pozycje nadzwyczaj udane, kilka niewiele im ustępujących i połowa krążka, która trzyma przyzwoity, choć nie powalający na kolana poziom. Myślę, że fani AOR-u mogą po Burning Bright sięgać w ciemno, bo z pewnością wydawnictwo trzyma się standardów tego gatunku.

Brak oficjalnej strony zespołu

Guitarrizer
październik 2010