|
Skład: Marek Kapłon - perkusja; Stefan Machel - gitara; Marek Piekarczyk - śpiew; Andrzej Nowak - gitara; Janusz Niekrasz - gitara basowa
Produkcja: Jacek Mastykarz
Moje pierwsze zetknięcie się z nazwą TSA to... napis na stole w szkolnej pracowni ZPT, który zobaczyłem gdzieś w połowie lat '80. Ktoś wypisał "Chcesz posłuchać wycia psa, idź na koncert TSA", a obok widniało inne wynurzenie - "Chcesz posłuchać syf muzyki, idź na koncert Metalliki". Ktoś metalu musiał nie lubić. Po usłyszeniu Marszu Wilków w "Akademii Pana Kleksa" sięgnąłem w końcu po dokonania grupy.
Kapela powstała w 1979 r. w Opolu, a jej najbardziej znany wokalista, Marek Piekarczyk, przywędrował do składu dopiero w 1981 r. z zespołu Sektor A. Występy formacji na żywo cieszyły się dużą popularnością, a i krążki sprzedawały się dość dobrze, w rezultacie TSA szybko stało się grupą kultową i w zasadzie pozostaje taką do dziś. Heavy Metal World to trzeci studyjny album zespołu, przy czym nie należy go mylić z kolejnym o tym samym tytule, który dwa lata później ukazał się w wersji anglojęzycznej na zachodzie i z nieco innym zestawem utworów. Sesje nagraniowe do Heavy Metal World odbyły się we wrześniu w Teatrze STU w Krakowie, a zaraz po nagraniach odeszli Kapłon i Nowak. Charakterystycznym riffem rozpoczyna płytę Kocica, zresztą to jeden z najbardziej znanych przebojów Opolan. Niby jest to zgodnie z tytułem płyty heavy metal, ale wciąż słychać silne wpływy starego, dobrego hard rocka, chociażby spod znaku Nazareth i AC/DC. Także teksty oscylują wokół typowo hard rockowej tematyki, jaką są panienki i seks. Również kolejne w zestawie Ty, On, Ja trudno nazywać heavy metalem, toć to czysty rock'n'roll. Wyróżniają się wokale Piekarczyka, który najprawdopodobniej wzorował się na Niemenie, a z kolei na Piekarczyku zapewne Joriadis z Human, chociaż on akurat śpiewał niżej, podczas gdy Piekar ciągnie wszystko w dość wysokich rejestrach. Warto też zwrócić uwagę na świetną solówkę, bo takie w owym czasie wśród "peerelowskich" kapel były nieczęste. Biała Śmierć to zagrywki rodem z AC/DC, z tym że wokalnie to już inna bajka. Co ciekawe, Piekarczyk pochodzi z Poznania, a dałbym sobie głowę uciąć, że jego zaśpiewy brzmią czasami bardzo zakopiańsko... Kilka gitarowych riffów ze zwrotek przypomina mi późniejsze dokonania radomskiej IRY, ale wiadomo, kto na kim się wzorował. Dalej mamy balladę o tytule Alien i tu już właściwie możemy faktycznie mówić o heavy metalu, bo hard rockowe pościelówy brzmią inaczej. Piosenka fajnie wypada na koncertach, jej studyjna wersja jakoś szczególnie mnie akurat nie porywa. Przez całe lata najlepiej zapamiętałem charakterystyczną rytmikę Maratończyka, którego zresztą za pierwszym razem słyszałem w wersji anglojęzycznej i stwierdzam, że oba wydania utworu mają swój urok. Heavy metal grany z rock'n'rollowym zacięciem, plus blues rockowe solo - tak w najkrótszy sposób można określić stylistykę tego kawałka. Koszmarny Sen to z kolei heavy metal zagrany na amerykańską modłę i sporo tu podobieństw do takiego W.A.S.P., choć nie wiem, czy faktycznie ekipa Piekara wzorowała się na drużynie Blackiego, czy może muzycy mieli po prostu podobne inspiracje (w 1984 r. wyszła akurat jedynka W.A.S.P. Tak czy inaczej, jest to akurat jedna z najszybszych kompozycji na krążku i też słychać w niej rock'n'rollowy żywioł. W Piosełce mamy niby bardzo proste liryki, jednak są one tylko pretekstem do pokazania możliwości gardła wokalisty. Dobry numer, by zaprezentować komuś, czym charakteryzuje się barwa głosu Piekarczyka. Piosenka wesoła, nadałaby się na biesiady i jest spora szansa, że spodoba się publiczności nie tylko metalowej. Nadchodzi czas na tytułowe Heavy Metal Świat, które dobrze obrazuje, że jeszcze w połowie lat '80 heavy metal jeszcze nie do końca odciął się od hard rocka. Struktura utworu, tempo, rozwiązania harmoniczne - wszystko tutaj wskazuje na inspiracje wolniejszymi ścieżkami z repertuaru AC/DC i Black Sabbath (ci ostatni chyba faktycznie byli pierwszym zespołem heavy metalowym). Pierwsze wydanie albumu zamyka TSA Pod Tatrami i ten tytuł idealnie oddaje klimat tego nagrania. Taaak, poznański wokalista musiał mieć jakieś ciągoty do góralskiej muzyki ludowej. Numer dobry, by przy jego akompaniamiencie skakać przez ognisko i wymachiwać ciupagą. Reedycję płyty wzbogacono jeszcze o koncertowe wersje utworów Wyprzedaż i Zwierzenia Kontestatora.
Dla mnie to wydawnictwo ma swego rodzaju wartość sentymentalną. Jest to jedna z pierwszych płyt metalowych, jakie usłyszałem, zanim jeszcze zacząłem interesować się tym gatunkiem muzycznym. I pomyśleć, że gdyby nie "Akademia Pana Kleksa" i głupie napisy na szkolnym stole, pewnie bym po płytę nie sięgnął. Klasyka polskiego heavy metalu.
Oficjalna strona zespołu: www.tsa.com.pl
Guitarrizer kwiecień 2010
|