Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

TOXIC TASTE - Toxification [2009]
Wydawca: Toxic Taste / Ballroom Hamburg

  1. Toxic Taste
  2. N.C.R.
  3. Neon Angel
  4. Midnight Rodeo
  5. Nightime's Waiting
  6. She's a Rock
  7. Tonight
  8. Starlight Serenade
  9. Raise Your Glass
  10. T.T.S.G.
  11. Come On Strong
  12. High (R)oc(k)tone
  13. Anytime
  14. Time Of Our Life
  15. Rock'n'Roll
Toxification

Skład: Marc Acid - śpiew; TT Poison - gitara, chórki, komponowanie; Andy Caustic - gitara; Francis Cauter Rize - gitara basowa; Bob Beastly - perkusja

Produkcja: Toxic Taste

"Drodzy Ziemianie
Właśnie wydaliśmy nasz drugi album ("Planet Fun") na naszej rodzimej planecie Xylomop i jego promocja trwa dłużej niż zakładaliśmy. Z tego powodu jesteśmy zmuszeni opóźnić nasz ziemski debiut ("Toxification") o około trzy 'mesabyros'(??? - red.)."
do zobaczenia wkrótce."
Taki oto żartobliwy komunikat można przeczytać na oficjalnej stronie niemieckiej grupy Toxic Taste. Płyta Toxification jest już jednak od paru miesięcy dostępna i można ją nabyć via Ballroom-Hamburg shop w formie CD, a także za pomocą wielu serwisów internetowych sprzedających mp3. Tyle w kwestii formalnej.

Za kawałkami i brzmieniem Toxic Taste stoi gość o ksywce TT Poison, alter ego gitarzysty i szefa Running Wild - Rolfa Kasparka. Mimo że śpiewa tutaj niejaki Marc Acid, robi to w podobnej stylistyce co Rolf w Running Wild. Może ciut łagodniej, ale i taka jest tu muzyka. Glam rock a'la Hanoi Rocks czy KISS uzupełniony charakterystycznymi zagrywkami gitary prowadzącej, na której gra oczywiście Kasparek. Podobnieństwa do Running Wild są nieuniknione, a rozpisywanie na temat każdego z 15 kawałków nie ma sensu, gdyż są one bliźniaczo do siebie podobne. Oczywiście jedne szybsze, drugie wolniejsze. Muzyka niezbyt nachalna, prościutka i do bólu schematyczna. Co wcale nie znaczy, że zła. Numery Toxic Taste, Midnight Rodeo, She's A Rock czy ostatni na płycie Rock 'n' Roll to żwawe rockowe numery. Najwięcej im do tego, co prezentowała niegdyś grupa Hanoi Rocks, chociaż w otwierającym album utworze jest sporo z metalu. Zadziorny riff, który gdzieś tam pojawił się na płycie Gates To Purgatory Runningów. Solidny kopniak. Spokojny początek N.C.R. zwiastuje jakąś balladę. Jednak klimat ten pryska, kiedy wchodzą ostrzej gitary. To kolejny hicior. Genialny refren. Utwór Neon Angel jest już wolniejszy, bardziej nastrojowy. Podchodzi pod stylistykę, jaką prezentowała niegdyś grupa KISS, ale zagrywki gitary typowe dla macierzystej formacji Kasparka. Podobnie jak poprzednik utwór jest wyborny. Naprawdę podoba mi się, że zespół nie kombinuje tutaj, tylko grzeje imprezowe kawałki jeden za drugim. Z całą pewnością na wyróżnienie zasługuje także Nighttime's Waiting, w którym Marc Acid oznajmia, że Toxic Taste wystrzelą nas na księżyc, kiedy zaczną imprezę. Nic dodać, nic ująć. Imprezowy klimat udziela się niemal w każdym kawałku, chociaż jak już wspomniałem, grupa potrafi przysmażyć metalowym riffem. Raise Your Glasses jest tego dobrym przykładem, z tym że refren tego numeru iście KISSowy. Akurat KISS mieli również piosenkę o tym tytule. W Tonight i T.T.S.G. blisko do Running Wild. Te kawałki mogłyby się pojawić na jakiejś płycie Bestii, pod warunkiem że zyskałyby potężniejsze brzmienie. Ale nachodzi mnie w tym momencie pewna refleksja. Czyżby Rolf nie potrafił inaczej? Czy to wszystko, na co go stać? No ale powiedzmy, że te skoczne melodyjki, jakie wygrywa, to taki jego znak rozpoznawczy. Momentem prawdy jest numer Anytime, gdzie Toxic Taste postanowili zagrać balladę. W Running Wild nie było ballad, więc tym bardziej ciekawi, jaki styl obierze Kasparek. Gra trochę jak panowie z Saxon, co nie musi być wadą. Totalne Hanoi Rocks natomiast mamy w Starlight Serenade, ale tutaj pomysł chybiony. Po prostu nie pasuje to na ten krążek. Owszem, to granie na luzie, ale pastisz a'la The Darkness nie pasuje do Toxic Taste. Są pewne ramy, w których zespół powinien pozostać.

Debiutancki krążek Toxic Taste to płyta trwająca 3 kwadranse, ale parafrazując George'a Harrisona "myślę że dałoby się to opędzić w pół godziny". Tak czy owak, albumik bardzo łatwo przyswajalny i rajcujący. Arcydziełem żadnym nie jest. Oryginalnosci w tym zero, no chyba że założymy, że to taki odprysk Running Wild, gdyż Kasparek gra tutaj po swojemu. Płytę polecam wszystkim fanom prostego melodyjnego rocka oraz fanom Running Wild, choćby dla czystej ciekawości. Oglądanie fotek Rolfa z wyfarbowanym na czerwono łbem radzę sobie darować ;). A tak w ogóle to rock and roll baby ;).

Oficjalna strona zespołu: www.toxictaste.de

LSDisease
marzec 2009