Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

TNT - Realized Fantasies [1992]
Wydawca: Atlantic

  1. Downhill Racer
  2. Hard To Say Goodbye
  3. Mother Warned Me
  4. Lionheart
  5. Rain
  6. Purple Mountain's Majesty
  7. Rock n' Roll Away
  8. Easy Street
  9. All You Need
  10. Indian Summer
Realized Fantasies

Skład: Tony Harnell - śpiew; Ronni Lè Tekrø - gitary, instrumenty klawiszowe, gitara ćwierćtonowa; Morty Black - gitara basowa; John Macaluso - perkusja i instrumenty perkusyjne
Gościnnie: Joe Lynn Turner - chórki; Dag Stokke - instrumenty klawiszowe w [6]; Rich Tancredi - instrumenty klawiszowe; T.J. Kopetic - instrumenty klawiszowe; Peter Wood - pianino w [8]; Kyf Brewer - harfa w [9]

Produkcja: Ric Wake

Trochę oszukańczo i zarazem w przenośni można przyjąć, że Realized Fantasies było ostatnim albumem TNT. Moda na melodyjne granie przemijała, a zespół nie znalazł zainteresowanych słuchaniem jego muzyki. Jedynie Japonia pozostała wierna, ale nie wystarczyło to, aby zapobiec rozpadowi grupy, który to nastąpił rok po wydaniu niniejszego longplaya. Szkoda, gdyż słuchając płyty można z pewnością odnieść wrażenie, że w zespole wciąż drzemie potencjał i że historia mogła potoczyć się w zupełnie inny sposób.

Płytę ozdabia kiczowata okładka, sugerująca, że TNT grają muzykę dla kilkulatków. Nie jest to prawdą, ale niesmak pozostaje. Na szczęście, zawartość muzyczna jest już znacznie lepsza i choć w bezpośredni sposób nie nawiązuje do wcześniejszych dokonań ekipy (nie znajdziemy tu ani 10 000 Lovers (In One) ani Intuition), to jednak nie odcina się od nich i wciąż można wyczuć odpowiednie inspiracje. Małe przetasowania w składzie, które nastąpiły przed nagraniem albumu polegały na rotacji na stanowisku perkusisty. Odszedł Odiin, a na jego miejsce przyjęto znanego Johna Macaluso. Downhill Racer z początku wydaje się być radośnie brzmiącą, niezobowiązującą kompozycją. Ot, zwyczajny skandynawski AOR. Klimat ulega jednak dość poważnej zmianie i jeżeli mam być szczery, to jest to bardzo dobre posunięcie. Podoba mi się, że gitara pełni rolę przewodnią. Hard To Say Goodbye wydaje się być utworem wymęczonym, zrobionym trochę bez pomyślunku. Z drugiej jednak strony ciężko jest przejść obojętnie obok chórków występujących w refrenach. Szkoda, że całości nie ratuje solówka, gdyż brzmi ona tak jakby Ronni Lè Tekrø wypił o jedno piwko za dużo i realizował swoje tytułowe fantazje. Mother Warned Me wynagradza wcześniejsze cierpienia, jest to bardzo udana, dość mocna, gitarowa kompozycja. Łatwo zapamiętać prosty, występujący w niej riff oraz melodyjne, przebojowy chórki. Krzyki Harnella wskazują na zwyczajowo wysoką dyspozycję. I choć utwór nie jest skomplikowany, to jednak dość dobrze sprawdza się w swojej roli. Czwórka i piątka na płycie zostały zaaranżowane we współpracy z Ricem Wake'iem i są bezdyskusyjnie najlepszymi ścieżkami na płycie, a nawet powiedziałbym więcej i określił je jako jedne z lepszych utworów TNT w historii. Lionheart to piękna, wzruszająca ballada, którą ozdabiają przejmująca melodia oraz charazyzmatyczny wokal Harnella. Refreny brzmią tak potężnie, że słuchając ich można się rozpłakać. Rzadko kiedy trafia się ballada, która tak bardzo przemawia do mojej wyobraźni. Rain jest z kolei energicznym rockerem, w którym to ponownie Harnell wspina się na wyżyny swoich możliwości. Facet potrafi fenomenalnie się wydzierać, a utworu warto byłoby słuchać tylko i wyłącznie dla wspomnianych krzyków. Dodatkowo otrzymujemy świetną melodię oraz dobre, uwypuklające talent Tony'ego aranżacje. Dla fanów TNT jest to jazda obowiązkowa. Purple Mountain's Majesty nie utrzymuje wcześniejszego, wysokiego poziomu i spada o jedną poprzeczkę niżej. Jest to jednak nadal w miarę udane granie, z licznymi zmianami tempa i skandynawsko brzmiącym riffem. Chórki mogłyby być trochę lepsze i wtedy pewnie bym nie narzekał. Rock 'N Roll Away brzmi dla odmiany dość klasycznie i choć chwilami przynudza, to jednak ma swoje lepsze momenty, szczególnie kiedy nadchodzą bridge oraz refreny. Odnoszę wrażenie, że Easy Street to muzyczny żart, nie przepadam za takim cyrkowym, kabaretowym graniem i dlatego rzadko kiedy wysłuchuję tego utworu do końca. Tempo All You Need jest dość spokojne, a nawet powiedziałbym, że zbyt wolne w stosunku do pędzącego chwilami Harnella. Całość wypada trochę lepiej niż kilka wcześniejszych, mniej udanych utworów, ale nadal nie jest to coś na miarę pierwszej połowy płyty. Zespół stracił niestety trochę pary i w drugiej części wydawnictwa poszedł w niezbyt zachwycającym kierunku. Na przekór ostatni numer na płycie, czyli Indian Summer jest utworem dobrym i przebojowym, tak jakby grupa postanowiła wrócić do stylu prezentowanego na początku krążka. Jeżeli ktoś lubi klasycznie brzmiące TNT to polubi również Indian Summer.

Realized Fantasies nie jest płytą rewelacyjną ani też przełomową. Zbyt dużo znalazło się na niej utworów słabszych, zagranych bez odpowiedniego pomysłu i wyczucia. Jest to nadal jednak stare, dobre TNT, któremu co jakiś czas przytrafiają się utwory wyjątkowo udane i smakowite. Nie doradzałbym zatem, aby od tej płyty zaczynać swoją przygodę z zespołem, niemniej jednak warto jej kiedyś spróbować.

Oficjalna strona zespołu: www.tnttheband.com

Guciomir
marzec 2009