|
Skład: Tony Harnell - śpiew; Diesel Dahl - perkusja; Ronnie Le Tekro - gitary; Morty Black - gitara basowa
Produkcja: Tommy Hansen
Wiele można powiedzieć o TNT, ale na pewno nie, że kogoś kopiowali. Zespół posiadał swój własny od nikogo nie zerżnięty patent na granie hardrocka. TNT obok rasowych hairmetalowych numerów ma w swym dorobku wiele bardziej skomplikowanych i niemal progresywnych utworów. Grupa TNT to było praktycznie dwóch muzyków. To oni mieli i mają największy wpływ na kompozycje zespołu. Chodzi oczywiście o jednego z najlepszych gitarzystów świata Ronniego Le Tekro (trzeba przyznać, trochę niedocenionego) i śpiewającego bardzo wysokim falsetem Tony'ego Harnella. Sensownym porównaniem śpiewu Harnella może być Tony Mills z brytyjskiej formacji SHY>.
Przed wydaniem pełnometrażowego longplaya TNT wydało EP-kę. Przyznam sie, że zabieg ten jest dla mnie całkowicie niezrozumiały. Lepiej było umieścić te pięć piosenek (w przypadku bonusa japońskiego sześć) na regularnym albumie. Cóż, może ta EP-ka była elementem przetargowym w negocjacjach z wytwórnią, po jej wydaniu zaczęły się negocjacje o podwyższeniu kontraktu dla TNT. Inna sprawa, że materiał zawarty tutaj nie jest najlepszy. Jako przedsmak regularnego albumu sprawdza się doskonale, jeśli jednak traktować ten "półalbum" z pełną powagą, ukazuje się nam obraz trochę niespójnej płyty. Na początku trzeba jasno powiedzieć, że TNT teraz gra o wiele inaczej niż w latach '80. Oczywiście tu i ówdzie pobrzmiewają echa lat '80, jednak jest to w sumie dość nowoczesne granie, na szczęście nie tak nowoczesne jak na płycie Transistor (swoją drogą bardzo ciekawy eksperyment). Te stare TNT najbardziej przypomina piosenka Satellite. Nie jest to typowy numer hardrockowy przez swój iście "taneczny" beat perkusyjny. Idąc dalej, jest to najbardziej melodyjny i przebojowy utwór przywodzący na myśl najwcześniejsze dokonania zespołu. Tytułowe Give Me A Sign jest niezłą propozycją, ma jednak ten utwór jedną podstawową wadę - jest bardzo podobny do tego, co proponuje inny band Harnella - Westworld. Tak naprawdę Give Me A Sign idealnie by pasował do ich ostatniej płyty, Cyberdreams. Podobnie choć w troche mniejszym stopniu jest z Hey Love, balladą przywołującą refrenem nieodparte skojarzenia z Westworld. Do tego starszego TNT dość mocno odwołuje się Live Today. Zaczyna sie dość dziwnie. Nowoczesną gitarę słyszymy na wstępie, jednak nie trwa to długo i po jakichś 20 sekundach juz mamy do czynienia z rasowym hardrockowym numerem. Harnell w przeciągu całej płyty nie przechodzi w zasadzie ani razu do swego osławionego falsetu (nie licząc Destiny), śpiewa cały czas w średnich rejestrach, raczej nie zapuszczając się w te wyższe. Na płycie znalazło się też miejsce dla wersji demo utworu Destiny, piosenki pierwotnie napisanej na potrzeby krązka Tell No Tales. Hmm... Myślę, że miejsce takiego wynalazku jest raczej na singlu. Nic to, mimo wszystko warto skonfrontować to demo z tym, co weszło na płytę. Jak prawie zawsze na japońskim wydaniu (tam wydanym pod tytułem Taste) znalazł się jeszcze jeden utwór, mianowicie Magic Little Nightmare. Jest bardzo wolna ballada i raczej nie należy ona do najlepszych utworów na płycie.
Cóż.... W odniesieniu do zbliżającej sie premiery albumu New Relligion ciężko jest wywnioskować coś sensownego z niniejszej EP-ki. Stosując terminologię szkolną, jeśli album będzie taki jak niniejsze EP, płyta będzie dobra. Jeśli natomiast wszystkie propozycje będą takie jak Satellite, album będzie celujący i kto wie, czy nie podbije list przebojów . Taką mam nadzieję...
Oficjalna strona zespołu: www.tnttheband.com
Vandervelde styczeń 2004
|