Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** SEAN TARR - "Nie próbowaliśmy nagrywać świadomie albumu w stylu lat osiemdziesiątych..." ***

Wśród niedawno wydanych albumów natrafiliśmy na prawdziwą perełkę. Nowy album amerykańskiego zespołu TNA ma doskonałe brzmienie, które rozgrzeje serca fanów hard rocka. Postanowiliśmy dowiedzieć się, jak tworzy się taki materiał. Na nasze pytania odpowiada gitarzysta Sean Tarr...

HARD ROCK SERVICE: Witaj Sean. W tym miesiącu ukazał się Wasz nowy album, Branded. Uważam, że to wydawnictwo jest dużo lepsze od Waszego debiutu z 2001 roku. To idzie zespołowi na plus.

SEAN TARR: Tak, zgadzam się z tym. Branded to zdecydowanie krok naprzód dla zespołu i uważam, że fani uznają go za godnego oczekiwania! Z odrobiną szczęścia ten krążek udowodni, że jest większym przełomem niż był "Trigger" :)

HARD ROCK SERVICE: Na początek naszej rozmowy uchyl nam rąbka tajemnicy na temat materiału, który słyszymy na debiutanckim CD...

SEAN TARR: Naprawdę niewiele w tym tajemnicy. :) Było tam po prostu sporo spętanej agresji i twórczego sosu bulgoczącego pod powierzchnią "garnkowego wnętrza" TNA. To niesamowite, co wychodzi z takiej mieszaniny, gdy włożysz do niej widelec!

HARD ROCK SERVICE: Wiem, że zespół został założony we wczesnych latach dziewięćdziesiątych...

SEAN TARR: Nawet wcześniej, w późnych latach osiemdziesiątych. :)

TNA HARD ROCK SERVICE: ... ale rozpadł się około 1992 roku, zanim podpisał jakikolwiek kontrakt płytowy. zy debiutancki materiał pochodzi z początków zespołu, czy też były to zupełnie nowe piosenki?

SEAN TARR: Zakładam, że miałeś na myśli materiał z Branded. Cały materiał jest stosunkowo nowy z wyjątkiem Walk Before You Crawl. Był on "w zamierzchłych czasach" koncertowym faworytem, który zawsze chcieliśmy nagrać, ale z różnych przyczyn nigdy tego nie zrobiliśmy. Feel It ma starsze "podejście" do rzeczy, chociaż został napisany nie tak dawno. Mamy po prostu specyficzne brzmienie, jak sądzę. Nie probujemy świadomie pisać materiału brzmiącego na przełom lat '80 i '90. My próbujemy tylko opisać ów okres! :) Przypuszczam, że każdy w zespole ma odmienne wpływy niż większość grup z tamtych czasów. Wątpię, byś kiedykolwiek usłyszał TNA brzmiące jak np. jakikolwiek zespół z gatunku nu-metalu. Lubię odrobinę melodii wydobywającej się z mojej delikatnie przesterowanej gitary. Dzięki. :)

HARD ROCK SERVICE: Branded zostało wyprodukowane przez sam zespół i wyszło to bardzo dobrze. Dlaczego nie zdecydowaliście się na zatrudnienie jakiegoś znanego zawodowego producenta? Ile czasu zajęła Wam produkcja?

SEAN TARR: Teraz to dopiero jest pytanie! :) Zdecydowanie się na producenta jest zawsze sztuczką. Przede wszystkim przekazanie kontroli nad twórczym procesem nigdy nie jest rzeczą łatwą. Mam tu na myśli fakt, że twoje nazwisko będzie na płycie i będziesz jej słuchał przez resztę swojego życia! Remiksowanie nie zawsze wszystko naprawia. Powinno tam być wiele wzajemnego szacunku dla magii, która ma się wydarzyć. Musisz wiedzieć, że wszystko ma zabrzmieć dobrze, zanim jeszcze pierwsza nuta zostanie nagrana. Nie to, by wszystko było pewne, ale potrzebujesz "wiary" w tego, z kim pracujesz. Równie ważny jest też czynnik budżetowy. Czy możesz sobie pozwolić na tego, z kim chcesz pracować? Niektórzy z tych kolesi są szokująco kosztowni, inni są z kolei niespodziewanie przystępni. Mógłbyś znaleźć gościa, który po prostu uwielbia twoją muzykę i wypracujecie coś wspólnie. Zazwyczaj to po prostu głupie szczęście i posiadanie dobrego projektu we właściwym czasie. Po rozważeniu wszystkich rzeczy zdecydowaliśmy się, że będzie lepiej, jeśli zrobimy to po prostu sami. Wiedzieliśmy, jak chcieliśmy, by brzmiało wydawnictwo. Wiedzieliśmy jak przeprowadzić wstępną produkcję i mamy doświadczenie studyjne. Z pomocą wywórni Kivel Records związaliśmy się z doskonałym inżynierem dźwięku i wcieliliśmy w życie nasz plan. Spędziliśmy nieco ponad 50 godzin na czynnym nagrywaniu, ale upłynął jeszcze miesiąc lub coś koło tego, by wszystko dokończyć. Plany są jak dziwka. :)

HARD ROCK SERVICE: Szczerze mówiąc nowy LP jest jednym z faworytów do tytułu "albumu roku". Czy obrany na nim kierunek jest tym, w którym podążą kolejne wydawnictwa?

SEAN TARR: Naprawdę?! Jak fajnie. Dzięki! :) Nie mogę tobie obiecać, że będą brzmiały dokładnie tak samo, nic nigdy nie wiadomo, ale mogę tobie obiecać, że zrobimy co w naszej mocy, by móc stworzyć godnego następcę dla Branded!. W pełni wierzę w przyszłość tego zespołu. :)

HARD ROCK SERVICE: Wolisz grać na żywo przed publicznością, czy też komponować nowe piosenki i nagrywać je w studiu?

SEAN TARR: Jedno i drugie! Naprawdę idzie w parze. Najlepszy ze wszystkich światów jest ten jeden, w którym otrzymujesz trochę spokojnego czasu na komponowanie, próby i nagrywanie, a następnie ruszenie w trasę i wykonanie tego na żywo! Nagrywanie i gra na żywo są naprawdę dwoma różnymi stanami umysłu. Studio wymaga wiele cierpliwości i nie zawsze możesz otrzymać natychmiastową radość, kiedy grasz na żywo. Nie dzieje się tak, dopóki nie zaczniesz odsłuchiwać miksów po tym, jak wszystkie ścieżki zostały ukończone, kiedy już całkowicie zrealizowałeś to, co wcześniej zaplanowałeś. To wszystko jest dobre. :)

Sean Tarr HARD ROCK SERVICE: To niesamowite, ale kompozycje na kompakcie brzmią bardzo świeżo i spontanicznie. Wygląda to tak, jakbyś nie używał studyjnych nakładek po nagraniu wcześniejszych dźwięków. Takie rzeczy były modne w muzyce lat osiemdziesiątych, a stylistyka Twojej grupy wydaje się być głęboko osadzona w tamtych czasach...

SEAN TARR: Faktycznie, spróbowaliśmy ograniczyć studyjne nakładki do minimum i cało przetwarzanie było również minimalne. Innymi słowy, nagraliśmy dźwieki w tak żywym stopniu, jak to tylko było możliwe, a równocześnie zachowaliśmy dobrą wartość produkcji. Poza tym wciąż chcesz, by to brzmiało jak nagranie "studyjne", ale nie tak bardzo dalekie od tego, które zespół mógłby odegrać na żywo. Aż do wartości produkcji z lat '80 naprawdę nie chcieliśmy się posuwać i nie chcieliśmy, by to brzmiało jakby było nagrane w latach '80, jeśli wiesz, co mam na myśli. :) Mamy taki rodzaj stylu standardowo. Nasz dźwięk jest naszym dźwiękiem i to jest tym, co lubimy, ale nie próbowaliśmy nagrywać świadomie albumu w stylu lat osiemdziesiątych.

HARD ROCK SERVICE: Partie gitar pełnią dominującą rolę w kompozycjach TNA i na tej podstawie wnioskuję, że jesteś głównym kompozytorem w zespole. Jaka jest Twoja reakcja, gdy któryś z członków grupy ma wasny pomysł na zrobienie jakiejś piosenki? Jesteś typem kompozytora-tyrana, czy też masz bardziej demokratyczne podejście do tworzenia muzyki?

SEAN TARR: Jestem znany z tego, ze bywam czasem dupkiem, ale tylko wtedy, gdy mój chcrakter bierze nade mną górę. :) Musze się przyznać, że lubię mieć pewną przewagę, kiedy dochodzi do komponowania i nagrywania, ale staram się być tak dyplomatyczny jak to tylko możliwe. To zdrowszy sposób. :) Każdy w zespole z pewnoscią ma tak dużo miejsca, ile tylko chce, by przyczynić się do procesu komponowania. W chwili obecnej ja piszę większość materiału, ale jeśli przejrzysz piosenki pod kątem tego, kto je komponował, zobaczysz, że współpracowałem między innymi z Mike'iem McManamonem i kilkoma innymi przyjaciółmi. Istotnie, widzę, że najwiecej piszemy razem ja i Mike. On jest bardzo dobry w układaniu słów i melodii. (po prostu sprawdź Kill Your Idols). Doug O'Dell i Danny Tore bez wątpienia wyłożą więcej na stół następnym razem. :)

HARD ROCK SERVICE: Skoro już mówimy o muzyce od strony kompozycyjnej... Piszesz piosenki całe od razu, czy może pozostawiasz poszczególne części niedokończone, by później poskładać je w całość?

SEAN TARR: Zwykle zaczynam od zestawiania "riffów". Jeśłi tylko mam jakiś pomysł, gram go na gitarze i nagrywam, zanim go zapomnę. Czasami przychodzą mi do głowie całe piosenki, ale zazwyczaj są to tylko krótkie kawałki. Jeśłi są to naprawdę dobre kawałki, pozostają w mojej głowie na dłużej. Wiele razy zdarza mi się budować piosenkę kawałek po kawałku w głowie i dopiero wtedy zabieram się później za jej nagrywanie. W każdym przypadku zazwyczaj jestem przez coś inspirowany. Jest to zawsze powiązane z emocjami. Nie lubię tak po prostu usiąść i powiedzieć: "OK, dzisja napiszmy piosenkę!". Potrafię to zrobić, jeśli muszę, ale efektem tego są zazwyczaj nienajlepsze piosenki.

HARD ROCK SERVICE: Improwizujesz swoje gitarowe solówki, czy może ogrywasz jakiś wcześniej ustalony schemat?

SEAN TARR: Lata temu miałem w zwyczaju ogrywanie każdego małego kawałka solówki i ćwiczenia go tak długo, aż potrafiłem go zagrać do przodu i od tyłu. Obecnie przykładam większą wagę do improwizacji. Eksperymentuję podczas prób i zostawiam to na ostatnią chwilę, ale zazwyczaj mam już wypracowaną ostateczną wersję przed wejściem do studia. To naprawdę zależy od piosenki. Niektóre aranżacje dają tobie większą przestrzeń do rozłożenia skrzydeł, podczas gdy inne wymagają bardziej złożonej i obmyślonej solówki. Chociaż zdarzało mi się, że improwizowałem wiele zakończeń solówek na miejscu, kiedy byliśmy już w studiu. Docelowo chciałbym improwizować każde solo na poczekaniu i naprawdę uchwycić chwilę.

HARD ROCK SERVICE: Który z utworów z nowego albumu jest Twoim zdaniem najlepszy?

SEAN TARR: Na równi moimi ulubionymi utworami są obecnie The Sound i Kill Your Idols. Miałem powiedzieć, że moja ulubiona solowka to jedna z tych w Walk Before You Crawl, chociaż naprawdę wygrzebuję także solo z Lies, Guns And Violence.

HARD ROCK SERVICE: Który kawałek jest godny wyróżnienia? Czy był jakiś, którego zagranie sprawiało Tobie trudność?

SEAN TARR: Eva's Song zawierał kilka sztuczek. Nie jest tak trudny do zagrania, ale było tam wiele warstw, które miały być tak zczepione, by nie było widać szwów. To wymagało duzej dokładności, czystego wykonania na 6 strunowym akustyku, 12 strunowym akustyku i 6 strunowych gitarach elektrycznych.

Branded HARD ROCK SERVICE: Powiedz nam coś o wizerunku graficznym i co on oznacza. Ten obraz naprawdę robi wrażenie. Czyim to było pomysłem wykonanie takiej ambitnej okładki jak Wasza?

SEAN TARR: Dobrze, chcieliśmy pójść w innym kierunku niż na "Trigger". "Trigger" był niezłym pomysłem, ale nie chcieliśmy ponownie zamieszczać "nagiej dziewczyny". Już to zrobiliśmy, więc po co robić to po raz drugi? Tak czy inaczej, chcieliśmy obecnie, pójść w nieco bardziej mrocznym kierunku, z mądrym pomysłem, czymś bardziej zgodnym z piosenkami i naszym obecnym usposobieniem. Myślę, że gdzieś na tej właśnie linii Mike McManamon zasugerował, byśmy nazwali album Branded. Na tej podstawie John Kivel wyszedł z pomysłem na okładkę w takiej postaci, w jakiej możesz ją teraz zobaczyć.

HARD ROCK SERVICE: Nowy basista, Doug Odell, wstąpił w szeregi TNA całkiem niedawno. teraz możemy usłyszeć jego grę na nowym albumie. Opowiedz nam, jakim sposobem trafił on do TNA?

SEAN TARR: Doug jest wielki. :) To miły gość i w dodatku basista jakby z piekieł. Jesteśmy szczęśliwi, że znaleźliśmy go, kiedy potrzebowaliśmy. W istocie skojarzył nas razem John Kivel. Doug nagrywał ścieżki basu na kilku wczesniejszych wydawnictwach z Kivel Records i John pomyślał, że nadawałby się do TNA.

HARD ROCK SERVICE: Głos Mike'a McManamona jest nieco podobny do głosu Oniego Logana z Lynch Mob...

SEAN TARR: Oni Logan jest wielki i uwielbiałem go w Lynch Mob, ale Mike ma własne brzmienie. On jest naprawdę oryginalny. :) Nadszedł jego czas. Bójcie się, naprawdę się bójcie. :)

HARD ROCK SERVICE: ... ale Wasza muzyka momentami przypomina wczesne albumy Van Halena i ... Winger.

SEAN TARR: Słusznie! Jesteś pierwszym dziennikarzem, który rozpoznał koneksje z Van Halenem! Próbowałem jak diabli zrobić nagranie, które uchwyciłoby energię i dźwiękowe wybuchy wczesnego repertuaru Van Halena. Nie po to, by brzmieć zbyt podobnie do Eddiego (nikt nigdy nie zabrzmi jak Edward), ale aby osiągnąć podobne wartości produkcyjne do wspomnianej jedynki Van Halena. To wszystko na temat energii i ciepła!

Sean Tarr HARD ROCK SERVICE: ... Na przykład w piosence Walk Before You Crawl gitara pracuje tak, jak by grał na niej Reb Beach. Osobiście bardzo lubię tego gitarzystę i dlatego po prostu muszę spytać, czy Reb był dla Ciebie inspiracją?

SEAN TARR: Reb to wielki muzyk i w dodatku miły gość, ale nie był on inspiracją do tego kawałka riffu. Aczkolwiek to brzmi trochę tak, jak by to właśnie on grał. Doceniam komplement. :)

HARD ROCK SERVICE: Czy cokolwiek zaskakuje Cię jeszcze w muzyce innych artystów po latach? Czy jest jakiś współczesny artysta, który może stanowić dla Ciebie obecnie inspirację?

SEAN TARR: Najbardziej zaskakującą i inspirującą rzeczą w dzisiejszej muzyce hard rockowej jest nowe zainteresowaniestarszymi wielkimi zespołami i fakt, że niektóre z nich nadal grają porządnego rocka pomimo upływu lat! Spójrz na Ronniego Jamesa Dio, albo na Motörhead czy Iron Maiden. Ci kolesie napisali książkę i nadal kopią tyłki. Ronniego Jamesa Dio mógłbym słuchać codziennie. :)

HARD ROCK SERVICE: We wczesnych latach '90 graliście wiele koncertów z ówczesnymi gwiazdami hairmetalu takimi jak Skid Row, Winger, Kix, czy Trixter. Jak wspominasz te występy? Czy utkwiło Tobie w pamięci coś specjalnego z tamtej ery, czym chciałbyś się podzielić?

SEAN TARR: Rzeczą, która była wspaniała w tamtym czasie była energia i sama scena. To było szczere. Było wtedy życie za kulisami i to nie tylko w Los Angeles. Zdrowa hard rockową i metalowa scenę miał też Nowy Jork i niezaprzeczalnym championem wagi ciężkiej było w owym czasie Kix. :) Ci kolesie mogli wpakować się, gdziekolwiek tylko grali. Fajnie było otwierać ich koncert w LaMour. Jeden z naszych najlepszych występów, jakie daliśmy! Występ Wingera też był wielki, podobnie jak koncert Skid Row w Stone Pony. Dzieliliśmy wiele scen z Trixterem w ciągulat. To był rodzaj przyjacielskiego współzawodnictwa w owych dniach, kiedy wszyscy próbowaliśmy zdobyć kontrakt płytowy. Oni podpisali go jako pierwsi i dobrze, że tak się stało. Teraz nasza kolej. :)

HARD ROCK SERVICE: Zdaje się, że tylko zespoły żyjące w Los Angeles mogły stać się "gwiazdami rocka" w czasach, kiedy Wasza grupa zaczynała grać. TNA pochodzi z Nowego Jorku. Czy ten fakt w jakiś sposób przeszkadzał Wam w zdobywaniu muzycznego rynku?

SEAN TARR: Niezupełnie. Oczywiście, LA miało lepszą scenę, ale w Nowym Jorku było wystarczająco pichcenia, by dawać nam zajęcie. Nikt nigdy naprawdę nie chciał przenosić się do LA. Czy kiedykolwiek ugrzązłeś podczas upalnej godzinyna Hollywoodzkiej autostradzie? Prawdę mówiąc, byłoby to miłe być "dwu-wybrzeżowym". Mieszkać część roku tam, a część roku mieszkać tutaj.

HARD ROCK SERVICE: Czy macie w planach jakieś występy w Europie? Może jakiś występ w pobliżu Polski...?

SEAN TARR: Z miłą chęcią zagralibyśmy w Polsce! Europejskie tournee mogłoby być wspaniałe! Jeśli masz jakieś powiązania z koncertowymi agencjami, daj nam znać! :) Zobaczmy, czy możesz nam załatwić otwarcie koncertu Def Leppard. :)

HARD ROCK SERVICE: A teraz jakieś informacje dla gitarzystów. Jakiego sprzętu masz w zwyczaju używać? Gitary, wzmacniacze... Czy używasz jakichś efektów specjalnych?

Sean Tarr SEAN TARR: Jestem fanem gitar vintage i wzmacniaczy, chociaż używam wzmacniacza Tech 21 Trademark 60 w wersji combo dla mniejszych pomieszczeń. To wspaniały mały wzmacniacz, zbudowany jak czołg, wspaniały dźwięk. Moim głównym wzmacniaczem jest pochodząca z 1969 r. stuwatowa głowa Marshalla Super Lead i kolumna Marshalla ponownie wykonana na wzór tych z 1960 r., składająca się z czterech dwunastocalowych głośników o mocy 30 watów firmy Celestion, których używałem podczas nagrywania Branded. Używam także HIWatt DR 504 model z 1980 r. Marshall to gówno, chociaż najprawdopodobniej lepiej się na nim rzępoli podczas trasy koncertowej. Poza tym nie jestem szalony, by zabierać w trasę moje ulubione wzmacniacze vintage. :) Co do gitar, to preferuję moje stare Gibsony Les Paule i Flying V-ki, aczkolwiek kocham mojego Charvela z 1985 r. i Gretscha model 6120. Mam także pochodzącego z 1995 roku Fendera Strata w kolorze zielonej morskiej piany, który jest doskonały do rocka! Jedynymi efektami jest kilka podłogowych kostek i Wah Wah firmy Vox. HARD ROCK SERVICE: Na zakończenie wywiadu powiedz nam, jakie jest znaczenie nazwy TNA?

SEAN TARR: THE NOISE ADDICTION ("Uzależnienie Od Hałasu")

HARD ROCK SERVICE: Jakieś pożegnalne słowa dla naszych czytelników?

SEAN TARR: Zagłębiajcie się w muzykę rockową! Nie zapomnijcie sprawdzić naszego albumu! Dbajcie o siebie! Chcemy zobaczyć was na koncertach! Dziękuję! Dziękuję! Dziękuję!

HARD ROCK SERVICE: Dziękujemy za wywiad i czekamy na trzeci album TNA...

Oficjalna srona zespołu: www.tnarocks.com
Strona wydawcy: www.kivelrecords.com
Fotografie zespołu: www.kentmillerstudios.com

Guitarrizer
26.11.2003

(Wszystkie fotografie zespołu wykonane przez Kent Miller Studios. Użyto za pozwoleniem Kivel Records)

English version / wersja angielska