Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

TIPSY TRAIN - Harpia [2006]
Wydawca: Tipsy Train

  1. Demon
  2. Lęk
  3. Harpia
  4. Kiedy Odejdziesz
  5. Zostaw Mnie
  6. Rebelia
  7. Zapomniany Świat
  8. Nie Pytaj
  9. Wulkan
  10. Widmo
  11. Huragan
  12. Marsz Tipsów [bonus]
Harpia

Skład: Mariusz Zajączkowski - śpiew; Andrzej Bronisz - gitara; Grzegorz Kotyłło - gitara; Damian Sochar - Gitara basowa; Damian Grodziński - perkusja
Gościnnie: Maria Dobrzańska - instrumenty klawiszowe

Produkcja: Grzegorz Kotyłło

Mało znane zespoły obiecałam i oto jeden z nich. Wykażę się nieco patriotyzmem lokalnym, ale co mi tam. Pierwszy raz na ich koncert trafiłam przypadkiem, ale od razu zakochałam się w klasycznym hard rockowym brzmieniu i niesamowitej barwie i wysokości głosu Mariusza. Tipsy Train to pozostałość dawnej świetności lubelskiej sceny rockowej. Mimo licznych i ciągle następujących zmian w składzie zespołu dzielnie podtrzymuje przy życiu wymierającą populację muzyków rockowych w Lublinie.

Zawsze pełna jestem podziwu dla zespołów, które same wydają swoją muzykę. Tak jest właśnie z Tipsy Train. Wiele pracy włożono w to, by wydawnictwo było jak najbardziej profesjonalne. Cienka wkładka informuje zaledwie o składzie zespołu, ale wystarczy tylko popatrzeć na tych chłopaków by nabrać nadziei na naprawdę klasyczne dźwięki. Jedyne, co nie umknęło mej wrodzonej złośliwości, to logo Poczty Polskiej na tyle okładki. Śmiesznie, ale ok... trzeba szukać sponsorów wszędzie. Brawo panowie! Dobra, ale dam spokój już powierzchowności i zajmę się tym, co istotne. Samego nagranie nie czepiałabym się zbytnio. Tym, co rzuca się w oczy już od początku, to bardzo zaakcentowany wokal. Bynajmniej jednak nie należy to do minusów, bo jak już wspominałam, to właśnie śpiew jest najmocniejszą stroną Tipsów, ale od początku. Demon wita nas dość łagodnie, piękną wstawką klawiszową rodem z Władcy Pierścieni. Dalej mocno, melodyjnie i bingo! Oto jakie talenty kryją się w odmętach "Polski klasy C". Głośny, czysty, wibrujący, po prostu piękny głos Mariusza przywołuje wspomnienie legendarnego Krzysztofa 'Uriah' Ostasiuka z Fatum. Na polskiej scenie muzycznej taki głos to naprawdę rarytas. Demon jest utrzymany w kanonach klasycznego hard rocka. Inspiracje muzyków w Deep Purple i Black Sabbath mają upust zarówno tutaj, jak w kolejnych kompozycjach. Krzyk "Demon, lęk" obwieszcza tytuł kolejnej z nich. Początek Lęku przenosi nas w początki kariery Tonny'ego Iommiego klasycznym sabbathowskim riffem. Przedrefren napędza już melodię niesamowicie chwytliwej melodii. Linia wokalna wtórująca gitarowej to stara sztuczka gwarantująca sukces i tutaj. Zza okładki pierwszego, długogrającego krążka Tipsów wychyla się Harpia. Prawdziwy hit! Klasyczny hard rock, jakiego ze świecą szukać w XXI wieku. Jedna z najlepszych kompozycji na krążku zachwyca swą przemyślaną konstrukcją. Tekściarz, jak na ambitnego w swojej branży przystało, dba o melodyjność i spójność tekstu. Pokusił się nawet o świetnie dopasowane rymy. Nie ma miejsca na puste blabla... Skoro mowa o harpii, Harpia jest! Piękna pani z pięknym wstępem klawiszowym rozpoczyna Kiedy Odejdziesz. Ostry, nieugięty głos Mariusza Zajączkowskiego nabrał na delikatności i romantycznie obiecuje, że będzie czekał w tej płynącej balladzie. Utworu słucha się tak przyjemnie, że nie wiadomo, kiedy się kończy, mimo iż wcale nie jest taki krótki. Dołączenie do składu Mariusza reszta muzyków uważa za punkt zwrotny w historii zespołu. Dlaczego, łatwo zrozumieć, choćby na przykładzie refrenu Zostaw Mnie. Właściwie niezmienione riffy, a wyraźnie inna część, którą oddziela właśnie zdecydowana linia wokalna. Pomysł świetny, ale za takie wielu zawisło. Tutaj efekt jest naprawdę warty uwagi. Panom w tle chórki średnio wyszły, ale brawo za odwagę. Rebelia odróżnia się od innych zastosowaniem popularnego ostatnio motywu orientalnej gitary. Krótko, co prawda i w tle, ale takie ubarwienie przeciętnego w gruncie rzeczy numeru bardzo wiele dla niego zyskuje. Chodzi za mną przeświadczenie, że umieszczono na krążku ten utwór ze względu na solówkę gitarową, może i warto było. Agresywny Zapomniany Świat pełen jest złości i żalu, jakby owa smagana wiatrem kraina ze strachu przed nadchodzącym końcem krzykiem dopominała się choćby spojrzenia w swoją stronę. Dźwięk ciężkich gitar brzmi jak przytłaczająca fala piasku niesionego przez bezlitosną wichurę. Cisza... Nie Pytaj. Znów przepiękne klawiszy pani Dobrzańskiej, znanej wcześniej z Bajmu. Tutaj bardzo spodobało mi się płynne przejście z refrenu w solówkę, podwójną zresztą, bo warto wspomnieć, że obaj wiosłowi są w swoim rzemiośle naprawdę dobrzy i cenieni. Nie specjalnie przemawiają do mnie urywane riffy, dużo lepiej jest pod koniec, kiedy guitarmani nabierają tempa i jednocześnie z wokalistą urywają numer. Wulkan to kompozycja żywcem wzorowana na twórczości TSA. Sądzę, że gdyby wyszła ona spod strun Andrzeja Nowaka, wcale nie podobałaby mi się inaczej. Może nazbyt doszukuję się podobieństw do moich idoli, ale trudno mi nie myśleć o DIO słuchając Widma. To w końcu również jedna z zadeklarowanych przez Lublinian inspiracji. Z autorskich kompozycji dotarliśmy do ostatniej - Huraganu. Już wstęp w postaci alarmu przeciwlotniczego jasno daje do zrozumienia, o czym będziemy słuchali. Jest szybko i bezwzględnie, jak na polu walki. Niemal słyszalne są salwy z karabinów maszynowych i głośne huki spadających bomb. Trzeba naprawdę sporego doświadczenia, żeby potrafić w muzyce przekazać obraz. Chylę przed panami czoła. Na koniec coś znajomego. Większość czytelników pamięta zapewne film "Akademia Pana Kleksa", na którym wychowywały się pokolenia. Wielu zapewne pamięta też Marsz Wilków TSA, czyste zło, tego można było się bać! Nie dla postrachu jednak jako ostatnią pozycję na Harpii Tipsi umieścili Marsz Tipsów - kawałek wzorowany właśnie na wcześniej wspomnianym szatańskim akompaniamencie inwazji wilkołaków. Słuchając tego wykonania cierpnie skóra, a włosy stają dęba. To zapewne chcieli osiągnąć u swoich fanów panowie na koncertach. Byłam, widziałam, słyszałam i poświadczę, że udało im się w 100%! Tym sentymentalnym akcentem doszliśmy do końca i czas na podsumowanie.

Szkoda, że do marszu Tipsów nie przyłączy się na polskiej scenie więcej zespołów, bo oni i im podobni stanowią nadzieję, że ten klasyczny, nasz hard rock ciągle żyje i można go posłuchać na żywo. Pomimo, że zespół zakończył już współpracę z fenomenalnym wokalistą i z tego co mi wiadomo, jemu też ochota na śpiewanie przeszła, większość składu działa nadal, gra i tworzy nowe numery. Oby praca ta zaowocowała albumem równie udanym jak Harpia. Tego życzę Wam, panowie i innym zespołom spod znaku klasycznego grania w naszym wschodnioeuropejskim zaścianku.

Oficjalna strona zespołu: www.tipsytrain.pl

Nienor
sierpień 2008