Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

THE ORGANIZATION - The Organization [1993]
Wydawca: Metal Blade

  1. Free Burning
  2. Policy
  3. Lift
  4. Bringer
  5. Brainstorm
  6. Bottom Dog
  7. Wonder
  8. Withdrawal
  9. The Past
  10. Been Nice
The Organization

Skład: Rob Cavestany - gitary, śpiew; Gus Pepa - gitary; Dennis Pepa - gitara basowa; Andrew Galeon - perkusja

Po odejściu z Death Angel wokalisty Marka Oseguedy reszta muzyków tego zespołu postanowiła kontynuować działalność. Jednak styl, jaki obrali tworząc nowy repertuar, różnił się od tego, co grupa proponowała jeszcze jako Death Angel. Ten album to wyraźne odejście od thrashu w stronę bardziej klasycznego metalu. Ponieważ na miejsce Marka nie zatrudniono nikogo, wokalami zajął się Rob Cavestany. Można powiedzieć, że zespół podjął słuszną decyzję, choć Rob nie dorównuje napewno Markowi.

Free Burning to solidny heavy metalowy numer. Grupa gra może bardziej progresywnie niż Death Angel, a i nowoczesna produkcja nie jest tu bez znaczenia. Policy jest najbardziej przebojowym momentem płyty. Spokojny początek i klasyczna dynamiczna metalowa jazda. Jakieś skojarzenia z Fates Warning mogą się pojawić. W każdym razie doskonały numer. Lift to thrashowy rock and roll a'la Anthrax, w którym pojawiają się niespodziewanie dęciaki i robi się z tego prawie ska. Tyle że w porównaniu z takim The Clash, jest to niezłe wymiatanie. Nastrojowy mroczny początek Bringer przywodzi mi na myśl zespoły grunge, jednak dalej mamy już typowe dla zespołu łojenie. Brainstorm może skojarzyć się z bardziej rock and rollowymi momentami Act III formacji Death Angel. Ogólnie muzyka na tej płycie jest dość spójna. Wonder i The Past to obok Policy chyba dwa najlepsze numery. Pierwszy z nich balladowy, aczkolwiek przyprawiony tu i ówdzie ostrzejszymi wejściami, wprowadza szczególny klimat. Drugi zaczyna się od gitary akustycznej, by poźniej przerodzić się ciężką ale nastrojową pozycję. Przypomina mi momentami stylistykę Dream Theater, tylko że bez klawiszy. Słabszym punktem albumu jest instrumentalny Withdrawal, który najwięcej wspólnego ma z thrash metalem. Momentami jego pogmatwana struktura może zdradzać jakieś większe ambicje, ale zabrakło w miarę spójnej koncepcji i generalnie utwór jest typowym fillerem.

To nie jest łatwa płyta i po pierwszym przesłuchaniu raczej do Was nie dotrze, no może poza Policy, ale warto posłuchać i drugi i trzeci raz, a zapewniam, że łatwo się od niej nie uwolnicie. The Organization najwyraźniej miało ambicje progresywne i bardzo dobrze. Szkoda że wydali tylko dwie płyty, bo po tej ukazał się jeszcze tylko Savor The Flavor w 1995 r.

Brak oficjalnej strony zespołu

LSDisease
grudzień 2003