Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

THE CRYSTAL CARAVAN - Against The Rising Tide [2010]
Wydawca: Transubstans Records / Record Heaven

  1. We'll Always Lose
  2. Love And Direction
  3. Apple Hotel
  4. I'm A Stone
  5. Focus
  6. Blues Blues
  7. Take What's Yours
  8. Wrecking Ball
Against The Rising Tide

Skład: Niklas "RG" Gustafsson - śpiew; Björn Lohmander - gitara; Stefan Bränberg - gitara; Jonas Lindsköld - organy; Pierre Svensson - gitara basowa; Annika Bränberg - instrumenty perkusyjne; Christopher Olsson - perkusja

Produkcja: The Crystal Caravan

Czy w epoce cyfrowego dźwięku chce się jeszcze komuś wracać do brzmień "starych" i "niemodnych"? Jak się okazuje, są tacy. Choćby w tym roku swoim naturalnym, nawiązującym do lat '70 i '80 brzmieniem zaskoczył mnie Sora. Ale to wciąż nie ekstrema w stylu retro, proszę posłuchać, co też zrobili na swym drugim krążku mistrzowie vintage rocka, Szwedzi z The Crystal Caravan!

Jest to dość młoda kapela z północnej Szwecji, konkretnie z miejscowości Umeå, która za swe inspiracje podaje takie zasłużone grupy jak Uriah Heep, Steppenwolf czy Jefferson Airplane. Na inspiracjach się nie kończy, muzycy robią wszystko, by ich twórczość brzmiała dokładnie jak wyjęta z końca lat '60 i początku lat '70, stąd niewprawne ucho nie zauważy zapewne, że nie ma do czynienia z klasyczną płytą, a z nowym zespołem. Sam dałbym się nabrać, gdybym wcześniej nie poczytał na temat The Crystal Caravan. Ekipa gra klasycznego hard rocka z domieszką rocka psychodelicznego i wychodzi jej to nadzwyczaj dobrze. Ponoć na scenie to dynamit, ale i na wydawnictwie studyjnym można spodziewać się niemałej dawki energii, dużej siły ekspresji. Ponoć zespół uformował się już w 2002 r., ale swój debiutancki, eponimicznie zatytułowany krążek po kilku zmianach składu zdołał wydać dopiero w 2009 r. Against The Rising Tide to, jak już wspomniałem, druga pozycja z ciekawie zapowiadającej się dyskografii Szwedów. Muzycy poszli na całego, nawet liczba nagrań na płycie jest mała, zupełnie jak to miało miejsce na starych analogach. Pierwszą z ośmiu pozycji jest We'll Always Lose. Spróbujmy sobie wyobrazić wrzucone do jednego worka Deep Purple, Led Zeppelin, Uriah Heep, Jimiego Hendrixa, a z "młodszych" wykonawców Lenny'ego Kravitza i Black Stone Cherry. Sporo tych inspiracji, ale w swym naśladownictwie klasyków formacja doszła do perfekcji. Numer bardzo dynamiczny, pełen energii i czuć po prostu, że muzyka ta pochodzi z pasji, a nie z jakiegoś typowego dla dzisiejszych czasów wyrachowania czy skoku na kasę. Plotka głosi, że nawet dla uzyskania właściwego efektu zespół zamknął się na dwa tygodnie w starej kaplicy, by rejestrować wszystkie partie instrumentów równocześnie i kto wie, czy nie jest ona prawdziwa. Posłuchajcie Love And Direction, utworu, gdzie dosłyszeć można przemożne wpływy Uriah Heep, The Who, Free, Grand Funk Railroad i Wolfmother. Są obowiązkowe Hammondy, ale jest i coś z rytmiki Led Zeppelin. To naprawdę nie są kolesie (i koleżanki), które na co dzień słuchają innych rzeczy, oni zdają się żyć tą muzyką każdego dnia i na całego. Ba, nawet ubierają się tak, jakby czas stanął w miejscu na początku lat '70. Epicki numer Apple Hotel powinien ucieszyć fanów The Who, do mnie jednak nie trafia już z taką siłą, jaką miały dwie pierwsze kompozycje. Tak czy inaczej, imitowanie starych dźwięków idzie zespołowi nadal gładko i udanie. Najbardziej podoba mi się końcówka, która przypomina mi końcową solówkę ze słynnego Hotel California The Eagles. Ciężkiego, ale i dynamicznego heavy bluesa prezentuje sobą I'm A Stone. Wciąż nie mogę wyjść z podziwu, jak ekipie udało się tak łatwo zimitować klasyczne brzmienia. Pomijam już organy, bo o to chyba najłatwiej, ale posłuchajcie gitar!. Robi na mnie też wrażenie partia perkusji w jednym z szybszych momentów nagrania. Co za energia! Focus nosi wyraźne znamię The Doors. Jest niby łagodniejszą pozycją na płycie, ale i tak nie można się pozbyć wrażenia pewnego niepokoju. Oczywiście tutejszy wokalista nie może się równać z Morrisonem, lecz nie wymagajmy zbyt wiele. Blue Blues przypomina słuchaczom, że była kiedyś taka kapela jak Led Zeppelin. Miłośnicy Zeppelinów poczują się tu jak ryby w wodzie, ta pozycja powinna spodobać się im od razu. Sporo było szumu wokół powrotu tej legendy na scenę, w końcu jednak nie powrócili. W zasadzie już nie muszą powracać, skoro jest The Crystal Caravan... Take What's Yours uwodzi mnie głównie partiami gitary basowej, ale reszta grupy tworzy do tego odpowiednie tło. Nie to pewnie było zamiarem kapeli, lecz właśnie dla mnie instrumentem numer 1 jest tu gitara basowa. Sam kawałek sporo czerpie pomysłami z końca lat '60, ale i nie brak w nim brzmień z kolejnej dekady. Album zamyka rozciągnięte do ponad 8 minut Wrecking Ball. Utwór rozpoczyna się od nieco epickiego bluesa, by koło swej połowy przejść w klimaty podobne do pierwszych płyt Uriah Heep. Może właśnie dlatego druga połowa kompozycji podoba mi się bardziej, choć i temu co przed nią też niczego nie mogę zarzucić. Koncówka z kolei bliższa dokonaniom Deep Purple i również cieszy ucho.

Płyta trwa raptem około 40 minut, co może pozostawiać pewien niedosyt, ale za to brzmi naprawdę świeżo. Nie w znaczeniu, że to coś nowego w muzyce, raczej ze względu na sporą dawkę energii bijącą z tego wydawnictwa. Kto lubi klasycznego rocka z końca lat '60 i początku lat '70, wręcz musi uznać Against The Rising Tide za smakowity kąsek. Gorąco polecam.

Oficjalna strona zespołu: www.crystalcaravan.se

Guitarrizer
grudzień 2010