Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** GARY HUGHES - "Wyglądając w przyszłość pełną kolejnych muzycznych projektów i wyzwań..." ***

W świecie melodic hard rocka Gary Hughes stanowi bardziej markę samą w sobie, niż po prostu nazwisko. Angielski hard rockowy wokalista, songwriter i producent, o którym tu mowa, wziął udział w wielu różnych projektach - od założonego w 1996 roku z byłymi muzykami Dare zespołu Ten, po współpracę z takimi artystami jak Bob Catley (Magnum), Johnny Lima czy Hugo (Valentine)... nie licząc nawet jego zróżnicowanej i barwnej kariery solowej, trwającej od 1989 roku... Choć obecnie muzyk wcale nie zwolnił tempa, dziewiąty i zarazem najnowszy album Ten Stormwarning ukazał się zaledwie kilka tygodni temu, szczęśliwie udało mu się znaleźć czas, by o swojej twórczości i muzycznej karierze opowiedzieć na łamach Hard Rock Service.

HARD ROCK SERVICE: Cześć Gary! Dziękuję bardzo za możliwość zrobienia tego wywiadu. Najlepszy temat na jego rozpoczęcie to oczywiście kwestie związane z najnowszym wydawnictwem zespołu, na którego czele stoisz - Ten. Zatytułowana Stormwarning Wasza dziewiąta płyta ujrzała światło dzienne zaledwie kilka tygodni temu. Czy jesteś zadowolony z rezultatu, jaki zespół osiągnął nagrywając w studio? Czy mógłbyś opowiedzieć nam o tej płycie?

GARY HUGHES: Witam całe Hard Rock Service i dziękuję Wam bardzo za zainteresowanie najnowszym wydawnictwem Ten - Stormwarning. Na samym początku chciałbym stwierdzić jedno - to dla zespołu otwarcie zupełnie nowego rozdziału w historii i jak dotąd wszelkie przesłanki świadczą o powodzeniu naszych działań. Album osiągnął piętnastą pozycję na japońskiej liście przebojów płytowych HMV Charts, a osiemnastą na innej liście - Domestic Download Charts. Również w Europie płyta zyskała bardzo pozytywne przyjęcie i zebrała same pozytywne recenzje, mamy zatem nadzieję, że przetrzemy sobie tym albumem nowe muzyczne szlaki. Skład zespołu jest obecnie lepszy i bardziej efektywny, niż kiedykolwiek i wszyscy dokładają starań, by przełożyło się to na wzrost muzycznej jakości. Mamy nowego gitarzystę w osobie Neila Frasera, którego polecił nam Paul Hodson (klawisze). Vinny'ego Burnsa i Chrisa Francisa niełatwo zastąpić, ale temu facetowi nie sprawia to szczególnych trudności, zważywszy na jego techniczne umiejętności i fakt, jak bardzo czuje bluesa! Mark Sumner to nasz nowy basista. Współpracował już z naszym gitarzystą Johnem Halliwellem przy okazji jego solowego projektu Enzign. Mark ma również charakterystyczny, silny wokal, co bardzo korzystnie przełożyło się na jego udział w chórkach. Prócz tego, jego technika gry na basie jest naprawdę świetna. Gościnnie na bębnach zagrał Mark Zonda, muzyk niewątpliwie godzien uwagi i zarazem świetny kompan. Współpracę z nim zasugerował nam Dennis Ward - odwalił przy tej płycie kawał świetnej roboty i zdecydowanie będzie nam również towarzyszył w studio przy okazji nagrywania kolejnej płyty. Jeśli zaś chodzi o samo gromadzenie materiału, nagraliśmy około dwudziestu piosenek, których liczbę ostatecznie ograniczyliśmy do dziesiątki zamieszczonej na Stormwarning. W kwestii samych piosenek, każda opowiada swoją własna historię. Każda jest osnuta wokół jakiegoś tematu przewodniego, ma swój własny koncept i moim zdaniem każda stanowi głos snujący swoją własną opowieść.

HARD ROCK SERVICE: Które z piosenek na Stormwarning lubisz najbardziej?

GARY HUGHES: Jestem zadowolony ze wszystkich numerów na Stormwarning, ale do ścisłego grona moich faworytów należy przede wszystkim Book Of Secrets, przesycona bluesem - co bardzo mi się podoba. Wśród tychże faworytów znalazłyby się także The Hourglass And The Landslide i Love Song - prawdopodobnie najbardziej komercyjne kawałki z płyty. Ten ukłon w strone komercji to pierwotny zamysł towarzyszący mi przy ich tworzeniu - chciałem, by były to przyjazne radiu numery, świetne do grania na żywo, doszlifowane, wyważone, z chwytliwymi refrenami.

HARD ROCK SERVICE: Jakie były Twoje tekstowe i muzyczne inspiracje, towarzyszące Tobie przy tworzeniu materiału na płytę?

GARY HUGHES: Do pisania piosenek inspiruje mnie wiele różnorodnych kwestii, ale wraz z tworzeniem Stormwarning chciałem przekroczyć pewne standardy piosenek o miłości i tragediach, które stanowiły kanwę poprzednich płyt. Moje inspiracje sięgają do przykładów i doświadczeń z życia, które wiodę, z wiadomości, które do mnie docierają i z wydarzeń w życiu ludzi żyjących obok mnie. Niech za przykład posłuży tu Endless Symphony, porównanie pomiędzy ludzkim życiem a muzyczną partyturą. Samo życie istoty ludzkiej zmienia się dynamicznie pod wpływem różnorodnych nastrojów i emocji, zupełnie tak jak muzyczna symfonia, odzwierciedlająca blaski i cenie życia. Muzyka i życie jako takie wykazują między sobą mnóstwo podobieństw i uznałem, że ciekawym pomysłem będzie przedstawienie tego w piosence. Inspiruję się również książkami i filmami science-fiction, ciemną strona ludzkiego umysłu i niewytłumaczonymi zjawiskami. Numer Centre Of My Universe bazuje na sytuacji, w której ktoś staje się dla ciebie nagle najważniejszy, staje się wszystkim, co ma sens i znaczenie... Kawałek ten opowiada o sile, która rodzi się ze spotkania dwóch ludzkich jednostek. Inny koncept stał się podstawą numeru The Wave - fale morskie, które z przypływem uderzają o nabrzeże, by za chwilę cofnąć się i powrócić tam, skąd przyszły. Porównałem tam przypływ do wzlotów i upadków naszego życia; to bardzo nacechowana emocjonalnie piosenka.

HARD ROCK SERVICE: Za miksowanie albumu odpowiedzialny był, jak już wspominałeś, Dennis Ward (muzyk znany z kapel takich, jak Khymera czy Pink Cream 69 oraz utalentowany producent, nagrodzony tytułem Producent Roku 2005 według głosowania czytelników Melodicrock.com). Jak oceniasz rezultaty Waszej współpracy?

GARY HUGHES: Dennis to liczące się wsród producentów nazwisko; wspaniale, że dzięki wsparciu naszej wytwórni - Frontiers Records - mogliśmy sobie pozwolić na współpracę z nim. Jesteśmy bardzo zadowoleni z ostatecznych rezultatów nagrań i jeśli chodzi o czysto techniczną, dźwiękową stronę to chyba najlepiej brzmiący album Ten. Zdecydowanie chcemy podążać w tym kierunku wraz z następną płytą - oczywiście, z Dennisem za konsolą producencką.

HARD ROCK SERVICE: Przez całą karierę Ten, prócz regularnie wydawanych albumów, ukazywały się także EP-ki z wcześniej niewydanym materiałem. Były jednak dostępne tylko na rynku azjatyckim - czy wiązało się to ze specyficznymi warunkami azjatyckiego przemysłu muzycznego?

GARY HUGHES: Mówiąc krótko - tak. Zawsze byliśmy zobligowani kontraktem do dodawania bonusów lub dodatkowych utworów do poszczególnych wydawnictw - zwłaszcza wtedy, gdy we wczesnych latach kariery obowiązywał nas kontrakt z "Zero". Prawdopodobnie przepuściliśmy w ten sposób o wiele za dużo naszego materiału - gdy teraz na to spojrzeć, bazując na tych utworach moglibyśmy w sumie wydać dodatkowy album. Teraz zatem ograniczam się do jednego bonusowego kawałka na płytę. Wydaliśmy także instrumentalne wersje karaoke niektórych naszych numerów - specjalnie na rynek azjatycki.

HARD ROCK SERVICE: Część materiału znajdującego się na płytach Ten jest silnie zainspirowana różnorodną literaturą (jak choćby piosenka The Chronicles z płyty wydanej w roku 2006, która to bazuje tematycznie na "Opowieściach z Narni", serii książek autorstwa C.S. Lewisa). Czy inne dziedziny inspirują Cię podczas procesu tworzenia i nagrywania w równie znaczącym stopniu, jak literatura?

GARY HUGHES: Jak już wspomniałem przy okazji poprzedniego pytania związanego z tym, co mnie inspiruje - czerpię pomysły z bardzo wielu źródeł i nie odrzucam niczego... niezależnie, czy jest to literatura, science-fiction czy choćby samo życie... jeśli pobudza mnie to do działania i tworzenia, jestem w stanie zbudować na tej bazie piosenkę. A jeśli inspiracja jest silna - również i cały koncept album...

HARD ROCK SERVICE: Nim sformowałeś Ten (co miało miejsce w roku 1996) i również później, równolegle z działalnością zespołową, wydawałeś także solowe albumy (poczynając od roku 1989 i nagrania Big Bad Wolf). Twoim ostatnim albumem solowym było Veritas z 2007 roku. Czy - wyglądając w przyszłość - bardziej skupiasz się na nadchodzących projektach zespołowych, czy na twórczości pod własnym nazwiskiem? Co jest na obecną chwilę dla Ciebie ważniejsze i jak udaje Ci się pogodzić te dwie formy muzycznej działalności?

GARY HUGHES: Moim priorytetem na chwilę obecną jest zdecydowanie Ten i promocja naszego nowego nagrania Stormwarning na - miejmy nadzieję - kilku europejskich, tegorocznych koncertach... Mam już zresztą napisany materiał na następcę tego wydawnictwa i właściwie chodzi tylko o znalezienie czasu na nagrania - wówczas pozostanie tylko wyznaczyć datę wydania, przypadającą albo na schyłek bieżącego roku, albo też na pierwsze miesiące 2012 roku... W planach jest również następca Veritas (zatem miejcie oczy i uszy otwarte). Chciałbym móc powiedzieć, że wszystkim formom mojej muzycznej działalności jestem w stanie poświęcić tyle samo czasu i uwagi.

HARD ROCK SERVICE: Jednym z najbardziej wyjątkowych wydawnictw, jakie znajdują się w Twojej dyskografii, jest rock opera zatytułowana Once And Future King, bazująca na mitach i legendach o Królu Arturze (wydana w roku 2003). Skąd pomysł takiego projektu i jak podsumowałbyś prace nad nim?

GARY HUGHES: To dwupłytowe wydawnictwo (Once And Future King, część I & II) inspirowane było legendami arturiańskimi, dla większości ludzi znanymi z hollywoodzkich adaptacji filmowych. Oczywiście, tak dalece, jak to było możliwe - w końcu tak czy inaczej ma się do czynienia z fikcją, mitem, legendą... Dołożyłem wszelkich starań, by bez szkody dla własnej kreatywności trzymać się historycznej periodyzacji i esencji oryginalnej historii. Moją ogromną nadzieją było wystawić tę rock operę w oryginalnej obsadzie na scenie, niestety koszty były zbyt wielkie, zatem ze smutkiem musieliśmy z tego zrezygnować. Jeśli chodzi o muzykę, jestem bardzo zadowolony z osiągniętego na tych płytach rezultatu, ale z drugiej strony przez prace nad tym wydawnictwem sprawy Ten straciły rangę priorytetu... i między innymi dlatego odszedł Vinny. Zespół leżał odłogiem przez przedłużające się prace nad nagraniem... Inną zmianą związaną z tym okresem w mojej działalności było dołączenie do zespołu Chrisa Francisa - jego pierwsze nagraniowe doświadczenia z zespołem. Podsumowując zatem - nadszarpnęło to solidnie profil Ten przez skupienie mojej uwagi na czymś innym, ale pomimo wszystko to dzieło, z którego jestem niesamowicie dumny.

HARD ROCK SERVICE: Pozostając jeszcze przy Once And Future King - wspaniałymi wokalistami, którzy partycypowali w tym projekcie, byli między innymi Bob Catley, Dougie White, Danny Vaughn, Harry Hess... Wedle jakiego klucza dobierałeś wokalistów do konkretnych partii wokalnych, czy dostosowywałeś partie poszczególnych bohaterów historii o Królu Arturze (jak Lancelot Danny'ego Vaughna albo Merlin Boba Catleya) do odpowiednich głosów osób uczestniczących w projekcie?

GARY HUGHES: Gdy piszę utwory pod możliwości wokalne kogoś innego, zawsze przywiązuję ogromną wagę do skali głosu danego wokalisty i jego sposobu śpiewania. Próbuję pisać piosenki pasujące zarówno do stylu, jak i możliwości danej osoby. Współpraca ze wszystkimi wokalistami, którzy użyczyli swego talentu na Once And Future King była dla mnie źródłem ogromnej przyjemności, a rezultaty mówią same za siebie - to wykonania rangi światowej.

HARD ROCK SERVICE: Jeśli rozważać wyłącznie Twoją solową karierę - która z wydanych pod własnym nazwiskiem płyt jest Ci najbliższa?

GARY HUGHES: Wybrałbym tutaj moją ostatnią płytę - Veritas. To bardzo osobista płyta, dotykająca tematów i spraw mi najdroższych. Wszystkie numery opowiadają o osobistych doświadczeniach, moich opiniach i moralności - stąd też tytuł, Veritas, z łaciny "prawda".

HARD ROCK SERVICE: Jesteś również uznanym producentem, odpowiedzialnym za takie wydawnictwa jak solowe albumy Boba Catleya [Magnum] czy debiutancki album solowy Hugo [Valentine]. Co przynosi Ci większą satysfakcję - praca nad własnymi muzycznymi projektami, czy produkcja albumów innych artystów?

GARY HUGHES: Jeśli chodzi o te konkretne epizody - współpraca z Bobem Catleyem to absolutna przyjemność; w dodatku jest prawdziwym dżentelmenem. Hugo natomiast to jeden z najlepszych pod względem technicznym wokalistów, z jakim miałem okazję nagrywać. Właściwie wszystkie aspekty mojej pracy stanowią dla mnie wyzwanie i źródło satysfakcji - czy będzie to pisanie dla innych artystów, produkowanie ich albumów, czy nagrywanie własnej muzyki... W tej chwili podporządkowuję swoje najbliższe plany współpracy z nieznaną dotychczas wokalistką, której niesamowicie silny głos miałem przyjemność odkryć... Zawsze szukam zatem świeżych pomysłów, młodych talentów i nowych projektów.

HARD ROCK SERVICE: Jako że wspomnieliśmy już kilka wyprodukowanych przez Ciebie albumów - z których jesteś najbardziej dumny?

GARY HUGHES: Muszę powiedzieć, że ze wszystkich projektów poza Ten największą dumą napawa mnie koncept album Once And Future King - nie tylko ze względu na aspekty wykonawcze i muzyczne przedsiezięcia, ale także perfekcyjną w każdym calu szatę graficzną stworzoną przez Chrisa Achilleosa.

HARD ROCK SERVICE: Pozostając jeszcze w temacie Twojej współpracy z Bobem Catleyem, byłeś także autorem materiału na jego solowych płytach. Wróćmy znów do tematu inspiracji, którego przy płytach Catleya pominąć nie sposób - czy mógłbyś nam opowiedzieć o tym nieco więcej?

GARY HUGHES: Gdy piszę dla konkretnego artysty lub na potrzeby konkretnego projektu, zawsze staram się trzymać jakiegoś motywu przewodniego. Nie zawsze tak ściśle, jak ma to miejsce w przypadku koncept albumów, zawsze jednak dokładam wszelkich starań, by znaleźć punkt wspólny, jakiś rodzaj spoiwa łączącego poszczególne numery. Na przykład album Middle Earth bazuje na trylogii "Władcy Pierścieni". Uwielbiałem to dzieło jako dziecko... cały ten fantastyczny świat. Podczas mojej współpracy z Bobem nad dwoma pierwszymi jego albumami odkryłem natomiast, że i on je uwielbiał... A reszta, jak mówią, jest historią.

HARD ROCK SERVICE: Jeśli obejrzałbyś się za siebie - co uważasz za absolutnie najważniejszy moment swojej kariery? Czy jest coś, co chciałbyś w niej zmienić?

GARY HUGHES: Taką "wisienką na torcie" był bez wątpienia nasz pierwszy występ przed japońską publicznością w Tokio, w klubie "Citta" w roku 1997 - było to niesamowite dosiadczenie i nigdy nie zapomnę tamtej adrenaliny! Tłum doskonale znał naszą zespołową twórczość i naprawdę daliśmy wtedy czadu. Jeśli zaś chodzi o drugie pytanie... spóźnione żale i mądrość po szkodzie nie mają sensu. Było, minęło. Nie dostrzegam negatywnych aspektów mojej kariery; wyglądając zamiast tego w przyszłość pełną kolejnych muzycznych projektów i wyzwań...

HARD ROCK SERVICE: Jeśli chodzi o muzykę, co planujesz w najbliższej przyszłości?

GARY HUGHES: Jak już mówiłem - odkryłem utalentowaną wokalistkę, z którą chcę współpracować w zakresie songwritingu i produkcji. Planuję również nagrać nowy koncept album, znów z udziałem kilku różnych wokalistów. Frontiers Records złożyło mi również propozycję stworzenia materiału na kolejny album Boba Catleya, ale to akurat pozostaje jeszcze w sferze planów pisanych palcem na wodzie... Jeśli wszystko pójdzie zgodnie z planem, jeszcze przed końcem tego roku ukaże się również kolejny album Ten, który podtrzyma naszą dobrą passę po wydaniu Stormwarning.

HARD ROCK SERVICE: Raz jeszcze dzięki za wywiad, był to ogromny przywilej! Wszystkiego najlepszego od całej załogi Hard Rock Service!!

Oficialna strona Gary'ego Hughesa: www.gary-hughes.com

Twisted
10.04.2011

English version / wersja angielska