|
Każdy, kto choć trochę interesuje się melodic hard rockiem, zna doskonale nazwisko Teda Poleya i oczywiście - od razu kojarzy go z Danger Danger, choć nie tylko. Początkowo perkusista w zespole Prophet w New Jersey, później frontman Danger Danger, w 1993 roku opuścił szeregi zespołu. To jednak nie oznaczało, że zniknie ze sceny na dobre. Fani Bone Machine, Melodiki i pozostałych projektów - wydawanych pod najróżniejszymi nazwami - dobrze wiedzą, co mam na myśli, nieprawdaż? Po wydaniu pierwszego od kilkunastu lat albumu z Danger Danger - zatytułowanego Revolve, tuż przed trasą promującą wydawnictwo, Ted Poley odpowiedział Hard Rock Service na kilka pytań, dotyczących przede wszystkim współpracy z Danger Danger, Melodiką, Prophet i Bone Machine, ale także i innych kwestii.
HARD ROCK SERVICE: Cześć, Ted! Cieszę się bardzo, że mam okazję zadać Ci kilka pytań. Dla każdego fana melodic rocka nie ma Danger Danger bez Teda Poleya - Twój powrót do zespołu w 2004 roku spotkał się z ogromnym entuzjazmem wielbicieli zespołu z czasów jego największej chwały. W 2009 wyszła pierwsza od wielu lat płyta D2 z Twoim udziałem - Revolve. Opowiedz nam trochę o okolicznościach Twojego powrotu w szeregi Danger Danger.
TED POLEY: Tak, właściwie wróciłem do zespołu już w 2004 roku. Od tamtej pory trwa znakomity okres zarówno dla mnie, jak i dla Danger Danger - i oczywiście, dla fanów. Nowa płyta przyciąga sporo uwagi i między innymi dlatego w 2010 roku wybieramy się w solidną trasę koncertową.
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz proces gromadzenia materiału na Revolve i nagrywania go w studio?
TED POLEY: Piosenki napisali Steve [West] i Bruno [Ravel], a z mojej strony dołożyłem porządny szlif w studio. Podczas prac nad płytą współpracowałem z Brunem bardzo ściśle, by całość materiału osiągnęła perfekcję.
HARD ROCK SERVICE: Która piosenka najnowszej płyty jest Twoją ulubioną?
TED POLEY: Najbardziej lubię That's What I'm Talkin' About. To wspaniała piosenka, utrzymana w klasycznym stylu charakterystycznym dla Danger Danger. Zasadniczo cały ten materiał jest mi bardzo bliski - bardzo lubię tę płytę, wiele momentów na niej, sądzę, że jak dotąd to nasz najlepszy album.
HARD ROCK SERVICE: Revolve to pierwszy studyjny album zespołu z udziałem nowego gitarzysty - Roba Marcello. Jak oceniasz nowego muzyka w szeregach Danger Danger, który - bądź co bądź - zastąpił w nich Andy'ego Timmonsa, gitarzystę z czasów największej popularności D2? Jak odnajduje się w Waszym repertuarze, zwłaszcza na koncertach?
TED POLEY: Rob jest absolutnie niesamowity! To jeden z najlepszych gitarzystów, jakich mogliśmy pozyskać do zespołu. Szczególnie na żywo wypada świetnie, jest prawdziwym czarodziejem sześciu strun.
HARD ROCK SERVICE: Opuściwszy szeregi Danger Danger w 1993 roku, do 2004 roku byłeś zastępowany w szeregach zespołu przez kanadyjskiego wokalistę Paula Laine'a. Jak oceniasz twórczość kapeli z nim na wokalu?
TED POLEY: Jest on świetnym wokalistą i sympatycznym facetem, ale cieszę się, że jestem z powrotem w zespole. Oczywiście życzę mu wszystkiego najlepszego.
HARD ROCK SERVICE: Danger Danger to tylko jeden z wielu zespołów, który podlegał znaczącym zmianom składu we wczesnych latach 90. lub w połowie tej dekady. Wystarczy choćby wymienić Warrant bez Janiego Lane'a czy Skid Row bez Sebastiana Bacha... Jak sądzisz, czy w momencie opuszczenia zespołu przez danego wokalistę reszta członków grupy powinna definitywnie ją rozwiązać, czy kontynuować z kimś innym za mikrofonem?
TED POLEY: Osobiście głosowałbym w takim wypadku za rozwiązaniem zespołu. Czasami jednak zespół chce lub musi działać, a wokalista nie chce wrócić... wiadomo, każdy przypadek jest inny. Jeśli chodzi o mnie - wolę oryginalne składy, oryginalnych wokalistów, zwłaszcza na koncertach.
HARD ROCK SERVICE: Jak naprawdę wyglądało Twoje odejście z Danger Danger - czy zostałeś wyrzucony, czy sam opuściłeś grupę? Jaki był tego powód? Co z procesami toczącymi się w sprawie wydania trzeciego albumu Cockroach, już z Paulem Laine'em na wokalu?
TED POLEY: Nie lubię rozmawiać o negatywach - to już przeszłość. Fakty są jednak takie, że pozew, który złożyłem w sądzie, opóźnił wydanie albumu wiele lat. Szczęśliwie, to wszystko jest już za nami.
HARD ROCK SERVICE: Danger Danger było jednym z ostatnich glam metalowych gigantów - Wasz drugi album, Screw It, był wydany w 1992 roku, tuż przed uderzeniem fali grunge'u. Co sądzisz o wszystkich tych zmianach, jakie wraz z erą grunge'u zaszły w przemyśle muzycznym na początku lat '90?
TED POLEY: Sądzę, że w tamtym okresie muzyczna scena była po prostu do niczego, zdecydowanie... Kiepscy muzycy w kiepskich ciuchach... Odbicie tego widać teraz. Nasza muzyka wraca - silniejsza niż kiedykolwiek... Ludzie już nie kupują tych grunge'owych śmieci; przez krótki okres było to modne, ale w gruncie rzeczy - naprawdę kiepskie. Teraz ludzie zdają sobie z tego sprawę.
HARD ROCK SERVICE: Wróćmy jeszcze na dłuższą chwilę do dniu chwały Danger Danger. Udało się Wam odbyć wiele tras koncertowych ze wspaniałymi artystami, takimi jak KISS, Extreme, Alice Cooper. Jak wspominasz tamte doświadczenia?
TED POLEY: Cieszyłem się każdą minutą... wciąż te wspomnienia dają mi mnóstwo radości! Trasa z KISS była spełnieniem marzeń - kochałem ich muzykę od dziecka i wciąż kocham!
HARD ROCK SERVICE: Który z klasycznych albumów Danger Danger uważasz za lepszy - 'jedynkę' czy Screw It?
TED POLEY: Oba są mi bardzo bliskie. Pierwszy zawsze pozostanie dla mnie czymś wyjątkowym, ale Screw It zawdzięczamy przysporzenie nam więcej popularności poza granicami USA. Fani naprawdę kochają te utwory.
HARD ROCK SERVICE: Mówiąc o Screw It - zawiera ona jeden dość niekonwencjonalny numer, Yeah, You Want It, który jest w gruncie rzeczy piosenką rapowaną. Skąd ten pomysł?
TED POLEY: W tamtym momencie rap był bardzo popularny, więc postanowiliśmy sobie trochę z tego zażartować i zabawić się w studio. Nie było to z naszej strony poważnym krokiem, to zdecydowanie był żart, przynajmniej ja tak to wspominam... Oczywiście, płyta spokojnie mogłaby dla mnie istnieć bez tego numeru. Nie wszystko jednak zależało tylko ode mnie.
HARD ROCK SERVICE: W zestawieniu VH1 Top 40 Hairbandów Wszechczasów zajęliście pozycję 25. - jak odnosisz się do lokaty na tej liście, do bycia postrzeganym jako typowo "hair metalowy" wokalista?
TED POLEY: Jestem bardzo dumny z wszystkiego, co osiągnąłem i co się z tym wiąże. Z 25-tej pozycji na tamtej liście również... To naprawdę wspaniałe; byłem zaszokowany i jednocześnie bardzo szczęśliwy, że udało się nam dojść aż tak wysoko.
HARD ROCK SERVICE: Teraz skupmy się trochę na Tedzie Poley'u - cofnijmy się do czasów Twojego dzieciństwa. Jakie były Twoje początki z muzyką, pierwsze instrumenty, po które sięgnąłeś?
TED POLEY: Zaczynałem od pianina, gdy byłem jeszcze bardzo, bardzo młody. Potem zostałem perkusistą.
HARD ROCK SERVICE: Kto wpłynął na Ciebie muzycznie, kogo słuchałeś w czasach wczesnej młodości? Jakie było pierwsze nagranie, które kupiłeś i pierwszy koncert na żywo, który miałeś okazję zobaczyć?
TED POLEY: Pierwszym albumem, który kupiłem, było Goodbye Yellow Brick Road Eltona Johna. Jeśli chodzi o koncerty - po raz pierwszy zobaczyłem na żywo Chicago, a wkrótce potem - KISS... Dorastałem, słuchając Yes, Rush, Emerson, Lake & Palmer, Eltona Johna, Journey...
HARD ROCK SERVICE: Mówi się, że zacząłeś karierę w zespołach garażowych i klubowych. Kiedy powstał Twój pierwszy materiał nagraniowy? Na początku swojej kariery muzycznej byłeś perkusistą - skąd wziął się pomysł, byś zajął się także wokalem?
TED POLEY: Nie pamiętam, kiedy pierwszy raz znalazłem się w studio nagraniowym - ale na pewno byłem wtedy dość młody... Byłem perkusistą, ale śpiewałem także w chórkach. Bruno Ravel [Danger Danger] zachęcił mnie, bym wyszedł na front sceny i śpiewał dla Danger Danger jako główny wokalista. Nigdy przedtem nie myślałem o śpiewie.
HARD ROCK SERVICE: Byłeś perkusistą rockowego zespołu Prophet z New Jersey, dobrze znanego w środowisku Twojego rodzinnego stanu - obok Ciebie, w składzie znajdował się także nieodżałowany, znakomity wokalista Dean Fasano [m.in. The Message]. Opowiedz nam o czasach grania w Prophet - jak wspominasz jerseyowską scenę w tamtym okresie?
TED POLEY: Tamte czasy były po prostu niesamowite! Graliśmy po pięć razy w tygodniu i potrafiliśmy zgromadzić pod sceną nawet tysiąc osób - nawet we wtorki (śmiech). Scena muzyczna Wschodniego Wybrzeża była wtedy po prostu wspaniała, a my należeliśmy do największych kapel stamtąd pochodzących, wraz z Twisted Sister i paroma innymi zespołami. Z wielkim smutkiem przyjąłem wiadomość o niedawnej śmierci Deana Fasano; był wspaniałym wokalistą.
HARD ROCK SERVICE: Jedyny album z Prophet wydałeś w roku 1985. Twój udział w nagraniach nie ograniczał się jednak tylko do perkusji, śpiewałeś także w dwóch utworach jako główny wokalista - opowiedz nam o tym.
TED POLEY: Śpiewałem w Listen To Ya i Heat Of The Night, było także kilka innych odrzuconych kawałków, demówek, z moim wokalem - nagranych w momencie, gdy w Prophet zmieniał się wokalista. Mam nadzieję, że pewnego dnia te nagrania wypłyną, bardzo chciałbym je kiedyś usłyszeć.
HARD ROCK SERVICE: Również w 1985 roku zrealizowałeś z Prophet teledysk do piosenki Everything You Are z pierwszej płyty. To prawdziwa gratka dla każdego fana Danger Danger, który chciałby Cię zobaczyć za perkusją - i wspaniała ballada. Jak wspominasz kręcenie tego wideoklipu?
TED POLEY: To był jeden z najfajniejszych dni, mój pierwszy teledysk! Kręciliśmy go przy użyciu niebieskiego ekranu w tle, a wszystkie te "kosmiczne" widoki dodane zostały później. Teledysk realizowaliśmy w wielkim studiu filmowym w Hollywood, pierwszy raz mogłem rzucić okiem na wysokobudżetową produkcję... Kosztował on około 30,000$, co wówczas - w przededniu hegemonii MTV - było astronomiczną sumą. Teraz ten materiał możecie zobaczyć na YouTube.
HARD ROCK SERVICE: Opowiedz nam o momencie, w którym opuściłeś Prophet, by połączyć siły z Brunem Ravelem i Steve'em Westem w Danger Danger.
TED POLEY: Nagrałem demówki Danger Danger w ramach przysługi dla Bruna. Kontrakt płytowy mieliśmy niemal natychmiast, więc opuściłem Prophet i dołączyłem do zespołu.
HARD ROCK SERVICE: Teraz skupmy się na chwili, w której opuściłeś Danger Danger - w 1993 roku. Sformowałeś potem zespół Bone Machine - opowiedz nam trochę o nim. Z dwóch studyjnych albumów, które wydaliście, ostatni, zatytułowany Disappearing, Inc. (1996) posiada okładkę, która po 11 września 2001 kojarzy się z atakami na nowojorskie WTC... Jaki był powód umieszczenia takiej okładki - czyżby przeczucie względem tego, co nastąpi?
TED POLEY: Bone Machine to jeden z moich lepszych projektów. Te albumy są naprawdę niesamowite... Jeśli chodzi o okładkę - tak, jestem w pewnym sensie medium i taki właśnie sen miałem wtedy. Okładka została zaprojektowana kilka lat przed atakami z 11 września... dziwne, nie sądzisz?
HARD ROCK SERVICE: Następnym ważnym etapem Twojej kariery, który śledzili również Twoi fani w Polsce, jest Melodica. Jak podsumowujesz dwie nagrane pod tym szyldem płyty - Long Way From Home i Lovemetal? Jak nawiązałeś współpracę z Gerhardem Pichlerem, który współtworzy Melodikę? Czy albumy Melodiki zawierały gościnny udział artystów spoza projektu?
TED POLEY: Melodica to świetna muzyka i znakomicie się bawiliśmy ją tworząc. Jeśli chodzi o Gerharda - to on skontaktował się ze mną; jest z Austrii, ale przyjechał do Stanów. Od tamtej pory stworzyliśmy sporo muzyki pod szyldem Melodica i Poley/Pichler. Naszymi gośćmi w studio byli Tony Harnell [TNT] i Jonathan Mover [perkusista współpracujący m.in. z Alicem Cooperem, Peterem Framptonem czy Joe Lynn Turnerem].
HARD ROCK SERVICE: Wspomniałeś o zmianie nazwy projektu z Melodiki na Poley/Pichler - jaki był jej powód?
TED POLEY: Chcieliśmy odmiany. Tak naprawdę, nie ma żadnych przyczyn, dla których zapadła ta decyzja.
HARD ROCK SERVICE: Jako Poley/Pichler wydaliście w 2002 roku album Big. Zagrał na nim także basista Joe Slattery - z tego, co czytałam, grałeś z nim bardzo dawno temu...
TED POLEY: Tak, graliśmy razem, gdy mieliśmy po piętnaście lat, wraz z Kenem Dubmanem z Prophet... Tworzyliśmy świetny zespół, który grywał podczas szkolnych uroczystości i konkursów talentów - zawsze wygrywaliśmy! Teraz mam 48 lat, co oznacza, że znam Joe od 33 lat! Jest nie tylko wspaniałym basistą, ale i także wspaniałym przyjacielem.
HARD ROCK SERVICE: Nie licząc Revolve Danger Danger, ostatnią wydaną przez Ciebie płytą była Only Human duetu Poley/Rivera. Opowiedz o pozyskaniu do projektu Vica Rivery; czy możemy się spodziewać następnych wydawnictw pod tym szyldem?
TED POLEY: Vic to mój najlepszy kumpel i bardzo utalentowany facet. Poznaliśmy się podczas tworzenia płyty Collateral Damage i wciąż współpracujemy... Tak, w tym roku planujemy wypuścić na rynek kolejne wydawnictwo Poley/Rivera.
HARD ROCK SERVICE: Jak podsumowałbyś okres pobocznych projektów pokroju Melodiki, Poley/Rivera i Poley/Pichler oraz dwóch solowych albumów - Collateral Damage i Smile?
TED POLEY: Najlepszym podsumowaniem jest wydana niedawno moja płyta Greatest Hits, która zawiera piosenki z wielu różnych projektów o których rozmawiamy. Można ją zamówić na mojej stronie - www.tedpoley.com.
HARD ROCK SERVICE: Słyszałam także o bardzo interesującym projekcie, który powołałeś do życia - Out of Danger, na którego koncertach można było usłyszeć wszystko, co w melodic rocku najlepsze, od Whitesnake przez Heart i Pat Benatar do Bon Jovi...
TED POLEY: Tak, to był mój cover band, który już nie istnieje. Naprawdę sporo o mnie wiesz!
HARD ROCK SERVICE: Źródła podają, że jesteś także właścicielem... sklepu z zabawkami. Opowiedz nam o tym.
TED POLEY: Fakt, sprzedaję, kupuję i kolekcjonuję stare zabawki - takie, które mają od 50 do 100 lat i nawet więcej... Europejskie są wspaniałe! Jeśli któryś z czytelników ma w rodzinie jakieś zabawki - zabytki, niech koniecznie skontaktuje się ze mną poprzez moją stronę internetową. Chcę je mieć!
HARD ROCK SERVICE: Jakie są Twoje plany na przyszłość? Czy w ramach trasy promującej Revolve możemy liczyć na koncert w Polsce?
TED POLEY: Plany dotyczą koncertów - solo i z Danger Danger. Na najbliższy rok zaplanowane jest mnóstwo koncertów w różnych częściach świata...
HARD ROCK SERVICE: Na koniec, chciałabym Cię poprosić o słówko lub dwa dla czytelników Hard Rock Service i Twoich fanów w Polsce...
TED POLEY: Dziękuję Wam wszystkim za nieustannie trwające wsparcie! Wszyscy fani znaczą dla mnie bardzo wiele! Kocham Was wszystkich!!
HARD ROCK SERVICE: Dzięki za wywiad, była to ogromna przyjemność!
TED POLEY: To ja dziękuję Tobie!! Dawajcie czadu dalej, wszystkiego najlepszego dla Hard Rock Service!
Oficjalna strona Teda Poleya: www.tedpoley.com
Oficjalna strona Danger Danger: www.dangerdanger.com
Twisted 16.01.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|