Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

STREET LEGAL - Bite The Bullet [2009]
Wydawca: Frontiers Records / King Japan / Zoom

  1. Loading Up
  2. Somebody Up There Likes Me
  3. Unconditional Love
  4. Warriors Of Gengis Khan
  5. Shadow In My Heart
  6. Bite The Bullet
  7. Starship Trooper
  8. Trapped
  9. The Battle Of Kringen
  10. Maniac
  11. Silent Tear
Bite The Bullet

Skład: Bjorn Boge - śpiew, gitara basowa; Rolf Bjorseth - gitary; Tore Ostby - gitary; Oystein Boge - perkusja; Dag Selboskar - instrumenty klawiszowe;

Produkcja: Bjorn Boge

Pamiętam swój pierwszy kontakt z recenzowanym krążkiem. Popatrzyłem na tytuł kapeli i pomyślałem "AOR", spojrzałem na nazwę albumu i nasunęły mi się skojarzenia z Bullet i hard rockiem spod znaku AC/DC. Jak się okazało, moje przeczucia były błędne. Grupa istnieje już od ponad 10 lat, w jej dorobku znajdują się dopiero 2 albumy, a stylistyka w której się porusza to hard rock z domieszką bluesa.

Żeby od razu nakreślić obraz sytuacji, użyję trzech porównań. Po pierwsze Whitesnake, po drugie Blue Murder i po trzecie Thin Lizzy. Mniej więcej tego właśnie należy się spodziewać po Street Legal i ich krążku Bite The Bullet. Członkowie grupy występowali kiedyś w szeregach AOR-owego Da Vinci. Jako ciekawostkę dodam, że płyty tej starej formacji osiągały kiedyś astronomiczne ceny, a kolekcjonerzy bili się o nie zażarcie do czasu, aż bodajże w 2006 roku na rynku pojawiły się łatwiej dostępne reedycje. Zapomnijmy na chwilę o dygresjach i powróćmy do tematu. Bite The Bullet nie jest płytą, która podoba się od pierwszego przesłuchania, ale z czasem zaczyna zwracać na siebie większą uwagę. Ścieżka Loading Up wypadałaby stosunkowo klasycznie, gdyby nie to, że zespół zastosował w niej interesujące, głęboko brzmiące chórki. To głównie one zapadają w pamięci, kiedy przeskakujemy do kolejnego numeru. Somebody Up There Likes Me oraz Uncondition Love spodobają się fanom bluesowego hard rocka spod znaku trzech wymienionych na wstępie kapel. Inspiracje są szczególnie odczuwalne w przypadku Unconditional Love, które po paru przesłuchaniach stało się jednym z moich ulubionych nagrań na płycie. Refreny w obu przypadkach wypadają przednio. Muzycy nie boją się tworzenia przeróbek istniejących kompozycji. Co więcej, biorąc na tapetę utwór Warriors Of Gengis Khan grupy Bad News pokazali, że mają spore poczucie humoru. Z zabawnego kawałka stworzyli ostrego i ciężkiego rockera, cięższego niż wszystkie inne kawałki na Bite The Bullet razem wzięte. Riff nie jest skomplikowany, ale numer właśnie czegoś takiego się domagał. Zespół w następnej kolejności pragnie pokazać się od bardziej spokojnej strony i po najcięższym utworze proponuje słuchaczom numer, który można określić jako najspokojniejszy. Shadow In My Heart sunie bardzo powoli, jego melodia nie rozwesela, a raczej wpędza w depresję. Podobny klimat usłyszałem ostatnio przy okazji I'm Sorry Charlie. Odpowiednio dozowane kawałki tego rodzaju mogą się podobać. Muzyka na płycie wkrótce przyspiesza, zmieniając nastrój na bardziej radosny. Natrafiamy bowiem na ścieżkę tytułową, szkoda tylko, że nie budzi ona mojego zainteresowania. Jest jakby to ująć, trochę naiwna. W porównaniu do niej Starship Trooper jest nawet gorsze. Pomimo obiecującego początku, pomimo podobieństw do Blue Murder, dochodzimy do koszmarnych refrenów, przy których nawet Gwiezdne Wojny mienią się jako film dozwolony od 18 lat. Trapped brzmi już bardziej solidnie, głos wokalisty co prawda jest trochę przytłumiony przez instrumenty, ale piosenka wypada lepiej od swoich poprzedników. Mieliśmy rockery, mieliśmy ballady, w końcu przyszedł czas na kawałek instrumentalny. The Battle Of Kringen zaczyna się kosmicznymi dźwiękami, które aż proszą się aby dalsza część numeru była wolniejsza. Zespół woli przyspieszyć, co nie do końca jest zgodne z moimi oczekiwaniami i proponuje w zamian dość ciekawe aranżacje. Nie sądzę jednak, aby kompozycja przetrwała próbę czasu. Nie mam ochoty jej przesłuchiwać i zazwyczaj ją omijam. Kolejnym coverem, na który natrafiamy, jest Maniac Michaela Sembello. Ileż to już razy numer ten był przerabiany? Street Legal poprawnie wykonali pracę i w oczywisty sposób kompozycja będzie się podobać. Tylko, czy muzycy zrobili coś, czego nie zrobiły inne coverujące ten utwór ekipy? Wątpię. Silent Tear zgodnie z przeczuciami zaczyna się spokojnie, wręcz mistycznie i tajemniczo. Inaczej niż w przypadku The Battle Of Kringen, grupa stara się utrzymać klimat i dostarcza dodatkowo jeszcze trochę depresyjnych wokali. Co tu dużo mówić: może być, a i aranżacje momentami są stosunkowo ciekawe.

Werdykt? Kilka dobrych kawałków, kilka słabszych, pierwsza połowa krążka wyraźnie lepsza od drugiej. Myślę, że takim powrotem Street Legal nie zrobią wielkiej kariery, do tego potrzeba czegoś więcej. Z optymistycznych akcentów należy wymienić chociażby to, że miłośnicy Whitesnake i ogólnie pojętego klasycznego hard rocka sięgając po Bite The Bullet znajdą na nim coś, co powinno się im spodobać. Przynajmniej częściowo.

Oficjalna strona zespołu: streetlegal.no

Guciomir
maj 2009