Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

STONE FURY - Burns Like A Star [1984]
Wydawca: MCA Records / Retroactive (Germany)

  1. Break Down The Walls
  2. I Hate To Sleep Alone
  3. Life Is Too Lonely
  4. Don’t Tell Me Why
  5. Mama’s Love
  6. Burns Like A Star
  7. Tease
  8. Hold It
  9. Shannon You Lose
Burns Like A Star

Skład: Lenny Wolf - śpiew, gitara rytmiczna; Bruce Gowdy - gitara rytmiczna i prowadząca, chórki; Rick Wilson - gitara basowa, chórki; Jody Cortez - perkusja i instrumenty perkusyjne
Gościnnie: Peter Parnegg - gitara basowa w [3, 7]; George Perilli - perkusja w [1, 2, 8, 9]

Produkcja: Andy Johns

Ile zespołów oddałoby wszystko, by rozbłysnąć na niebieskim firmamencie niczym supernowa i zostać zauważonym choć na chwilę? Albo wydać płytę, która stanie się odskocznią do dalszej kariery poszczególnych muzyków? Pomysł na Stone Fury wykiełkował w głowie menedżera Marty Wolffa, który namówił niemieckiego wokalistę Lenny Wolfa (ówcześnie śpiewającego w stosunkowo słabo znanym Funhouse) na założenie nowej kapeli z udziałem gitarzysty Bruce’a Gowdy’ego (w późniejszym czasie grającego m. in. w Unruly Child i Word Trade), perkusisty Jody Corteza i basisty Ricka Wilsona. Nowo powstała ekipa zarejestrowała w Los Angeles demo z dwoma utworami, którymi od razu zainteresowały się wytwórnie płytowe. W ten sposób doszło do podpisania kontraktu z MCA Records i wypuszczenia na rynek debiutu kwartetu w 1984 roku.

Nie da się ukryć, że zarejestrowany wówczas materiał robi do dziś duże wrażenie. Niewątpliwymi atutami Stone Fury były: obdarzony wysokim głosem wokalista (ten sam, który występuje w Kingdom Come) oraz gitarzysta mający sporą wyobraźnię, nadający tej pełnej aranżacyjnych smaczków muzyce charakterystyczne brzmienie. Gwiazda wybucha wraz z pierwszym zestawie, singlowym, niegdyś ilustrowanym wideoklipem przebojem Break Down The Walls, którego zgrabny, okrąglutki riff nasuwa skojarzenia z twórczością Van Halen, natomiast melodię i aranżację cechują wyraźne ciągoty ku AOR-owi. Umiejętne połączenie riffów i brzmień pseudoakustycznych stanie się w znakiem firmowym kapeli w dalszych numerach; pochwalić wypada też gitarzystę - za solo z tappingiem. Rozhuśtany, bazujący na klasycznym hard rocku I Hate To Sleep Alone łączy w sobie klimaty Led Zeppelin (Lenny Wolf śpiewa niemal identycznie jak Robert Plant) i starego Deep Purple (te słyszalne są w pracy gitar). Podoba mi się w nim zwolnienie po drugim refrenie, a potem narastająca stopniowo energia... Przepiękna ballada Life Is To Lonely zaskakuje dźwiękami niemal baśniowymi - onirycznymi, tajemniczymi, ale też trochę smutnymi. Zespół dowodzi, że perfekcyjnie panuje nad tworzoną przez siebie atmosferą, wykreowaną za pomocą połączenia selektywnych gitar (proszę zwrócić uwagę na arpeggia i wyodrębnianie pojedynczych nutek) i sugestywnych klawiszy. Nic dziwnego, że i do tej piosenki nakręcono teledysk. Riff przewodni i prosta, choć bardzo chwytliwa melodia Don’t Tell Me Why mają w sobie wiele cech wspólnych z kawałkami Ratt z tego samego okresu, z tym że więcej tu wspomnianych brzmień pseudo-akustycznych, nadających kompozycji dodatkowej lekkości. Wolny, mający inklinacje do bluesa Mama’s Love przywodzi na myśl późniejsze utwory Kingdom Come, znajdziemy w nim też sporo odniesień do dokonań Ołowianego Sterowca, zwłaszcza że gardłowy wiernie naśladuje manierę wokalną Planta i pieje z bluesowym feelingiem w taki sam, skrajnie emocjonalny sposób. Tytułowy Burns Like A Star oparto na niepokojącej, dość mrocznej sekwencji nietypowych akordów (początkowo akustycznych, potem dochodzą też dźwięki gitar elektrycznych) splatających się z przejmującą melodią. W refrenie bas fajnie wyłamuje się ze swojej głównej linii; ciekawie wypadł wydzierający się wokalista i niezwykła solówka, jakby zapożyczona z muzyki nowofalowej, idealnie wpisująca się w klimat. "Plantowskie" partie wokalne i pulsująca praca basu w zwrotce Tease to kolejny ukłon formacji w kierunku Led Zeppelin, jednak nasza kompania na tym nie poprzestaje i wplata w refrenie elementy gry staccato gitary prowadzącej, typowe dla lat osiemdziesiątych, ubarwione nieco apokaliptycznym głosem faceta stojącego za mikrofonem. Stuprocentowo 80sowy jest za to Hold It, gdzie wpadającą w ucho melodię i raczej standardowe riffy połączono z interesującymi rozwiązaniami harmonicznymi rodem z muzyki neoprogresywnej w grze gitary prowadzącej, a szczególnie w solówce. Album kończy odprężający, rozleniwiający Shannon You Lose, numer stworzony w sam raz do rozłożenia się na hamaku i marzenia z zamkniętymi oczami. Sprzyjają temu delikatne linie gitar, przestrzenne, lekko jazzujące solo oraz spokojny śpiew Wolfa. W tym momencie porcja dziewięciu świetnych kompozycji dobiega końca.

Z perspektywy czasu wydaje się, że pomimo niezłych wyników sprzedaży i nakręcenia dwóch wideoklipów krótki, ale treściwy Burns Like A Star nie został doceniony w takim stopniu, na jaki zasługiwał, gdyż nie zdołał podbić amerykańskich list przebojów. To rewelacyjnie wyprodukowane wydawnictwo jest bowiem zestawem pełnych inwencji piosenek, pozbawionym słabych punktów. Polecam je wszystkim zainteresowanym przystępną, ale jednocześnie niebanalną muzyką rockową.

Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/stonefuryrocks

Hardlover
styczeń 2010