Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

STEELHOUSE LANE - Slaves Of The New World [1999]
Wydawca: EMI / MTM Music / Renaissance

  1. Give It All To Me
  2. Find What We'Re Lookin' For
  3. Son Of A Loded Gun
  4. Turn Around
  5. Slaves Of The New World
  6. All I Believe In
  7. In Too Deep
  8. The Nightmare Begins
  9. All Or Nothin
  10. Seven Seas
  11. If Love Should Go ( bonus track for Japan )
  12. Where Are You Now
Slaves Of The New World

Skład: Mike Slamer - gitary, instrumenty klawiszowe, gitara basowa; Keith Slack - śpiew, chórki; Alan Hern - gitara basowa; De Wayne Barron - perkusja; Chris Lane - gitara rytmiczna; Chris Thompson - chórki; Tony Fields - chórki

Produkcja: Mike Slamer

Nie ukrywam, że owo wydawnictwo należałoby ozdobić w tytanowe ramki i nie dopuścić do niego ani grama kurzu. Praktyka jest na szczęście sprawiedliwa i żadnemu posiadaczowi owej płytki nie pozwoli na tak niecne postępowanie środowiska wewnątrzdomowego. Przechodząc powoli do sedna sprawy nie mogę nie dodać, iż jest to jedno z najbardziej dojrzałych dzieł w karierze Mike'a Slamera tworzącego wcześniej takie projekty jak Wall Of Silence, czy Streets. Wielkie słowa uznania należą się wokaliście, który mimo że jako bliżej nieznany pokazał, że nie mając wielkiego nazwiska można słuchaczom skopać tylne części ciała. Na rok wcześniej wydanym albumie możemy usłyszeć parę kompozycji nie pierwszej świeżości, tu akurat mamy do czynienia z partią całkiem nie odgrzewanego grania.

Już na wstępie cieszy fakt, że nuta numer jeden została wybrana na rozpoczęcie nie przypadkowo. Give It All To Me, połamany riff wykraczający poza obręb jednego taktu to jej znak przewodni. Ciekawe sprzężenie instrumentów w refrenach oraz niezwykle przemyślana aranżacja przedsolówkowa tworzą pierwszego z 11 killerów. Osobisty faworyt spod dwójki, a to przede wszystkim dzięki parę razy przewijającemu się motywowi, którego nie powstydziliby się autorzy "Pełnej Chaty" - pamiętacie jeszcze ten serial? Do tego jeszcze ten niesamowity klimat w refrenie i solówka, za którą każdy rockers da się pokroić i wyrzucić z domu. Tą pozycją Slamer udowadnia, że jest geniuszem wiosła. Podobnie ciekawe aranżacje zostały zastosowane w Turn Around - szczególnie w zwrotkach. Kompozycja tytułowa wita nas zastraszająco szybko recytowanymi słowami i atakującymi znienacka partiami wyróżniająco brzmiących gitar. Refren pojawia się ni stąd ni zowąd i jest mocnym punktem całości. W każdym razie utrzymane jest tu najwyższe tempo na całym krążku. Into Deep w refrenie wydaje się najlżejszą propozycją, lecz to tylko pozory. Coś jednak w tym jest, że pozycja ta nie należy do najczęściej przeze mnie słuchanych. Mimo tego i tu można odnaleźć parę smaczków slammerowskich. Pod ósemką kryje się The Nightmare Begins, której tytuł nie bez kozery oddaje zawartość. Być może numer ten został wykorzystany kiedyś w thrillerze, ale jeśli nie, proszę tylko posłuchać. Wzrastające napięcie dzięki groźnie wystylizowanym klawiszom i szybkie marszowe gitary, plus zapadające w pamięć chórki w przedrefrenie. Wart wysłuchania jest również podkład pod solo. Niby to nieszczególny bluesujący wstęp do jednej z największych "zabójców" w zestawie, All Or Nothin' wraz z rozwojem zwrotki oraz rozbykanemu pałkerowi dochodzi do kapitalnego refrenu. Jeżeli znajdzie się wśród Was osoba nie śpiewająca chórków wraz z wokalistą, powinna jak najszybciej zmienić swą orientację... oczywiście tylko muzyczną. W owym kawałku możemy również dojść do wniosku, iż Keith Slack swoje gardło wykorzystuje nie tylko do szeptów i przyswajania pokarmu. Seven Seas uderza najbardziej melodyjnym refrenem wwiercającym się w zakamarki naszego mózgu. Po raz kolejny po refrenie Slammer obdarza słuchacza rewelacyjnym motywem, rozwiniętym na szczęście pod koniec kompozycji. Zamykające zestaw Where Are You Now to jak dla mnie zdecydowanie cudny przedrefren rozpędzający wszelkie złe myśli i napawający dawką poczwórnego optymizmu. Zapomniałem uwzględnić otwierającą i zamykającą utwór solówkę, a także kolejny smaczek pojawiający się zaraz po niej i po 1 refrenie, żywcem oparty na muzyce folkowej. Na sam koniec zostawiłem sobie obowiazkowe ballady. Pierwsza w kolejności ukrywająca się pod pozycją 3, do półtorej minuty wydaje się zbytnio standardowa, ale co następuje po tym czasie, jest trudno opisać słowami. Nazwę to zdruzgotaniem wewnętrzno-muzycznym. Dobrze, że muzycy pomyśleli o długim i spokojnym zakończeniu, dającym dojść do pełnej umysłowej i fizycznej człowieczej sprawności. Druga spośród nich, czyli All I Believe In, gdyby nie wejście wokalu, przysporzyłoby mi kłopotów, czy to aby nie jakiś utwór Vinniego Moore'a czy Tony'ego MacAlpine'a. Świetny melancholijny klimat w niej utrzymany wraz z gitarowymi pasażami i odpowiednio wyważonymi chórkami w refrenach czynią z tej pozycji obowiązek nie tylko dla fanatyków.

Wydawnictwo owo jest określane przez wyspiarzy jako "must have" i niech to będzie najlepszą rekomendacją. Od siebie dodam, że jeszcze nigdy nie dane było mi usłyszeć na każdej z kompozycji, jakiegokolwiek nowego smaczku gitarowego, a dzięki Slammerowi i spółce nareszcie mogłem przeżyć wspaniałe muzyczne chwile. Dlatego też skończcie czytać owe wywody, przepasajcie sobie oczęta i z nimi zamkniętymi, lecz otwartymi umysłami biegnijcie do sklepu nabyć najlepszy album lat '90.

Brak oficjalnej strony zespołu

Człeko
październik 2008