Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

STEELHEART - Tangled In Reins [1992]
Wydawca: MCA Records

  1. Loaded Mutha
  2. Sticky Side Up
  3. Electric Love Child
  4. Late For The Party
  5. All Your Love
  6. Love 'Em And I'm Gone
  7. Take Me Back Home
  8. Steelheart
  9. Mama Don't You Cry
  10. Dancin' In The Fire
Tangled In Reins

Skład: Mike Matijevic - śpiew, pianino; Chris Risola - gitara prowadząca; Frank DiCostanzo - gitara rytmiczna; James Ward - gitara basowa; John Fowler - perkusja i instrumenty perkusyjne
Gościnnie: C.J. Vanston - instrumenty klawiszowe; Brad Buxer - instrumenty klawiszowe; Jeff Scott Soto - chórki

Produkcja: Tom Werman i Mike Matijevic

Pierwsza płyta Steelheart spotkała się z bardzo dobrym przyjęciem i sporym uznaniem. Dla niektórych zespół jest jedną z ikon tamtego okresu i patrząc na kilka znajdujących się na debiucie utworów wypada zgodzić się z takimi stwierdzeniami. Formacja niestety trochę późno zaczynała swoją karierę i jej drugi krążek został wydany już w okresie, kiedy mało kto interesował się melodyjnym graniem. A szkoda, kilka lat wcześniej sytuacja wyglądała zupełnie inaczej.

Matijevic i spółka niczym się jednak nie przejmowali, nie obchodziła ich panująca wówczas moda i niejako na przekór nagrali płytę, która spodobała się tym, którzy wciąż emocjonowali się melodyjnymi, hard rockowymi wydawnictwami. Osób takich było już jednak mało, płyta słabo się sprzedała, a jedynym rejonem, gdzie Tangled In Reins odniosło sukces była Azja. Ważne jest jednak to, że zespół był do bólu szczery, panowie nie zamierzali niczego udawać i nagrali krążek odzwierciedlający to, na co mieli wtedy ochotę. Steelheart, tworząc swoje nowe wydanictwo w pewnym stopniu upodobnili swoją grę do panujących na początku lat '90 hair metalowych nurtów. Przykładem może być lubiane przez wielu Loaded Mutha. Osobiście nie jestem zwolennikiem tej kompozycji, jest w niej zbyt wiele Slaughtera (którego lubię, ale wybiórczo). Nie zamierzam oczywiście porównywać głosu Matijevica do Marka Slaughtera, Serb w mojej hierarchii znajduje się o 2 klasy wyżej i myślę, że jest to sprawa bezdyskusyjna. Sticky Side Up wypada bardziej orzeźwiająco. Gdyby ktoś określił je jako typowy hair metalowy numer, to nie pozostałoby mi nic innego jak takiej osobie radośnie przyklasnąć. Chwilę później przychodzi czas na trochę odmienne granie, tym razem kojarzące się z Enuff Z' Nuff. Skłamałbym opisując Electric Love Child jako mojego faworyta. Nie lubię, nie znoszę takich refrenów. I nie pomaga tu głos Matijevica. Zaznaczę jednak, że znam osoby, które cenią sobie tę kompozycję. Sprawa gustu. Zatrzymajmy się w na chwilę w tym miejscu. Nie ulega wątpliwości, że początek krążka trochę zawodzi, na 3 kompozycje ledwo jedna do mnie przemawia. Na szczęście im dalej zapuszczamy się w Tangled In Reins tym częściej natrafiamy na świetne piosenki. Late For The Party jest dobrym przykładem na to, że wystarczy trochę więcej swodoby, a zespół pokazuje pazur. Wspomniany rocker brzmi ogniście, a jego przeznaczeniem są hard rockowe domówki. Utwór poruszy chyba największego ponuraka. Oczywistą sprawą było to, że na płycie Steelheart nie może zabraknąć ballad i jak się można było spodziewać, wszystkie są rewelacyjne. Pierwsza z nich, czyli All Your Love uderza w słuchacza z siłą młota. Matijevic wydziera się dokładnie tak jak na debiutanckiej płycie, tego po prostu trzeba posłuchać. I żeby było lepiej, solówka gitarowa wypada jeszcze okazalej. Jest długa, została zagrana z pasją, technicznie i co ważniejsze - nie nudzi. Mogę jej słuchać w nieskończoność. Chris Risola to kawał hard rockowego bydlaka. Rozpędzone Steelheart nie zamierza ustąpić pola i za pomocą Love 'em And I'm Gone potwierdza swoją formę. Coś dla fanów Matijevica, przypominającego trochę pierwszy album ekipy. Take Me Back Home jest trochę spokojniejsze i niespecjalnie zapada w pamięć. Na ósmym miejscu na płycie pojawia się kompozycja, która w swoich założeniach miała się zapewne zmierzyć z nazwą formacji. Steelheart zaskakuje. Mamy tu znacznie więcej Nitro, niż typowego Steelhearta. Lekki przerost formy nad treścią, podczas którego możemy podziwiać wydzierającego się z prędkością karabinu maszynowego Mike'a Matijevica. Ciekawy utwór, choć nienajłatwiejszy w odbiorze. Mama Don't You Cry jest piękną, emocjonalną balladą. Potrafi wzruszyć i nawet prawdziwi twardziele mogą trochę posmutnieć po jej wysłuchaniu. Delikatna solówka gitary stanowi doskonałe uzupełnienie tego niebanalnego kawałka. Było to znakomite posunięcie Risoli, niejeden wioślarz miałby tu ochotę trochę poszaleć, oddać się lekkiemu szaleństwu. Chris jednak powstrzymał się przed zburzeniem nastroju i swoją delikatną grą podniósł wartość kompozycji. Pod sam koniec do gry włączają się dziecięce chórki wyśpiewujące refren kompozycji. Dzieje się to w idealnym momencie, w odpowiedniej chwili. Zakończenie drugiego albumu w historii zespołu zostawia po nim bardzo dobre wrażenie. Przebojowe Dancin' In The Fire w innych okolicznościach, parę lat wcześniej, miałoby okazję stać się hitem.

Grupie należą się duże brawa za to, że pomimo niesprzyjającego czasu dla melodyjnej odmiany hard rocka, zdecydowali się wydać krążek głęboko zakorzeniony w tej stylistyce. Wiele konkurencyjnych załóg próbowało swoich sił w nowym repertuarze. Szkoda, że płyta nie sprzedała się w takich ilościach, na jakie z pewnością zasługiwała. Najsmutniejszą rzeczą jest jednak to, że Tangled In Reins jest ostatnią pozycją klasycznego Steelheart. Krótko po wydaniu longplaya Matijevic uległ bardzo poważnemu wypadkowi, niemal umierając na scenie podczas koncertu. A po powrocie do zdrowia i po reaktywowaniu zespołu Steelheart stali się zupełnie inną ekipą. To jest już jednak zupełnie inna historia...

Oficjalna strona zespołu: www.steelheart.com

Guciomir
sierpień 2008