Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

STATE COWS - State Cows [2010]
Wydawca: Avenue Of Allies

  1. I've Changed
  2. New York Town
  3. Come To The Point
  4. Stella By The Barlight
  5. Mystery Jane
  6. Painting A Picture
  7. Tunisian Nights
  8. Looney Gunman
  9. Riding This Higway
  10. No Man's Land
  11. Lost In A Mind Game
State Cows

Skład: Daniel Andersson - śpiew, gitary; Stefan Olofsson - instrumenty klawiszowe, gitara basowa; Peter Olofsson - perkusja; Peter Fredlander - perkusja; Stefan Lindblom - gitara basowa; Olle Lindgren - saksofon; Marcuz Grandberg - chórki w [1, 3, 4, 7, 8, 11]; Mikael Emsing - instrumenty perkusyjne w [1, 2, 3, 4, 5, 6, 7, 8, 9, 11]; Jay Graydon - gitarowe solo w [1]; Christian Thomsen - chórki w [2, 5, 6, 9]; Pär Wretling - trumpet i trombone w [2, 3, 4, 5, 7, 11]; Peter Holmqvist - gitarowe solo w [3]; Markus Asplund - trumpet i flugelhorn w [3, 7, 11]; Mikael Sandström - gitarowe solo w [4]; Fredrik Lundgren - gitary w [6]; Petri Kivimäki - saksofon w [8]; Göran Turborn - gitarowe solo w [11]

Produkcja: Stefan Olofsson & Daniel Andersson

Najpierw spojrzałem na okładkę, potem na nazwę zespołu i zacząłem się śmiać. Potem zerknąłem na etykietkę i dostrzegłem "Melodic Rock/AOR". Pomyślałem, że to musi być dobre i powinienem tej płyty posłuchać. Smaczku dodaje fakt, że zespół pochodzi nie ze Stanów, jakby to mogło się wydawać, ale ze Szwecji. Takie rekomendacje mi wystarczyły i czym prędzej zaopatrzyłem się w ten krążek.

Bardzo ciekawy zawartości odpaliłem płytkę. I co? Melodic Rock? Owszem. Ale żeby zaraz AOR? No, jak na mój gust tego tu za wiele AOR-u nie ma. Jednak to, co poleciało z głośników, wywołało moje zdziwienie. Czemu? Bo tak nikt dziś nie gra. Nikt. Ciekawi jesteście, co zawiera ten LP? Ładną muzykę. Wystarczy? Wycie policyjnych syren rozpoczyna I've Changed. Fajny, melodyjny i stricte radiowy utwór z ładnym refrenem. Cały kawałek utrzymany jest w duchu lat osiemdziesiątych, kiedy to tak grających zespołów było na pęczki. Charakterystyczną cechą tego albumu są wszechobecne syntezatory, ładna "twarda" perkusja i miękki bas. Nie ma zbyt wiele miejsca na gitary, za to ładnie umieszczono tu sekcję dętą, która tu i ówdzie daje o sobie znać, całkiem nieźle pomykając sobie na przykład w New York Town. Czasami przypomina ona panów, którzy udzielali się na płytach Toto. Ale to taka moja dygresja. Warto posłuchać niemal jazzowej, gitarowej solówki w Come To The Point. Eleganckiej i wysmakowanej. Trzeba przyznać, że muzycy udzielający się na tej płycie mistrzowsko opanowali swoje instrumenty. No, ale co ja piszę. Przecież to Szwedzi. Z kolei takie Painting A Picture to coś w rodzaju późnego Genesis z Collinsem na wokalu. Przyznam, że zastanawiałem się, jakby to zabrzmiało z nim za sitkiem mikrofonu. Słuchając całości mam też nieodparte wrażenie, że grający tu klawiszowiec dużo nasłuchał się Tony Banksa, bo w wielu miejscach brzmi niemal identycznie jak on. No i te solówki. Tak grać to trzeba umieć, pierwszy lepszy parapetowiec na pewno tego nie powtórzy. Trudno cokolwiek jeszcze o tej płycie napisać. Mogę dodać jedynie, że to fajny miks dokonań dwóch zespołów. Z jednej strony mamy eleganckie, wysmakowane granie w stylu lekkich utworów Toto, z drugiej zaś Genesis, gdzieś w okolicach Home By The Sea. Do tego perfekcyjne opanowanie instrumentów, radość grania i absolutne zero napinki i silenia się na udawanie kogokolwiek. Bo choć porównania są tu ewidentne, to nie można powiedzieć, że zespół od kogoś tam zrzynał. Ci panowie od początku do końca płyty pozostają sobą. Co raczej niewielu się udaje. Trzeba też umieć i wiedzieć, jak się pisze takie utwory jak Looney Gunman. Lekki, jazzowy utwór ze świetnymi syntezatorami i delikatną partią gitary. Nie dam sobie wmówić, że kawałków na takim poziomie jest na pęczki. Nie w tych czasach. Warto też zwrócić uwagę na klasowe zwolnienie i kapitalną solówkę na saksofonie. Gdzie ten melodyjny rock? Jest. Tu i ówdzie przewija się prawie niedostrzegalnie, ale sporo go w Riding The Highway. Nie umiem pisać o tym utworze i tej płycie inaczej niż w samych superlatywach. I te leciutkie echa Mike'a i Mechaników. Coś pięknego. No Man's Land to raczej tylko taki instrumentalny, syntezatorowy przerywnik, czy też może intro do kończącego płytę Lost In A Mind Game. Ten utwór jest taki jak cała płyta. Lekki, łatwo strawny i przyjemny dla ucha. Obowiązkowo jazzujący, ale tu jest to już standardem.

Cieszę się, że trafiłem na ten krążek. Jest to bardzo przyjemna odskocznia od codziennej rockowo-metalowej łupaniny. Chwila odpoczynku, oddechu, w sam raz do pobujania się w fotelu. Niekoniecznie w pojedynkę. Polecam, ocena maksymalna.

Oficjalna strona zespołu: www.statecows.com

Vincent
sierpień 2010