Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

SLAUGHTER - Back To Reality [1999]
Wydawca: Sanctuary Records / JVC Japan

  1. Killin Time
  2. All Fired Up
  3. Take Me Away
  4. Dangerous
  5. Trailer Park Boogie
  6. Love Is Forever
  7. Bad Groove
  8. On My Own
  9. Silence Of Ba
  10. Headin For A Dream
  11. Nothin Left to Lose
  12. Shufflin'
  13. Sbabaco [japoński bonus]
Back To Reality

Skład: Mark Slaughter - śpiew, gitary; Jeff Blando - gitary, chórki; Dana Strum - gitara basowa, chórki; Blas Elias - perkusja i instrumenty perkusyjne, chórki

Produkcja: Dana Strum i Mark Slaughter

Revolution było moim zdaniem zmianą w złym, niewłaściwym kierunku. Zespół zapragnął większej oryginalności, ale nie wyniknęło z tego wiele dobrego. Jedna, dwie, może trzy ciekawsze ścieżki nie były w stanie mnie do siebie przekonać. Może to dziwnie zabrzmi (gdyż nigdy nie byłem przesadnym fanem kapeli), ale pragnąłem powrotu dawnego Slaughtera. Nazwa Back To Reality brzmiała zarówno jak obietnica, jak i groźba, któż bowiem mógłby się domyślić co tak naprawdę chodziło muzykom po głowach?

Na wstępie należałoby wspomnieć o śmierci gitarzysty grupy Tima Kelly'ego. Muzyk zginął w wypadku samochodowym, a zdarzenie w znaczny sposób wpłynęło na przyszłość formacji. Aby uczcić pamięć kolegi zespół wydał w 1998 roku koncertówkę zatytułowaną Eternal Live, później trzeba było jednak zmierzyć się z rzeczywistością. Kapela potrzebowała nowego gitarzysty. Pewne przymiarki poczynił w tym kierunku Dave Marshall znany ze współpracy z Vincem Neilem, formacja postawiła jednak ostatecznie na Jeffa Blando (Saigon Kick oraz Left For Dead). Moim zdaniem był to strzał w dziesiątkę, gdyż wioślarz idealnie wpasował się w styl grupy i słuchając Back To Reality każdy fan kapeli poczuje się jak w domu. Płyta zaczyna się od trudnej w odbiorze kompozycji Killin' Time. Partie instrumentów są tutaj zakręcone, rytm jest jeszcze bardziej pokręcony, aczkolwiek wokale i chórki brzmią niemalże klasycznie. Koniec końców całość brzmi spójnie, co po paru przesłuchaniach bardzo mnie zaskoczyło. All Fired Up to pierwszy pretendent do tytułu najlepszego utworu na płycie. Gitary trzeszczą z przekonaniem godnym AC/DC, a reszta (w tym rewelacyjny wokal) składają się na nadzwyczaj ciekawy obraz. W takim Slaughter można się zakochać. Take Me To The Sky zostało zaopatrzone w szwajcarskie hard rockowe brzmienie, a na uznanie zasługują pełne pasji refreny. Dziwić może solówka gitarowa, trochę psychodeliczna, ale można się do niej przyzwyczaić. Trailer Park Boogie brzmi dość ostro i można odnieść wrażenie, że formacja postanowiła zagrać mocniej, bardziej zdecydowanie. Mi to odpowiada, tym bardziej, że eksperyment z lżejszym graniem na Revolution średnio się udał. Dangerous odwołuje się do wielkich lat '80 i jako fan tego okresu czuję się jak w domu. Proste, acz genialne partie gitary kojarzące mi się z Bulletboys mają w sobie siłę. Love Is Forever zaczyna się niczym typowa dla lat '80 ballada. Ileż to podobnych, wzruszających melodii słyszeliśmy już wcześniej? Zapewne wiele. Nie przeszkadza mi to jednak w tym, aby cieszyć się ze słuchania utworu. 8-10 lat wcześniej byłby to murowany hit. Czego można spodziewać się po numerze zatytułowanym Bad Groove? Odpowiedź przychodzi po około minucie, kiedy zespół wprowadza elementy imitujące Guns N' Roses. I choć jestem wielkim fanem Appetite For Destruction to Bad Groove nie przypadło mi do gustu. Wokale i chórki to zbyt mało. On My Own jest jednym z moich faworytów. Numer jak to się mówi ma w sobie bluesa. Przede wszystkim podoba mi się stworzony tutaj klimat, a na myśl przychodzi mi Great White. Super, mam ochotę na więcej. Tak jak się spodziewałem również i na Back To Reality doczekaliśmy się kawałka instrumentalnego. Silence Of Ba wpisuje się gładko w tendencje typowe dla zespołu, ale tak jak to w przeszłości bywało: raczej nie zachwyca i stanowi jedynie przerywnik. Headin' For A Dream brzmi tak jakby momentami grało Led Zeppelin (tyle, że na wokalu jest Mark) i jeżeli ktoś lubi takie klimaty, to pewnie numer bardzo mu się spodoba. Nothin' Left To Lose można by grać w pubach i dobrze słuchałoby się go przy piwku, czy też przy dwóch. Zespołowi wyszła nienajgorsza, w miarę energiczna ballada.

Po złagodzeniu brzmienia na Revolution przyszedł czas na powrót do cięższego, agresywniejszego grania, a otrzymany efekt jest bardzo zadowolający. Co ciekawe, na płycie mało jest zapełniaczy, co samo w sobie może zaskakiwać, gdyż dla Slaughter jest to niemalże element obowiązkowy. Płyta sprawia dobre wrażenie i przyjemnie się jej słucha, choć z całą pewnością brakuje na niej killerów i ponadprzeciętnych utworów. Back To Reality to niemniej jednak bardzo solidne wydawnictwo.

Oficjalna strona zespołu: www.slaughterweb.com

Guciomir
październik 2009