|
Skład: Mark Slaughter - śpiew, gitary; Jeff Blando - gitary, chórki; Dana Strum - gitara basowa, chórki; Blas Elias - perkusja i instrumenty perkusyjne, chórki
Produkcja: Dana Strum i Mark Slaughter
Revolution było moim zdaniem zmianą w złym, niewłaściwym kierunku. Zespół zapragnął większej oryginalności, ale nie wyniknęło z tego wiele dobrego. Jedna, dwie, może trzy ciekawsze ścieżki nie były w stanie mnie do siebie przekonać. Może to dziwnie zabrzmi (gdyż nigdy nie byłem przesadnym fanem kapeli), ale pragnąłem powrotu dawnego Slaughtera. Nazwa Back To Reality brzmiała zarówno jak obietnica, jak i groźba, któż bowiem mógłby się domyślić co tak naprawdę chodziło muzykom po głowach?
Na wstępie należałoby wspomnieć o śmierci gitarzysty grupy Tima Kelly'ego. Muzyk zginął w wypadku samochodowym, a zdarzenie w znaczny sposób wpłynęło na przyszłość formacji. Aby uczcić pamięć kolegi zespół wydał w 1998 roku koncertówkę zatytułowaną Eternal Live, później trzeba było jednak zmierzyć się z rzeczywistością. Kapela potrzebowała nowego gitarzysty. Pewne przymiarki poczynił w tym kierunku Dave Marshall znany ze współpracy z Vincem Neilem, formacja postawiła jednak ostatecznie na Jeffa Blando (Saigon Kick oraz Left For Dead). Moim zdaniem był to strzał w dziesiątkę, gdyż wioślarz idealnie wpasował się w styl grupy i słuchając Back To Reality każdy fan kapeli poczuje się jak w domu. Płyta zaczyna się od trudnej w odbiorze kompozycji Killin' Time. Partie instrumentów są tutaj zakręcone, rytm jest jeszcze bardziej pokręcony, aczkolwiek wokale i chórki brzmią niemalże klasycznie. Koniec końców całość brzmi spójnie, co po paru przesłuchaniach bardzo mnie zaskoczyło. All Fired Up to pierwszy pretendent do tytułu najlepszego utworu na płycie. Gitary trzeszczą z przekonaniem godnym AC/DC, a reszta (w tym rewelacyjny wokal) składają się na nadzwyczaj ciekawy obraz. W takim Slaughter można się zakochać. Take Me To The Sky zostało zaopatrzone w szwajcarskie hard rockowe brzmienie, a na uznanie zasługują pełne pasji refreny. Dziwić może solówka gitarowa, trochę psychodeliczna, ale można się do niej przyzwyczaić. Trailer Park Boogie brzmi dość ostro i można odnieść wrażenie, że formacja postanowiła zagrać mocniej, bardziej zdecydowanie. Mi to odpowiada, tym bardziej, że eksperyment z lżejszym graniem na Revolution średnio się udał. Dangerous odwołuje się do wielkich lat '80 i jako fan tego okresu czuję się jak w domu. Proste, acz genialne partie gitary kojarzące mi się z Bulletboys mają w sobie siłę. Love Is Forever zaczyna się niczym typowa dla lat '80 ballada. Ileż to podobnych, wzruszających melodii słyszeliśmy już wcześniej? Zapewne wiele. Nie przeszkadza mi to jednak w tym, aby cieszyć się ze słuchania utworu. 8-10 lat wcześniej byłby to murowany hit. Czego można spodziewać się po numerze zatytułowanym Bad Groove? Odpowiedź przychodzi po około minucie, kiedy zespół wprowadza elementy imitujące Guns N' Roses. I choć jestem wielkim fanem Appetite For Destruction to Bad Groove nie przypadło mi do gustu. Wokale i chórki to zbyt mało. On My Own jest jednym z moich faworytów. Numer jak to się mówi ma w sobie bluesa. Przede wszystkim podoba mi się stworzony tutaj klimat, a na myśl przychodzi mi Great White. Super, mam ochotę na więcej. Tak jak się spodziewałem również i na Back To Reality doczekaliśmy się kawałka instrumentalnego. Silence Of Ba wpisuje się gładko w tendencje typowe dla zespołu, ale tak jak to w przeszłości bywało: raczej nie zachwyca i stanowi jedynie przerywnik. Headin' For A Dream brzmi tak jakby momentami grało Led Zeppelin (tyle, że na wokalu jest Mark) i jeżeli ktoś lubi takie klimaty, to pewnie numer bardzo mu się spodoba. Nothin' Left To Lose można by grać w pubach i dobrze słuchałoby się go przy piwku, czy też przy dwóch. Zespołowi wyszła nienajgorsza, w miarę energiczna ballada.
Po złagodzeniu brzmienia na Revolution przyszedł czas na powrót do cięższego, agresywniejszego grania, a otrzymany efekt jest bardzo zadowolający. Co ciekawe, na płycie mało jest zapełniaczy, co samo w sobie może zaskakiwać, gdyż dla Slaughter jest to niemalże element obowiązkowy. Płyta sprawia dobre wrażenie i przyjemnie się jej słucha, choć z całą pewnością brakuje na niej killerów i ponadprzeciętnych utworów. Back To Reality to niemniej jednak bardzo solidne wydawnictwo.
Oficjalna strona zespołu: www.slaughterweb.com
Guciomir październik 2009
|