|
Krnąbrne, nieślubne dziecko glamu i hard'n'heavy - zwane sleaze metalem - nie zamierza ucichnąć i w opozycji do macierzystej dla gatunku Ameryki coraz więcej słychać go ostatnio na Starym Kontynencie. Kolejnym znakomitym przykładem na potwierdzenie tej tezy jest następny z długiej listy włoskich zespołów, jakie na swoich łamach ma ostatnio przyjemność gościć załoga Hard Rock Service - Skull Daze. Z liderem i wokalistą zespołu, ukrywającym się pod pseudonimem Johnny Rainbow, porozmawialiśmy zatem o tekstowych inspiracjach, podejściu do scenicznego wizerunku i współpracy z wytwórnią Street Symphonies, jak również o tym, co w życiu naszego rozmówcy jest najważniejsze - seks, narkotyki, czy może jednak rock'n'roll ...
HARD ROCK SERVICE: Cześć! Wielkie dzięki za możliwość przeprowadzenia tego wywiadu. Może najpierw cofnijmy się do początków zespołu - jak podaje Wasz profil na MySpace, wszystko zaczęło się od "zakręconego marzenia". W jakich okolicznościach to marzenie zaczęło się spełniać - jakie były początki Skull Daze?
JOHNNY RAINBOW: Wróćmy do roku 2007 - wtedy właśnie poczułem, że mam dość tutejszej nudnej muzycznej sceny! Wraz z moimi kumplami Joey'em i Acey'em postanowiliśmy więc zrobić muzyczny zwrot w lepszym kierunku i założyć zespół. Startowaliśmy bardzo silnie zainspirowani Murderdolls, ponieważ wszyscy kochaliśmy ten zespół i przesłanie, jakie niesie ze sobą ich muzyka, bardzo do nas przemawiało. Po kilku próbach, na których ćwiczyliśmy głównie ich piosenki, zaczęliśmy sami kombinować i tak powstały nasze dzisiejsze najlepsze numery, takie jak Back To Hell czy Sex, Drugs & Rock'n'Roll. Od początku było dla mnie jasne, dokąd chcę zaprowadzić ten zespół.
HARD ROCK SERVICE: Na tamtym wczesnym etapie skład personalny grupy podlegał kilku zmianom. Proszę, opowiedz nam o obecnym składzie Skull Daze.
JOHNNY RAINBOW: Faktycznie przez ostatnie lata nasz skład kilkakrotnie się zmieniał. Zaczynaliśmy jako czteroosobowa kapela z innym perkusistą, nazywanym Ico - kilka lat później postanowiliśmy jednak się z nim rozstać, ponieważ nie był tym, kogo tak naprawdę szukaliśmy... Było nam naprawdę przykro ze względu na przyjaźń, jaka nas z nim łączyła, ale był to czas na zmiany. Pozyskaliśmy więc do kapeli naszych obecnych muzyków - odpowiadającego nam perkusistę o pseudonimie The President oraz drugiego gitarzystę, Danny'ego, by uczynić nasze brzmienie bardziej hałaśliwym i cięższym.
HARD ROCK SERVICE: Skąd pomysł, by nazwać zespół Skull Daze?
JOHNNY RAINBOW: Jak już Ci mówiłem, byliśmy tak zafascynowani Murderdolls w początkach naszego grania, że szukaliśmy sobie specjalnie nazwy zawierającej słowa takie jak "czaszka", "upiór" czy coś w tym stylu... Potem wpadliśmy na pomysł nazwania zespołu Skull Daze - właściwie bez specjalnego powodu, po prostu brzmiało to świetnie i tak już zostało!
HARD ROCK SERVICE: W Waszej muzyce słychać dobrze hard rockowe i heavy metalowe korzenie muzyki lat '80. Mimo to jednak wymień proszę kilka inspirujących Was grup dla tych spośród czytelników, którzy jeszcze o Was nie słyszeli.
JOHNNY RAINBOW: Osobiście dorastałem słuchając wszystkich najważniejszych rockowych kapel lat '80 - jak choćby W.A.S.P. czy Mötley Crüe. Obudziło to we mnie marzenia, by być kiedyś tak wielkim, jak oni.
HARD ROCK SERVICE: Co uważasz za pierwszy przełom w Waszej karierze?
JOHNNY RAINBOW: Moment, w którym dokonały się wszystkie personalne zmiany w składzie zespołu. To był prawdziwy przełom i od tej chwili wszystko zaczęło iść znacznie lepiej.
HARD ROCK SERVICE: Pierwsze wydawnictwa, jakie firmowaliście szyldem Skull Daze, było demo zawierające trzy numery, zatytułowane Sex, Drugs & Rock'n'Roll wydane w roku 2007 i EP-ka Dangertainment, wydana zaledwie rok później. Jak oceniasz te nagrania? Czy uznajesz je za kamienie milowe w historii grupy, czy raczej za pierwsze studyjne próbki?
JOHNNY RAINBOW: Pierwsza demówka była dla nas po prostu środkiem dotarcia do potencjalnych słuchaczy. Nagraliśmy ją przy użyciu automatu perkusyjnego, Acey zagrał wszystkie partie gitar i basu, ja swoje wokale nagrałem w domu kumpla... Dangertainment była pierwszą próbką naszej działalności w prawdziwym studio - może na początku wychodziło trochę kanciasto, ciut za ostro, jednak bądź co bądź to był bardzo wczesny etap grania... W każdym razie jednak, osiągnęliśmy właściwy rezultat i nasza EP-ka została wyprzedana co do ostatniej kopii!
HARD ROCK SERVICE: Teraz poruszmy najbardziej chyba chodliwy temat. Jak poleciłbyś nowowydany, pełnowymiarowy album Skull Daze - Skull Daze - tym, którzy nie mieli jeszcze szansy go usłyszeć?
JOHNNY RAINBOW: Hmm, to połączenie heavy metalu, hard rocka i punka, więc sądzę, że każdy znajdzie na tej płycie coś dla siebie.
HARD ROCK SERVICE: Jak wspominasz nagrywanie Waszej pierwszej płyty? Zaliczyliście jakieś szczególne wzloty i upadki w studiu nagraniowym?
JOHNNY RAINBOW: Przyznam, że ślęczenie w studio było w jakimś sensie moim wrzodem na tyłku... Bardzo ciężko pracowaliśmy, by płyta brzmiała naprawdę dobrze i odpowiadała naszym oczekiwaniom. Sesje nagraniowe nie były takie złe, ale miksowanie prawie doprowadziło mnie do szału!
HARD ROCK SERVICE: Płyta, o której rozmawiamy, to glam metal typowy dla lat '80 z cięższymi brzmieniowo, metalowymi naleciałościami. Czy takie było Wasze zamierzenie w momencie przystąpienia do nagrań, by połączyć melodyjne wokale z ostrym graniem? Czy osobiście jako muzyk jesteś bardziej metalowcem, czy glamowcem?
JOHNNY RAINBOW: Jako twórca inspiruję się bardzo różnymi gatunkami. Lubię mieszać pop i proste, ładne melodie z ostrym, ciężkim brzmieniem. To mój sposób pisania muzyki i jak widać, wychodzi całkiem nieźle! Nie lubię stereotypów, zwłaszcza w muzyce.
HARD ROCK SERVICE: Jak generalnie oceniasz Wasz pierwszy album?
JOHNNY RAINBOW: To dla nas bardzo dobry początek - przyszliśmy znikąd i obecnie jesteśmy lata świetlne od punktu wyjścia! Nasze pierwsze wydawnictwo znaczy dla mnie i dla zespołu bardzo wiele. Daliśmy z siebie wszystko na tej płycie, by brzmiała najlepiej, jak to jest możliwe... i dokonaliśmy tego!
HARD ROCK SERVICE: Większość piosenek na Skull Daze opowiada o dobrych, złych i totalnie katastrofalnych momentach związków damsko-męskich, od dłuższych i bardziej zaangażowanych, po jednonocne przygody. Rodzi to pytanie - co, ogólnie rzecz biorąc, inspiruje Cię do pisania?
JOHNNY RAINBOW: Inspirują mnie codzienne życie i ludzie, których spotykam. Jestem bystrym obserwatorem i wkład w moje pisanie mają najrózniejsze sytuacje. Większość piosenek na płycie opowiada o związkach damsko-męskich, ponieważ osobiście jestem bardzo wrażliwą, uczuciową osobą i lubię wyrażać to w swoich tekstach. Nie są one jednak osobiste - jeszcze nigdy nie napisałem piosenki o sobie, prócz Sex, Drugs And Rock'n'Roll o swojej młodości i Turn It Down o ludziach, którzy z zawiści próbowali zniszczyć nasz zespół.
HARD ROCK SERVICE: Przed wydaniem płyty zawarliście kontrakt z niezależną włoską wytwórnią płytową, Street Symphonies. Sporo nowych, znakomitych kapel z Włoch - od Killer Klown aż po Johnny Burning - wydają swoje nagrania pod jej szyldem. Czy jesteście zadowoleni z zapewnianej przez nich promocji i możliwości, jakie oferuje Wam wytwórnia?
JOHNNY RAINBOW: Oczywiście! Ci ludzie sa wspaniali. Street Symphonies to najlepsze, czego moglibyśmy sobie życzyć; wciąż odwalają dla nas kawał świetnej roboty. Jesteśmy bardzo dumni z tej współpracy i mamy nadzieję, że potrwa jeszcze bardzo długo!
HARD ROCK SERVICE: Teraz porozmawiajmy o tym, co stanowi istotę rock'n'rolla - granie na żywo, rzucanie grzywą i szaleństwa z groupies! Jaka atmosfera towarzyszy koncertom Skull Daze?
JOHNNY RAINBOW: Dla mnie rock'n'roll to ucieczka od rzeczywistości. Uwielbiamy grać na żywo, nawiązywać kontakt z publicznością i sprawiać, że oglądając nas ludzie zapominają przysłowiowego języka w gębie... To coś, co zdarza się za każdym razem i stąd też nasze koncerty cieszą się sporą popularnością.
HARD ROCK SERVICE: W historii Skull Daze miało miejsce sporo wspólnych występów z innymi kapelami, choćby Babylon Bombs... Jak wspominasz dzielenie sceny z innymi współczesnymi zespołami z tych samych muzycznych kręgów- czy więcej jest w tym wspólnego picia piwa za kulisami, czy ostrej rywalizacji?
JOHNNY RAINBOW: Faktycznie dzieliliśmy już scenę z wieloma zespołami; mamy zarówno dobre, jak i złe wspomnienia z tym związane. Uwielbiamy imprezować z innymi muzykami - żaden z nas nie zachowuje się jak rozpieszczona gwiazda rocka, więc zawsze jesteśmy chętni na wspólne wygłupy i piwko z każdym dookoła!
HARD ROCK SERVICE: Będąc współczesną hard rockową kapelą, jak dalece przestrzegacie słynnego hasła "seks, narkotyki i rock'n'roll"? Jakie jest Twoje osobiste podejście do tej słynnej kliszy?
JOHNNY RAINBOW: Tak, jak powiedziałem Ci już wcześniej - odkąd zainteresowałem się muzyką, rock'n'roll stał dla mnie szansą ucieczki od prawdziwego świata. Nie przepadam za całą tą otoczką wiążącą się z muzyką - każdy traktuje to po swojemu. Najważniejsze dla mnie jest spełnienie marzenia o graniu w rockowym zespole... Pragnąłem tego jeszcze jako dzieciak, kiedy to oglądałem wideoklipy moich ukochanych zespołów, mówiąc przy tym do samego siebie: "Cholera, chcę być taki, jak oni!"
HARD ROCK SERVICE: Jeśli już jesteśmy przy glam metalu w ogóle, nie możemy ominąć tematu scenicznego wizerunku. Wydaje się, że image jest dla Was ważną sprawą - jak dalece sugerujecie się modą glam metalu lat '80? Czy jest to w Twoim mniemaniu wizualny dodatek do kopiącej tyłki muzyki, czy jeden z podstawowych elementów odróżniających Wasz zespół od innych?
JOHNNY RAINBOW: Dla zespołu wizerunek jest bardzo ważną rzeczą, to pierwsza rzecz, którą dostrzegasz, poznając nową formację. Nie przepadamy za imagem a'la "Dawson's Creek", który prezentują niektóre kapele... Nie możesz być w rockowym zespole bez odpowiedniego wizerunku - widzisz, to jak picie bezalkoholowego piwa! Rodzi się wtedy pytanie "Co Ty do cholery pijesz?" A poważnie - muzyka, którą gramy, musi być wsparta silnym imagem... tak właśnie postrzegam tę sprawę. Nie chodzi tu o to, że nie umiemy grać - po prostu wizerunek to coś, co podkreśla całość naszego bytowania jako zespół. Tak czy inaczej nasze brzmienie kopie tyłki - nasz wizerunek nie ma nic wspólnego z potrzebą pokrycia muzycznych braków.
HARD ROCK SERVICE: Ostatnie wywiady z kilkoma włoskimi muzykami, które przeprowadziłam, sprawiły, że muszę zadać Ci jeszcze pytanie dość tradycyjne w tym miejscu - jak oceniasz włoską scenę muzyczną? Czy chciałbyś polecić czytelnikom Hard Rock Service jakieś lokalne zespoły?
JOHNNY RAINBOW: Hmm, naprawdę nie wiem... Słyszałem sporo lokalnych kapel, są niezłe, nawet całkiem dobre... ale brak im chyba odpowiedniego podejścia. Niestety!
HARD ROCK SERVICE: Wkrótce weźmiecie udział w bardzo interesującym projekcie - albumie w hołdzie zmarłemu Dave'owi Lepardowi ze szwedzkiego Crashdïet, który ma ukazać się w styczniu 2011 nakładem Street Symphonies i nosić tytuł Reborn In Sleaze: A Tribute To Dave Lepard. Jak podchodzisz do tego projektu?
JOHNNY RAINBOW: Jesteśmy bardzo podekscytowani, mogąc być jego częścią! Uwielbiamy wszyscy Crashdïet i będzie to na pewno znakomity sposób, by oddać hołd im i ich muzyce.
HARD ROCK SERVICE: Na tej płycie wykonacie utwór Queen Obscene/69 Shots z debiutu Crashdïet Rest In Sleaze. Dlaczego właśnie ten utwór zagracie w hołdzie Dave'owi Lepardowi?
JOHNNY RAINBOW: Wybraliśmy tę piosenkę, ponieważ jest naszą absolutną faworytką! Doszliśmy również do wniosku, że najlepiej ze wszystkich pasuje do mojej skali głosu - haha, całkiem nieźle mi wychodzi!
HARD ROCK SERVICE: Jakie poza tym są plany zespołu na najbliższą przyszłość?
JOHNNY RAINBOW: Ustalamy właśnie koncerowe daty na najbliższe miesiące, by promować naszą płytę. Równocześnie rozpoczęliśmy już prace nad nowym materiałem, który znajdzie się na naszym kolejnym albumie planowanym na przyszły rok.
HARD ROCK SERVICE: Dziękuję za wywiad i wszystkiego najlepszego w przyszłości! Dawajcie czadu dalej i skopcie jeszcze parę tyłków!
JOHNNY RAINBOW: Wielkie dzięki, to była przyjemność! Do zobaczenia na koncertach!
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/skulldazeband
Twisted 20.08.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|