Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

SHOTGUN SYMPHONY - On The Line Of Fire [1997]
Wydawca: Bluestone Music

  1. Generation Clash
  2. Tell Me Why
  3. On The Line Of Fire
  4. Hard To Hold Onto
  5. Thaw
  6. Solitary Zone
  7. Into The Vibe
  8. What It's Like
  9. Salvation
  10. This I Know
  11. Big Mistake
  12. Still The Same
On The Line Of Fire

Skład: Tracy White - śpiew; Mike Maino - gitary; Ed Avila - gitara basowa; Ron Sivulich Jr. - perkusja; Charlie Calv - instrumenty klawidzowe

Produkcja: Stephen DeAcutis & Shotgun Symphony

W 1993 wydali swój debiutancki krążek nakładem mało wówczas znanej wytwórni Now And Then i niemal od razu osiągnęli sukces. Płyta została dobrze przyjęta przez krytyków i nienajgorzej się sprzedawała. Inspiracja dla omawianego przeze mnie Shotgun Symphony były takie ekipy jak Styx czy też Prophet. Popularność muzyki AORowej przez najbliższe lata znacznie jednak spadła, a muzycy uznali, że powinni "podążać za trendami". Tym samym narodziło się alternatywnie brzmiące wydawnictwo zatytułowane Forget The Rain, które (najłagodniej określając) można nazwać po prostu bardzo nieudanym. Minął jednak kolejny rok i w ten właśnie sposób dochodzimy do trzeciego krążka w dyskografii kapeli. Nie ukrywam, że liczyłem na to, że Shotgun Symphony potraktują go jako okazję do rehabilitacji i że powrócą do swojego starego, sprawdzonego stylu.

On The Line Of Fire jest specyficzną płytą. Krążek ten początkowo może się nie podobać, a jego wartość rośnie wraz z każdym przesłuchaniem. Dopiero wtedy zaczyna się zwracać uwagę na poszczególne smaczki, które są dziełem kapeli. Nie ukrywam też, że klimat samej muzyki jest dość przygnębiający i że również do niego należy się przyzwyczaić. Otwierający płytę numer jest oparty na dość oryginalnym perkusyjno-basowym motywie. Tym co może się w nim podobać to przede wszystkim długa, melodyjna i zakręcona zarazem solówka gitary elektrycznej. Tell Me Why został nagrany w podobny sposób jak poprzedni kawałek, w tym przypadku jednak śpiew wokalisty bardziej do mnie przemawia. Numer ten jest jednocześnie bardziej przewidywalny, co można potraktować zarówno jako zaletę jak i wadę. Solówka ponownie nie zawodzi, jest prowadzona bardzo melodyjnie i harmonijnie, tym razem jest jednak dość krótka. Tytułowy On The Line Of Fire jest jednym z ciekawszych utworów na płycie. Zespół idealnie dobrał proporcje między klawiszami, a pozostałymi instrumentami. Brzmienie gitar jest na wysokim poziomie i w przyjemny sposób drażni uszy słuchacza. Nie sposób po raz kolejny nie wspomnieć o przyzwoitej solówce w którą został zaopatrzony numer. Mike Maino nie schodzi poniżej pewnego, bardzo przyzwoitego zresztą poziomu. Intro do Hard To Hold Onto jest po prostu piękne i zawartej w nim pląsającej gitary można słuchać w nieskończoność. Sam numer jest z kolei utrzymany w konwencji ballady i stanowi mocny element krążka. Nieźle wypada również wokal Tracy White'a. Thaw brzmi dość nowocześnie, a chórki pojawiające sie w nim przypominają Love/Hate. Następny kawałek to również nic nadzwyczajnego, ot po prostu standardowy zapełniacz, jakich pełno na niektórych płytach. Into The Vibe jest wyjątkowo ciężki w porównaniu do reszty krążka, a śpiew Tracy White'a chwilami drażni. Kawałek jest jednak dość ciekawy i nie można zbyt bardzo narzekać. Nie polecam z kolei What It's Like, wokalista ponownie eksperymentuje i nie wypada to dobrze. Po prostu zbyt jest tu zbyt "nowocześnie". Forma zespołu wzrasta wraz z Salvation. Ta przejmująca i urzekająca ballada ma w sobie coś, czego wielu innym balladom brakuje. Niesie bowiem ze sobą charakterystyczną moc, która rozpiera głośniki w czasie refrenów. Usłyszawszy ją, od razu zapominamy o tym, że parę poprzednich numerów było mniej udanych. Zespół udowadnia, że chórki w ich wydaniu potrafią zachwycać. Solówka zresztą jest też niczego sobie, nie ma w niej fajerwerków, niemniej jednak idealnie pasuje do kawałka. Wstęp do This I Know to majstersztyk. Połączenie melodyjnej gitary, smutnych klawiszy oraz dudniącego basu wypada bardzo ciekawie. Utwór w dość dobry sposób oddaje muzykę zawartą na całej płycie. Następujący po nim Big Mistake to jak sama nazwa wskazuje pomyłka. Automatyczny "skip" na odtwarzaczu i nic więcej. Still The Same to rocker zaopatrzony w bardzo fajne klawisze w tle (a zaczyna się trochę jak Runaway z repertuaru Bon Jovi).

Zadanie, które postanowiło przed sobą Shotgun Symphony nie zostało wykonane w 100%. Omawiany krążek jest co prawda wiele razy lepszy od poprzedniego, wątpliwego "dzieła" zespołu, do doskonałości jednak nadal wiele mu brakuje. On The Line Of Fire jest płytą ciekawą, choć nierówną. Słychać na niej, że zespół wciąż potrafi grać i że udzielającym się w nim muzykom nie brakuje umiejętności. Sam klimat płyty troszeczkę przygnębia, muzycy sprawiają wrażenie osób, które przechodziły niedawno lekką depresję, nie jest to zatem pozycja dla kogoś kto oczekuje radosnego AORu. Nie ma tu zbyt wiele przebojowych refrenów, można za to spotkać ciekawe aranżacje. Jest to zarazem krążek, który "ciężko wchodzi", ale którego da się z czasem polubić (wyjąwszy oczywiście parę "nowoczesnych" wstawek). Płyta stanowi jednocześnie przedsmak tego co czeka nas na kolejnym wydawnictwie zespołu, a mianowicie na wyśmienitym Sea Of Desire.

Oficjalna strona zespołu: home.att.net/~shotgunsymphony/

Guciomir
czerwiec 2007