|
Skład: Mark Fox - śpiew; Thomas Muster - gitary; Thom Blunier - gitara prowadząca; Roger Tanner - perkusja; Oli Linder - gitara basowa
Produkcja: Thom Blunier
Fall odrobinę rozczarowało, choć płyta sama w sobie nie była zła, zespół nie poradził sobie jednak z rosnącymi oczekiwaniami fanów i krytyków. Infected to kolejne, pochodzące z 2007 roku wydawnictwo, które miało odpowiedzieć na pytanie, czy Szwajcarzy są więźniami sukcesu Rising, czy też mają jeszcze coś nowego do powiedzenia. Do przesłuchania płyty podszedłem z zaciśniętymi kciukami, wierząc w to, że Shakrę stać na nagranie jeszcze jednego genialnego albumu. Wyszło całkiem nieźle.
Rozwiązaniem okazało się zostawienie przebojowości z Rising przy jednoczesnym zaostrzeniu brzmienia, co w pewnym sensie należy potraktować jako powrót do korzeni. Był to strzał w dziesiątkę. Ci, którzy słuchają już od dawna muzyki Szwajcarów, od razu poznają ten charakterystyczny styl, brzmienie gitary i typowe aranżacje. Starzy fani będą zachwyceni, a nowi słuchacze powinni walić drzwiami i oknami. Jest czego słuchać. Numery takie jak Inferno mogą służyć jako wabik na laski słuchające ciężkiego rocka. Refren jest bardzo typowy dla szwajcarskiej ekipy, a numer jako całość brzmi potężnie. Moc wydobywająca się z głośników jest w tym przypadku niewyobrażalna. Jest to jednocześnie cecha, która charakteryzuje całe wydawnictwo. Zespół zawsze grał mocno i melodyjnie, tym razem jednak wycisnęli z siebie wszystko, co się dało. Niesamowite wrażenie robi na mnie mało oryginalnie zatytułowany numer - Playing With Fire. Brzmi on jakby pochodził z uwielbianej przeze mnie Rising i być może dlatego darzę go taką sympatią. Przede wszystkim przebojowość, a później moc, moc i jeszcze raz moc. Takie kawałki są stworzone do tego, aby odsłuchiwać ich kiedy ma się ochotę na coś potężnego. Jestem przekonany, że podkręcenie głośników na maksa wypadłoby lepiej w przypadku Shakry, niż takiego na przykład Manowar. Niedowiarki niech odpalą sobie Make Your Day zapominając na chwilę o cierpieniach sąsiadów. W każdym z nas tkwi sadysta, tylko czasami może być on bardzo ukryty. Shakra pozwala na wyzwolenie tłumionej w ludziach dzikości, jest to adrenalina w czystej postaci. Bardzo ciekawie wypada intrygująco nazwane Vertigo. I chociaż nie widzę bezpośredniego podobieństwa do Anytime Anywhere Gotthardów (jak to można gdzieniegdzie przeczytać), to jednak numer do mnie przemawia. Ma brzmienie, które pasowałoby do kapeli Lee. Zresztą nad całą płytą unosi się w jakimś sensie duch Lipservice. Szkoda, że Gotthard w 2007 roku zdecydowało się podążać odrobinę inną drogą. Można odnieść wrażenie, że Shakra ma chrapkę na wypełnienie tej przestrzeni i szczerze mówiąc - chwała im za to. Infected jest idealną pozycją dla tych, którzy cenili sobie wysoko poprzedniego Gottharda. The Conquest oraz Higher Love to typowe szwajcarskie granie i łatwo wpada w ucho. Drugi z kawałków wyróżnia się momentami scorpionsowym brzmieniem i bardzo ładnie wykrzyczanym refrenem. Dobry, dynamiczny rocker zainfekowany dużą dawką przebojowości nie jest niczym nowym, jeżeli chodzi o grę zespołu. Taka muzyka zawsze będzie mi się podobać i chyba nic na to nie poradzę. Na płycie znalazły dla siebie miejsce dwie balladki. Pierwszą z nich jest Love Will Find A Way. Numer ma w sobie zero oryginalności, a jednak nieźle się go słucha. Rola instrumentów została zepchnięta na dalszy plan, a pałeczkę pierwszeństwa przejął wokalista. Lekko charczący Fox brzmi na tyle dobrze, że nie mam żadnych powodów do narzekania. Do kawałku nakręcono teledysk. Żałuję trochę tego, że nie "zasłużył" na to żaden z rewelacyjnych rockerów. Stało się tak pewnie dlatego, że ballady lepiej się sprzedają. Z ostatnim na albumie Acheron's Way jest trochę na odwrót. Zespół uderzył w trochę innym kierunku tworząc balladę z melodią na wzór Anything Matters, zapominając jednak o przejmującym refrenie. Gdyby nie to przeoczenie, to byłby to pewnie jeden z moich faworytów. Co ciekawe Infected jest drugim z kolei wydawnictwem zespołu, które kończy się balladą. Szwajcarzy najwyraźniej mają już taki dziwny zwyczaj.
Jaka jest zatem ta płyta? Krótko mówiąc bardzo dobra. Opisując ją nie da się uciec od porównań z Rising, w których to Infected dotrzymuje pola, choć w ostatecznym rozrachunku przegrywa. Nie oszukujmy się jednak, takie monstrum można nagrać tylko raz w karierze. A zapominając na chwilę o przeszłości, Infected jawi się jako bardzo odświeżające, pełne energii i przebojowości wydawnictwo, które jest moim zdaniem jednym z obowiązkowych zakupów, jeżeli chodzi o płyty wydane w 2007 roku. Kto wie jaki będzie następny album Szwajcarów? Już się nie mogę doczekać.
Oficjalna strona zespołu: www.shakra.ch
Guciomir marzec 2008
|