|
Skład: Olga Ostrowska - śpiew; Milena Walosik - śpiew; Agnieszka "Djatri"Kural - gitara basowa; Jarek Balsamski - gitary; Piotrek Lelito - gitary; Marcin Skipiała - perkusja
Produkcja: CJ DeVillar
Zawsze, kiedy w rock’n'rollu pojawiają się cycki, znamionuje to duże zamieszanie. Wcale nie chodzi mi o napalone fanki spod sceny, a o aktywnych muzyków tworzących w klasycznej odmianie rocka. Jednym z takich zespołów jest Seven Nation Army, w którego oficjalnym składzie znalazły się aż trzy drapieżne dziewczyny. W dodatku dwie z nich są głosem tego zespołu.
Młodziutki twór w linii tytułowej nawiązujący do singla The White Stripes z 2003 roku nagrał EP-kę, której tytuł zdaje się mówić wszystko: Heavy Guitars & Sexy Vocals. W tym prostym, wyraźnym manifeście kryje się cała esencja twórczości grupy, bo podstawowym atutem sekcji rytmicznej są dopracowane, elektryzujące gitary, a dwa uzupełniające się żeńskie głosy dodają pełnej pikanterii sprawdzonym rockowym pomysłom. Na poziome wokali częściej do głosu dochodzi przenikliwa i śmiała Olga Ostrowska, a jej rockowe uniesienia z dużą gracją wygładza subtelna Milena Walosik. Charakterne dziewczyny świetnie się dopełniają na różnych płaszczyznach głosowych. Ważne jest, aby śpiewały razem, bo jak pokazuje utwór nagrany wyłącznie z Olgą Ostrowską pt. I Don’t Care, cały błysk Seven Nation Army trochę blednie wraz z brakiem jednej z wokalistek (jestem pewien, że byłoby tak również w odwrotnej sytuacji, gdyby śpiewała osamotniona Milena Walosik). Kompozycyjne muzycy Seven Nation Army obrali gatunek osadzony przede wszystkim w muzyce hard rockowej, ze specyficznymi, opartymi na napisanej rockową przeszłością aranżacjami gitarowo-perkusyjnymi. Najwięcej do powiedzenia w tej kwestia ma Jarek Balsamski i dobrze, że ten gitarzysta oraz kompozytor zdecydował się wepchnąć pomiędzy klasykę trochę świeżości pod postacią dużej liczby melodii. Dzięki temu Heavy Guitars & Sexy Vocals nie przegrywa starcia z nowoczesnością. Tym samym EP-kę wypełnia pięć sprawnych rockowych kawałków (cztery anglojęzyczne plus polska wersja Foolish Game), które będą w stanie rozkręcić niejeden show wypełniony fascynatami klasycznej muzyki. Zadziorną konwencję nieco łamie This Time mający nieco ze środków charakterystycznych rockowej balladzie.
Summa summarum urocze wokalistki i basistka oraz trójka rockowych samców zaprezentowali w prologu swojej kariery materiał, który wystawia im jak najlepszą laurkę. Pewnie największa w tym zasługa dziewczyn, które dodają Seven Nation Army dużo koloru i szaleństwa oraz czynią, że zespół jest zauważalny pośród dużej grupy garażowo-studyjnych kreacji. Myślę, że stanowi to odpowiednią motywację do jeszcze większego wysiłku, który z pełnowymiarowego debiutu Seven Nation Army uczyni wydarzenie, o którym media będą pisały, że rock’n'roll dostał skrzydeł.
Oficjalny profil na MySpace: www.myspace.com/sevennationarmyeu
Robert Bronson lipiec 2010
arktyka.wordpress.com
|