|
Skład: Klaus Meine - śpiew; Ulrich Roth - gitara prowadząca; Rudolf Schenker - gitara rytmiczna, chórki; Francis Buchholz - gitara basowa. chórki; Herman Rarebell - perkusja i instrumenty perkusyjne
Produkcja: Dieter Dierks
Taken By Force to piąty studyjny album grupy z Hannoveru i zarazem ostatni, na którym udziela się Ulrich Roth, gitarzysta który można śmiało powiedzieć nadał kształt muzyce Skorpionów, gdyż na pierwszym krążku Lonesome Crow zespół do końca nie wiedział, co ma grać i dopiero przyjście Rotha zaowocowało tak łatwo rozpoznawalnym stylem. Grupa ukierunkowała się na ostre rockowe brzmienie, z tym że wciąż w muzyce formacji dało się wyczuć wpływy bluesa. Taken By Force to zamknięcie pewnego rozdziału w etapie działalności Scorpions i jak dla mnie, udało się w końcu stworzyć płytę, gdzie gitara ma soczyste hard rockowe brzmienie, jakie znamy z płyt wydanych przez zespół już w latach '80.
Wielu tej płyty nie doceniło, być może dlatego właśnie, ale nie da się ukryć, że tym krążkiem Niemcy udowodnili, że nie są rockowymi skamielinami z poprzedniej epoki. Przy okazji promocji albumu nie obyło się bez tradycyjnych już problemów z okładką. Tak jak poprzednio i tym razem miała ona dwie wersje, tylko że o ile projekt okładki Virgin Killer był naprawdę kontrowersyjny, tutaj nie wiem, co komuś przeszkadzało. Te parę krzyży? Takich dylematów nie miała Metallica w 1986 r. przy okazji wydania Master Of Puppets. Tak czy owak, przejdźmy w końcu do muzyki. Płytę otwiera ostry hard rocker Steamrock Fever, jeden z większych hitów jakie mieli w latach '70. Kompozycja mocna, motoryczna i zadziorna. Tak się już grało hard rocka pod koniec lat '70. Pary jest dużo, tak to jest przy wysokim ciśnieniu, a grupa ciśnie, oj ciśnie ;). Na pozycji nr dwa We'll Burn The Sky, kawalek zaczynający się melancholijnie i przechodzący w dość ostrą rockwą kompozycję. Bardzo ładna melodia i można ten utwór nazwać pół-balladą. Ciężko jest jednoznacznie zaszufladkować tutaj styl Scorpions, ale pod karą śmierci mógłbym przysiądz, że to heavy metalowy blues ;). Te flażolety Rotha w pewnym momencie robią naprawdę spore wrażenie. Meine i jego pijacki wokal sprawdza się za to najlepiej w przeboju I've Got To Be Free. Jego raczej wysoki, zachrypnięty głos nadaje odpowiednio imprezowego klimatu temu numerowi. Zagrywka gitary w kawałku jest funkowa, aczkolwiek to motoryczny hard rockowy utwór. A dalej The Riot Of Your Time, świetny numer, też jedna z bardziej znanych przebojów grupy. Gitara akustyczna zyskuje tutaj trochę przestrzeni w zwrotkach, chociaż refren jest ostry. Kompozycja skłania do zadumy, tak i smutną melodią, jak i dekadenckim tekstem, choć jak dla mnie nie zabrakło fragmentu, z którego sobie czasami lubię żartować. Chodzi mi wszak o fragment, w którym Meine śpiewa, że kolejny król rock and rolla się narodził w 1977. To mój rocznik :). Solówka w tym kawałku jest moim zdaniem rewelacyjna, bardzo melodyjna i chociaż nie ma w niej zaprezentowanych jakichś super technik, to na pewno melodyjnością powala większość gitarowych solówek z lat '70. No i przyszedł czas na The Sails Of Charon, który polecam bardzo naczelnemu
naszego serwisu, a prywatnie maniakowi gitarowemu, gdyż Ulrich Roth zaprezentował w nim wachlarz swoich nieprzeciętnych umiejętności. Numer w stylu Rainbow i dużo w nim zakręconych 'arabskich' dźwięków, a takie kawałki grał też później Yngwie Malmsteen. Your Light to mniej
znany kawałek z tego krążka i nie wiem do końca, o co w nim chodzi. Niby nastrojowa zwrotka i ostry refren były już wcześniej prezentowane na płycie, ale tutaj trochę zabrakło pomysłu. Nie szkodzi, bo oto mamy jeden z największych hitów Scorpions i jawny flirt z heavy metalem, utwór He's A Woman, She's A Man. Po prostu heavy metal i nie ma się co rozpisywać. Dla niektórych najlepszy moment krążka, i napewno jeden z moich ulubionych. Tempo średnio szybkie, co wprowadza nam trochę ożywienia po pod koniec albumu. Praktycznie każdy, kto kojarzy Scorpions, od razu zacznie szukać na ich płycie ballady. Jest na samym końcu... normalka. Grupa często na końcu swoich albumów umieszczała ballady. Utwór Born To Touch Your Feelings zdobył nawet pewne uznanie, ale zostało ono zdyskontowane rok później sukcesem superballady Holiday. Dla mnie ten utwór nie jest niczym szczególnym, choć muszę dodać, że bardzo lubię ballady Skorpionów. Ta wypada jednak raczej blado. Trochę zagrywek pod The Eagles i ta melorecytacja kobiety pod koniec całkiem mnie kładzie...ale do snu. Tak czy owak, trochę szkoda tej wpadki, bo jedyne czego mi na tym albumie brakuje to dobrej ballady, a ciężko za balladę uznać świetne, choć jedynie połowicznie spokojne We'll Burn The Sky.
Nie zmienia to faktu, że Taken By Force to płyta udana, gdzie 6 na 8 kompozycji to numery bardzo dobre. W reedycji kompaktowej dodano dwa kawałki, średni Suspender Love i znany już z albumu poprzedniego Polar Nights, tyle że w wersji live. Kawałki nic nie wnoszące do obrazu całości, więc nie będę ich szerzej komentował. Taken By Force polecam wszystkim fanom hard rocka, nawet tym, którzy nie zagłębiają się w muzykę z lat' 70, mogą wszak doznać iluminacji ;).
Oficjalna strona zespołu: www.the-scorpions.com
LSDisease wrzesień 2008
|