|
Skład: Klaus Meine - śpiew; Rudolf Schenker - gitara rytmiczna; Ulrich Roth - gitara prowadząca; Francis Buchholz - gitara basowa; Jürgen Rosenthal - perkusja
Produkcja: Frank Bornemann
W 1974 roku w grupie Scorpions miało miejsce poważne przemeblowanie. Ze składu znanego z debiutanckiej płyty zostali tylko Klaus Meine i Rudolf Schenker. Znaczącym nabytkiem zespołu okazał się utalentowany gitarzysta Ulrich Roth, chociaż na tym wydawnictwie jest autorem tylko jednego utworu i współautorem innego (na następnych płytach zazwyczaj pisał połowę materiału). Na Fly To The Rainbow mamy do czynienia z radykalną zmianą stylu w stosunku do debiutu. To już to hard rockowe Scorpions, jakie lubimy, momentami brzmiące nawet metalowo, a pamiętajmy, że metal jako taki dopiero się rodził.
Na wstępie Speedy's Coming to właśnie Skorpiony w wydaniu metalowym. Mocny, energetyczny numer brzmi niesamowicie agresywnie jak na czasy, w których został nagrany. Panowie się nie patyczkują, a przy okazji serwują ciekawe melodie. Ten wyjątkowo udany refren powtarzany jest często, co nie dziwi biorąc pod uwagę potencjał kawałka. Klaus Meine śpiewa wysoko, ale i zadziornie. Idealnie pasuje do tego typu muzyki. Dalej They Need A Million to niczym rockowa salsa. Hiszpańskie dźwięki poprzedza jednak bluesowe intro. Melodia do tego numeru to dokładnie to, co grupa wykorzystała w bardziej zmetalizowanym Steamrock Fever parę lat później. Nie mam wątpliwości, że "Fever..." to na dobrą sprawę przeróbka They Need A Million. Przeróbka udana. No i głosu użycza tu głównie Rudolf Schenker. Trzecia ścieżka na płycie to utwór Rotha Drifting Sun. Sam Uli wziął się tutaj za wokale i wydaje mi się, że swoją manierą stara się naśladować Jimiego Hendrixa, którego przecież wielbił pod niebiosa. Nagranie ma coś z Henia, ale i z Cream. Tyle że pobrzmiewa ostrzej, momentami metalowo, ale głównie klasycznie hard rockowo. I nie miałbym absolutnie nic do tej kompozycji, gdyby trwała ociupinkę krócej. Prawie osiem minut to jednak przesada. Fly People Fly to smętna ballada, oparta głównie o stare sprawdzone bluesowe wzorce. Nie przypomina ballad, jakimi panowie raczyli nas w latach '80 i '90, chociaż i tamte ballady miewały bluesową nutę. Ale ta brzmi staro, choć jednoznacznie rockowo. Po prostu ładna piosenka w stylu retro (nawet jak na lata '70). This Is My Song oparte jest o schemat, jaki grupa wykorzysta w przyszłości w znacznej liczbie swoich kawałków. Te charakterystyczne unisona i linia melodyczna będą nas prześladowały jeszcze długo na wydawnictwach zespołu. Co ciekawe, kawałek nie jest szczególnie ciężki i nadawałby się może na hipisowskie prywatki, gdyby nie fakt, że to raczej smutna kompozycja. W podobnej poetyce utrzymano na przykład Riot Of Your Time z płyty Taken By Force (sekcja rytmiczna). Far Away zaczyna się jak psychodeliczna ballada i tak jest do trzeciej minuty, kiedy z pełną parą wchodzi zespół. Robi się pogodnie jak na Scorpions, chociaż naturalnie jakiegoś gigantycznego przełomu w tej materii nie ma się co spodziewać. Dużo solówek i w sumie fajna linia melodyczna. Na koniec prawie 10 minutowy Fly To The Rainbow, w którym ponownie do mikrofonu podchodzi Uli Roth. Swoją drogą taka mała ciekawostka. Otóż kawałek napisał z Ulrichem były gitarzysta Scorpions - Michael Schenker, czyli mamy do czynienia z spotkaniem dwóch kompozytorskich światów. Delikatne dźwięki gitary akustycznej wprowadzają nas w odpowiedni nastrój. Nastrój zadumy, który unosi się nad tym utworem. W pewnym momencie wchodzi fragment w rytmice, jaką stosowało w późniejszym okresie Iron Maiden. Szkoda, że nie kontynuowano tego tematu dalej. Około szóstej minuty kawałek rozjeżdza się całkowicie, imitując coś z pod znaku psychodelii. Nie wiem dokładnie, co to miało być, ale nie wydaje mi się, że Scorpions w czymś takim się sprawdza. Pod koniec wszystko się klaruje i kończy posępną ciężką melodią. Jak dla mnie to najsłabsze nagranie na płycie, jakby echo po poprzednim albumie i chyba dobrze się stało, że Michaela Schenkera zastąpił Ulrich Roth, bo mam wrażenie, że początek to jego pomysł, końcówka zaś to fragment napisany przez Michaela. Jak dla mnie płyta Fly To The Rainbow kończy się drobnym zgrzytem, niemniej jednak całość wypada całkiem dobrze. To pierwsza klasyczna płyta Skorpionów, z której wyłuskano Speedy's Coming i zrobiono z niego przebój. Można było też zrobić przebój z They Need A Million, Fly People Fly czy This Is My Song.
Ale nie narzekajmy, bo album Scorpionsom się po prostu udał. Jak na owe czasy było to ostre granie, a i po latach nie rozczarowuje. Smutne, ale mięsiste. Jeśli ktoś lubi płyty In Trance, Virgin Killer czy Taken By Force, nie widzę powodu, by nie polubił Fly To The Rainbow. A to był dopiero przedsmak tego, co miało wkrótce nastąpić.
Oficjalna strona zespołu: www.the-scorpions.com
LSDisease sierpień 2010
|