Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

SCALE THE SUMMIT - The Collective [2011]
Wydawca: Prosthetic Records

  1. Colossal
  2. Whales
  3. Emersion
  4. The Levitated
  5. Secret Earth
  6. Gallows
  7. Origin Of Species
  8. Alpenglow
  9. Black Hills
  10. Balkan
  11. Drifting Figures
The Collective

Skład: Jordan Eberhardt - gitara basowa; Chris Letchford - gitara; Pat Skeffington - instrumenty perkusyjne; Travis Levrier - gitara

Produkcja: Mark Lewis

Kilkanaście strun oraz kilka talerzy i bębnów to wciąż dobry przepis na zespół. Nie trzeba do tego wokalisty, ani słów, bo instrumentaliści przy minimalnym nakładzie talentu lub odrobieniu lekcji z instrumentalnego rzemiosła potrafią napisać i nagrać krążek, który nie będzie tylko do kupienia, ale też do posłuchania. Taką grupę uformowali muzycy z Houston: Christ Letchford, Travis Levrier, Jordan Eberhardt i Pat Skeffington, od kilku lat znani jako Scale The Summit.

Grupa zakontraktowana w Prosthetic Records zadebiutowała w 2007 roku albumem pt. Monument, by dwa lata później wydać krążek o tytule Carving Desert Canyons. Jak widać regularność nie jest domeną tylko Szwajcarów, bo Scale The Summit w 2011 roku pojawili się z trzecim studyjnym albumem ohcrzczonym tytułem The Collective. Niemniej na wydawanych sukcesywnie co dwa lata albumach rzeczona regularność się kończy. Podstawową zmianą, jaka dokonała się w szeregach Scale The Summit, jest długość oferowanej muzyki, bo Amerykanie tym razem napisali album rozłożony na nieco ponad 52 minuty (oba poprzednie trwały nie dłużej niż 40 minut). Wydłużenie kompozycji, a raczej nagranie ich większej ilości niż w przypadku poprzednich wydawnictw, wyszło grupie na dobre. Wszak muzyka zawarta na The Collective jest wciągającym i zgrabnym zestawem pomysłów opartych na konsekwentnych i precyzyjnych biczach gitarowych. W tej muzycznej przestrzeni znalazły się przede wszystkim utwory krótkie i intensywne. Fani zarówno gitarowych riffów i solówek, jak i basu (w tym wydaniu sześciostrunowego) znajdą w muzyce Scale The Summit całe mnóstwo pomysłów i inspiracji dla siebie. Trochę mniejsze znaczenie w tym przypadku ma perkusja, która najczęściej stanowi zaledwie uzupełnienie w muzyce zespołu. W ten sposób zarysowaną konwencję wyraźnie wyłamały utwory pt. Whales i Black Hills. Szczególnie ten drugi numer charakteryzuje się progresywnymi patentami, bo w jego zawartości bardzo wyraźnie zaznaczone zostały różne bieguny muzyki: od szybkich, niemalże heavy metalowych impulsów ku głębokim, oceanicznym zanurzeniom. Myślę, że w przyszłości muzycy Scale The Summit powinni odważniej podążyć właśnie w kierunku progresywnym. Przemawia za tym nie tylko umiejętność kreowania wielowątkowych konstrukcji, ale też duża świeżość w wykorzystaniu instrumentów. Wydaje mi się, że współcześnie nieczęstym zjawiskiem jest tak wielka dawka autonomii gitarowej, którą uświadczyć możemy w nutach The Collective. Kwartet z Houston wieloma fragmentami, celowo bądź nie, wyłamał monolit dźwiękowy oddając prym konkretnemu instrumentowi (szczególnie wrażenie zrobiły na mnie wszystkie linie basowe, które określiłbym mianem wyraźnych i odważnych). O wykorzystanie takich zabiegów aż prosi się w kilkunastominutowych kompozycjach, bo przy krótszych utworach trudno o zbilansowanie wrażeń.

Generalnie w tej chwili mało istotne wydaje się etykietowanie twórczości grupy. Nieważne, czy muzykę Scale The Summit można nazwać rockiem progresywnym, instrumentalną wirtuozerią, czy po prostu korzennym rockiem. The Collective to album co najmniej niezły, ale szkoda, że kompozycje nie zostały rozłożone konsekwentnie, tzn. zabrakło numerów dłuższych, o szerszym stopniu komplikacji. Nie wiem, w jaki sposób rockowa rzeczywistość reaguje na albumy instrumentalne, bo nigdy się nad tym nie zastanawiałem. Historia pokazała, że Stream Of Consciousness Dream Theater, Marooned Pink Floyd czy Wedding Nails Porcupine Tree były odbierane znakomicie, ale te utwory stanowiły tylko wyjątek od reguły. W przypadku Scale The Summit wyjątek stanowi całość. Ocena: 7/10

Oficjalna strona zespołu: www.scalethesummit.com

Konrad Sebastian Morawski
marzec 2011