|
Skład: Joe Satriani - gitary, instrumenty klawiszowe, harmonijka, śpiew; Jeff Campitelli - perkusja; Matt Bissonette - gitara basowa; John Cuniberti - tamburyn
Produkcja: Joe Satriani
Nowa płyta Joe Satrianiego nie jest w zasadzie żadną niespodzianką. Wiadomo, że Joe nie nagra słabej płyty, gyż należy do artystów, którzy poniżej pewnego poziomu nie schodzą. Z drugiej strony czas rozwoju technik gitarowych też już minął, więc muzycy (nawet ci bardzo sprawni) unikają wszelakich "wodotrysków". Czego więc można się spodziewać po tym krążku?
Album jest ciekawym połączeniem rzeczy, które już słyszeliśmy na kilku innych płytach Satrianiego. Doszukać można się tu zapożyczeń ze Strange Beautiful Music, Engines Of Creation i Flying In A Blue Dream. CD jest jakby mieszanką wspomnianych wydawnictw, przy czym większość kompozycji jest raczej wolniejsza. Brak tu szybkiego kawałka samego w sobie, za to zdarzają się tu i ówdzie szybsze momenty. Już otwierąjace płytę Gnaahh pokazuje, że Satrianiemu nigdzie się nie spieszy. Całość brzmi bardzo nowocześnie, struktura rytmiczna utworu przypomina nieco muzykę funk, z kolei gitara Satcha to wypadkowa stylu prezentowanego na kilku ostatnich wydawnictwach. Up In Flames powinno szczególnie przypaść do gustu fanom melodii z czasów płyty The Extremist i jest to jeden z najlepszych kawałków na tym krążku. Na tle średniego tempa kompozycji gitarowe ścieżki wypełnione zostały perfekcyjnym wykonaniem flażoletów, doskonałym użyciem systemu tremolo i klasycznym pięknem techniki legato. Więcej podobieństw do płyty Strange Beautiful Music znajdziemy w numerze Hands In The Air, a konkretniej będą to podobieństwa do ciężej brzmiących utworów. Piosenka ta jest tu chyba najbardziej drapieżna z całej płyty, a mimo to w jakiś dziwny sposób do niej pasuje. Satrianiemu należy się dodatkowy punkt za umiejętność harmonijnego doboru utworów do potrzeb wydawnictwa - dzięki temu CD nie jest nudne i sprawia wrażenie bardzo spójnego. Poza kompozycjami instrumentalnymi w zestawie zamieszczone zostały również dwie piosenki, w których po raz kolejny możemy posłuchać głosu Satcha - Lifestyle i I Like The Rain. Obie w jakiś sposób nawiązują do piosenek znanych z płyty "Flying In...", przy czym pierwsza z nich jest rewelacyjna i brzmi zabawnie, druga niestety jest taka sobie i Joe mógł ją sobie spokojnie podarować. Tytułowe Is There Love In Space? to najspokojniejszy utwór z albumu. Powinien zadowolić miłośników grania wolnego i zarazem bardzo artykulacyjnego, a także tych, którzy uwielbiają efekt Wah-Wah ("kaczuszka"). If I Could Fly można uznać za sztandarowy przykład "Satrianiego w pigułce", zwłaszcza gdy weźmie się pod uwagę ostatnie dokonania mistrza. Część melodii wydaje się być zaimprowizowana, część to z pewnością bardzo przemyślana struktura, która mogłaby stać się hitem... gdyby tylko była zaśpiewana. A tak, dokładnie, melodyka gitary została dobrana w ten sposób, że przypomina nieco linie wokalne (można by rzec, że gitara Satrianiego śpiewa). W ogóle ten kawałek wydaje się idealny do radiowej emisji i to o każdej porze dnia. Dla odmiany The Souls Of Distortion ukazuje bardziej eksperymantalne ciągoty Satrianiego. Moim zdaniem Joe nadużywa tu "kaczuszki", forma aż nadto przerasta treść, aczkolwiek zawarta w środku kawałka solówka to prawdziwy majstersztyk. Spodoba się z pewnością fanom starszych dokonań Satcha. Dla zwolenników wolniejszego grania Satriani przygotował kompozycję Just Look Up. Tym razem mamy tu zbiór relaksacyjnych nutek utrzymanych w wolnych tempach, nic tylko się położyć i odpoczywać ;) . Searching to jeden z moich ulubionych utworów z tej płyty. Nie dość, że Joe wykombinował w nim bardzo oryginalną melodię, to jeszcze samo brzmienie gitary jest bardzo selektywne i bliskie ideału. Na samym końcu umieszczone zostało Bamboo - utworek bardzo spokojny i ponownie oparty o eksperymenty, podobne zresztą do tych znanych z wcześniejszych wydawnictw. Zaintrygował mnie tytuł samej piosenki... Skąd Joe bierze takie pomysły?...
Joe Satriani jest artysta, który za każdym razem zaskakuje słuchacza, a przy tym zachowuje wysoki poziom wykonawczy. Po raz kolejny wirtuoz nagrał album wybitny, płytę z wszech miar doskonałą. Nie minęła jeszcze połowa roku, a już możemy nasze uczy uraczyć tak dobrą muzyką. Uważam, że jest to bardzo poważny kandydat do miana płyty roku.
Oficjalna strona artysty: www.satriani.com
Guitarrizer kwiecień 2004
|