|
Skład: Geddy Lee - gitara basowa, śpiew; Alex Lifeson - gitary; Neil Peart - perkusja
Produkcja: Rush i Paul Northfield
O ile przerwa między Counterparts i Test For Echo była 3 letnia, to tym razem Rush kazało nam czekać na nowe wydawnictwo dwa razy dłużej. Nagrania do tego albumu rozpoczęły się jeszcze w styczniu 2001 roku i trwały do listopada, natomiast miksu dokonano między grudniem tegoż roku a lutym 2002. To z pewnością najdłużej tworzona płyta zespołu. Mimo to nie słychać jakiejś szczególnej różnorodności. To najostrzejsza płyta Rush. Gitara brzmi tu momentami niemal industrialnie. Oczywiście nie zabrakło elementów typowych dla tria.
Numer trzeci na płycie to Ghost Rider i w tym kawałku pojawia się już bardziej przestrzenne brzmienie. Pasowałby ten utwór na Test For Echo. Należy jeszcze dodać, że jego tekst zainspirowany został podróżami Neila po Ameryce Północnej, jakie odbył w ostatnich latach. Peaceable Kingdom odnosi się natomiast do tragedii z 11 września 2001 roku. Muzycznie jest to również pewne nawiązanie do bardziej mrocznych i tajemniczych momentów Test For Echo. W tym utworze wyczuwalne jest pewne napięcie. Geddy śpiewa: "Marzę o królestwie spokoju, marzę o czasie bez wojen, ci którzy chcielibyśmy by nas usłyszeli, słyszeli już wszystko wczesniej". Naprawdę robi to spore wrażenie. The Stars Look Down ma także dziwny niespokojny klimat. W refrenie nawet trochę psychodeliczny. Z kolei How It Is, to już typowo przebojowy numer, nieco "jaśniejszy" i pasujący na Test For Echo do takich kompozycji jak The Color Of Right albo Totem, czyli tych bardziej melodyjnych. Zresztą podobnie jak tamte utwory jest udany.W Vapor Trail też jest sporo melodii, a jednocześnie i zakręconych dźwięków. Secret Touch to już jazda w stylu Counterparts. Mam nawet pewne skojarzenia z Alien Shore i chyba nieprzypadkowo jest to być może najlepszy utwór na płycie. Chociaż w Earthshine emocje są równie duże. To niezwykłe nagranie czasem jest bardziej tajemnicze, kiedy indziej ukazuje światło w końcu tunelu. Fantastyczne. Sweet Miracle to najkrótszy i najbardziej przebojowy utwór. Nie brakuje w nim momentów prawdziwego uniesienia, zwłaszcza kiedy Geddy śpiewa z ekspresją: "Oh Salvation". Super. Nocturne wprowadza nas już w zupełnie inny świat. Świat snów. Numer rozpoczyna się od słów: "Czy ja miałem sen? Czy to sen miał mnie?". To niczym podróż po labiryncie. Labiryncie w którym jeszcze zostajemy podczas Freeze. Optymistyczny Out Of The Cradle jest świetnym zakończeniem płyty. "Przypływ energii, iskra inspiracji, oddech miłości jest jak elektryczność, może czas jest ptakiem w locie, nieustannie drwiącym / oto jesteśmy, wychodzimy z kołyski, która buja się w nieskończoność, buja w nieskończoność" Endlessly Rocking, Endlessly Rocking...
Oficjalna strona zespołu: www.rush.com
LSDisease październik 2003
|