Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

RUSH - Power Windows [1985]
Wydawca: PolyGram

  1. The Big Money
  2. Grand Designs
  3. Manhattan Project
  4. Marathon
  5. Territories
  6. Middletown Dreams
  7. Emotion Detector
  8. Mystic Rhythms
Power Windows

Skład: Geddy Lee - gitara basowa, śpiew, syntezatory; Alex Lifeson - gitary; Neil Peart - perkusja

Produkcja: Peter Collins i Rush

Ten album wydany w połowie lat 80 to moim zdaniem jeden z najlepszych albumów Rush. To płyta, na której brzmienie zdominowane zostało przez syntezatory, ale trzeba przyznać że ma to swój urok. Peter Collins w roli producenta spisał się naprawdę dobrze.

Całość otwiera dynamiczne The Big Money. Syntezatory wypełniaja przestrzeń, ale nie brzmi to wcale syntetycznie, a wręcz przeciwnie, bardzo żywiołowo i na pewno rockowo. Jest w tym siła, by pobudzić do życia nawet umarlaka. Następny na płycie jest Grand Designs. Właściwie pisząc o każdym numerze z tej płyty należałoby użyć słowa - żywiołowe. Oczywiście Grand Desings porywa niesamowita energią. Lifeson gra wyborne solo. Tekst tego utworu nawiązuje do tematu który został już poruszony w The Spirit Of Radio z płyty Permanent Waves i mówi o muzycznym biznesie w dość ironiczny sposób ("trudno rozpoznać prawdziwka, zdaża się raz na jakiś czas"). Z kolei Manhattan Project to już opowieść o tragicznym dla ludzkości eksperymencie z bombą atomową. W ostatnich dniach wojny na Hiroshimę zrzucony został "Mały chłopiec"(Little Boy), czyli bomba uranowa. O tym ten utwór mówi ("wyobraź sobie człowieka, kiedy to wszystko się zaczęło, pilota Enola Gay, wznoszącego się ponad falę uderzeniową, tego sierpniowego dnia"). Muzycznie Manhattan Project jest nieco spokojniejsze niż dwa poprzednie numery, ale nie mniej melodyjne i przebojowe. Po nim następuje podniosłe Marathon z niesamowitym chórem w końcówce. Aż ciarki przechodzą po plecach. W refrenie Geddy spiewa: "Od pierwszego do ostatniego, szczyt nie jest osiągnięty, coś zawsze zapala płomień, który rozświetla ci oczy, moment uniesienia i chwała pojawia się niczym nitka błyskawicy, która rozświetla i zanika na letnim niebie". Kompozycja jest po prostu super, choć moim ulubionym numerem na płycie jest Middletown Dreams. Nie ukrywam że mam do niego bardzo osobisty stosunek. Klimat tego utworu jest jakby "rozmarzony" Chyba nie przypadkiem zatytułowano go Middletown Dreams. Ten tekst w ogóle uważam za najlepszy, jaki Neil Peart kiedykolwiek napisał, a należy dodać że Neil tekściarzem jest wybornym. To zresztą modelowy numer, jeśli chodzi o wokal. Można się uważnie przysłuchać jak Geddy konstruuje swoje partie. Jeśli dobrze wytężymy słuch, zauważymy, że śpiewa lekko nosowo w spokojniejszych partiach. Z pewnością przy tej niesamowitej barwie i sile z jaką potrafi wydobyć głos nadaje mu to już absolutnej oryginalności. Solo gitarowe jakie pojawia się we wspomnianym "Middletown", daje mi sporo do myslenia. Czyż Adrian Smith nie inspirował się grą Lifesona podczas pracy nad Somewhere In Time Iron Maiden? No w każdym razie "Somewhere" to najbardziej art rockowa moim zdaniem płyta Ironów (i być może dlatego najbardziej ją cenię). Ale wróćmy do Power Windows. Sola na całym albumie są doskonałe. Emotion Detector to także przebojowy utwór, z niezwykle osobistym tekstem Pearta. Kompozycja ma raczej prostą budowę i dość spokoją rytmikę. Oczywiście posiada swój magnetyzm. To mój numer dwa, po Middletown Dreams, z tej płyty ("...in the secret wells of emotion, buried deep in our hearts, feel them high..."). Na koniec Mystic Rhythms, najbardziej stonowana kompozycja na albumie, ale też i najbardziej przestrzenna. Można nawet zaryzykować stwierdzenie, że stała się ona niejako wyjściową dla następnej płyty.

I cóż dodać - na płycie nie ma słabego utworu. Wybrano 8 bardzo dobrych kompozycji. I zakończę może fragmentem z Middletown Dreams: "marzenia płyną przez krainę serca, podsycają ogień, marzenia dostarczają pragnień, napędzają cię kiedy jesteś zdołowany".

Oficjalna strona zespołu: www.rush.com

LSDisease
październik 2003