Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

RUSH - Hold Your Fire [1987]
Wydawca: PolyGram

  1. Force Ten
  2. Time Stand Still
  3. Open Secrets
  4. Second Nature
  5. Prime Mover
  6. Lock And Key
  7. Mission
  8. Turn The Page
  9. Tai Shan
  10. High Water
Hold Your Fire

Skład: Geddy Lee - gitara basowa, śpiew, syntezatory; Alex Lifeson - gitary; Neil Peart - perkusja

Produkcja: Peter Collins i Rush

Ponownie w studio z Peterem Collinsem muzycy Rush postanowili kontynuować styl obrany na poprzednim albumie. Jednak tym razem tempa trochę zwolniły. Na początek Force Ten. To najbardziej dynamiczny utwór na płycie. Jest zrobiony według starego sprawdzonego schematu - szybka zwrotka i spokojny refren. Takie zabiegi były już stosowane przy Analog Kid z Signals i trzeba przyznać, że tu też się sprawdzają znakomicie. Drugi na płycie jest Time Stand Still. To mój ulubiony numer na tym albumie. Jest też chyba najbardziej przebojowy. Gościnnie zaśpiewała w refrenie Aimee Man z grupy Til Tuesday. Alex Lifeson gra jak zwykle z ogromnym wyczuciem, dbając o odpowiedni nastrój. To bardzo podniosły moment płyty. A jeśli chodzi wogóle o przestrzenne brzmienie gitary, które zresztą jest obecne na całym krążku, to najlepszym przykładem może być Open Secrets. Ten numer wprowadza nas w nieco "nocny" klimat. Klimat nocy w wielkim mieście (podobne wrażenia miałem słuchając Subdivisions z Signals, tyle że Open Secrets jest nieco spokojniejszy, ale też super). Second Nature rozpoczyna się od spokojnej fortepianowej melodii. Jest to zresztą jeden z bardziej przebojowych momentów albumu. I naprawdę poruszający. Geddy spiewa: "Dzień dzisiejszy jest inny, a jutrzejszy taki sam, trudno przyjąć świat takim jakim przychodzi". Doskonałe. Prime Mover to kolejny hit. Zwraca uwagę ciekawa zagrywka Geddy'ego na wstępie. Zresztą Geddy jak zwykle gra porywająco. Jego gitara basowa jest doskonale słyszalna, mimo że sporą przestrzeń wypełniają syntezatory. Prime Mover zresztą klimatycznie kojarzy mi się z Grand Designs z Power Windows, ale muszę przyznać, że to bardzo subiektywne odczucie. Ta sama dawka witalności. Super. Podobnie jest w pełnym pasji Lock And Key. Mission rozpoczyna się spokojnie. Tylko syntezator i głos Geddyego: "Hold your fire, keep it burning bright, hold the flame til the dreams ignite,a spirit with a vision is a dream with a MISSION", po czym wchodzi cały zespół i wykonuje jeden z najbardziej chwytliwych utworów płyty. Po nim dynamiczne Turn The Page, jest juz zdecydowanie mniej melodyjne, ale słucha się tego naprawdę dobrze. Na koniec dwie kompozycje które moim zdaniem są najmniej przebojowymi na płycie. Najpierw spokojny Tai Shan, pobrzmiewający orientalnie i High Water, który nie wnosi nic szczególnego do niezwykle udanej całości. No właśnie. Płyta bardzo udana, a jeśli chodzi o produkcję to moim zdaniem najlepsza w dorobku tria.

Oficjalna strona zespołu: www.rush.com

LSDisease
październik 2003