Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

RUSH - Test For Echo [1996]
Wydawca: Atlantic

  1. Test For Echo
  2. Driven
  3. Half The World
  4. The Color Of Right
  5. Time And Motion
  6. Totem
  7. Dog Years
  8. Virtuality
  9. Resist
  10. Limbo
  11. Carve Away The Stone
Test For Echo

Skład: Geddy Lee - gitara basowa, śpiew, syntezatory; Alex Lifeson - gitary; Neil Peart - instrumenty perkusyjne

Produkcja: Peter Collins i Rush

Po trasie koncertowej promującej poprzedni album, Counterparts, zespół postanowił zrobić sobie dłuższą przerwę. Do studia wrócił dopiero na początku 1996 roku. Efektem pracy jest Test For Echo, album przypominający nieco wcześniejszą płytę. Widać pochlebne opinie o poprzednim dziele zachęciły zespół do dalszego zaostrzenia brzmienia.

Słychać to już dobrze w Driven, gdzie pod koniec tego numeru zespół przyspiesza i gra jeszcze bardziej heavy. Wogóle to wyjątkowo ciekawy utwór. Partia gitary jest w nim płynna i słyszymy jakby dźwięk był nieco spłycony, jednak akustyczne mini-wstawki sprawiają że muzyka ta nabiera właściwego dla siebie rozmachu. Nie brak na płycie i bardziej przestrzennych kompozycji. Dobrym przykładem może być utwór tytułowy, gdzie gitara brzmi niczym za czasów Hold Your Fire. Tu jednak numer ma dość mroczny klimat. W The Color Of Right mamy z kolei melodykę w stylu Counterparts albo nawet Roll The Bones. Utwór jest zresztą wyśmienity i bardzo przebojowy. Time And Motion - znów tajemniczy klimat, spowodowany tym razem przez syntezatory, choć należy dodać że ich rola została tak jak i na Counterparts zminimalizowana. Totem to powrót raczej do klimatów The Color Of Light. I zwróćcie uwagę jak Geddy w ostatnich sekundach utworu śpiewa "Sweet chariot, swing low coming for me" - to prawdziwa ekwilibrystyka wokalna, która sprawia wrażenie jakby była wymyślana już podczas nagrań w studio. Niesamowite. Muzyka na płycie potrafi być ostra ale i melodyjna. Przekonuje nas o tym Dog Years, a także Virtuality. Pierwszy z nich zaczyna się od gitarowego czadu, Geddy śpiewa: "In a dog's life a year is really more like seven..." i wiemy już że mamy do czynienia z prawdziwym hitem. Virtuality ma podobną budowę ale melodyka jest trochę inna. W zwrotce zespół gra prawie industrialnie, aby w refrenie przejść do fragmentu z gitarą akustyczną. Jest to różnorodne i bardzo ciekawe. Utwór Resist to balladowa kompozycja pasująca do klimatów Roll The Bones albo nawet Hold Your Fire. Jest niczym kryształ. Brzmienie klarowne i świetna melodia. I jeszcze najbardziej reprezentatywny fragment tekstu: "Możesz poddać się bez modlitwy, ale nigdy nie modlisz się bez poddania; możesz walczyć i nigdy nie wygrać, ale nie wygrasz bez walki". To chyba najlepszy tekst na płycie. Instrumentalny Limbo jest po prostu w porządku. Muzycy pokazują tu swoje nieprzeciętne umiejętności, a sama melodia jest w sumie ok. Na koniec Carve Away The Stone. Muszę przyznać że to mój ulubiony utwór na tym albumie. Ten riff momentami pasuje mi do klimatów Signals. W ogóle uważam, że jego rytmika jest raz jak niczym narastajace napięcie, innym razem jakby rozluźnienie. I dość optymistyczne przesłanie: "Rozłup kamień (Syzyfie), spraw by był on lżejszy, jeśli masz sam ten głaz wytoczyć".

Album naprawdę doskonały i z całą pewnością jest on godnym następcą Counterparts.

Oficjalna strona zespołu: www.rush.com

LSDisease
październik 2003