|
Skład: Geddy Lee - gitara basowa, gitara klasyczna, śpiew; Alex Lifeson - gitary; Neil Peart - perkusja
Produkcja: Terry Brown
Ten album okazał się absolutnym przełomem dla zespołu. Wówczas magia Rush zaczęła działać także na Starym Kontynencie. Muzycy chcieli, aby ich twórczość w końcu została szerzej dostrzeżona, ale nie mieli zamiaru iść na żaden kompromis.
Więc już pierwsze nagranie, 20 minutowa tytułowa suita, to niejako dowód, że niepowodzenie albumu poprzedniego z
podobnym rozmiarowo Fountain Of Lamenth, nie zniechęciło muzyków do nagrywania takich rozbudowanych utworów. 2112 rozpoczyna się od podniosłego Overture. Zfuzowana gitara Alexa tworzy niesamowite klimaty. Dalej mamy fragment zatytułowany The Temples Of Syrinx. Tutaj zespół pokazuje, jak ostro potrafi zagrać, ostro ale i melodyjnie. Niesamowite emocje. W kolejnym temacie tytułowej suity Discovery robi sie z kolei balladowo, natomiast następny Presentation to już prawie operowe popisy wokalne. Zresztą jeśli chodzi o wokale, to szczególną uwagę zwraca jeszcze fragment Soliloguy. Tu już Geddy wspina się na absolutne wyżyny ekspresji. The Grand Finale kończy suitę, w równie podniosły sposób jak to miało miejsce na jej wstępie. Warto jeszcze wspomnieć o tekście. Całość opowiadania 2112, to historia człowieka, który żyje w roku 2112 już po upadku naszej cywilizacji, gdzie świat rządzony jest przez cynicznych kapłanów elektroniki pragnących całkowicie podporzadkować sobie jednostkę (tak na marginesie czy nie przypomina wam to Orwellowskiego 1984?. Ale to akurat książka Ayn Rand "Anthem" była niejako inspiracją do napisania tego tekstu). W każdym razie nasz bohater znajduje w jednej ze starych jaskiń gitarę i pragnie tworzyć. Nie jest to jednak proste, bo nowi władcy nie pozwalają nikomu na indywidualizm. We śnie człowiek pełen marzeń widzi, że kiedyś świat był wolny. Wiedząc, że nie jest w stanie nic zmienić postanawia popełnić samobójstwo. W ostatniej części suity słyszymy: "Prosimy o uwagę wszystkie planety Słonecznej Federacji, przejmujemy kontrolę", co sugeruje że wolni ludzie z przeszłości powrócili, by wyzwolić świat. Niewątpliwie 2112 to jeden z ważniejszych tekstów w historii muzyki i także niejako protest przeciwko narzucaniu pewnych schematów myślenia we współczesnym świecie. Po tej niesamowitej historii mamy dalszych pięć kompozycji. Można smiało stwierdzić że są to utwory, które pasowłyby na Fly By Night. Najpierw A Passage To Bangkok. Choć akurat w tym numerze mamy już jakby zalążek pewnych skłonności do wstawek orientalnych, które będą udanym ozdobnikiem w przyszości do takich utworów jak Xanadu czy Tai Shan. Niemniej jednak ogólnie A Passage To Bangkok utrzymany jest w stylu znanym choćby właśnie z Fly By Night. To melodyjny bardzo dobry hard rockowy numer. Twilight Zone to również utwór który pasowałby Na Fly By Night. Lessons poraża dynamiką, a dla odmiany Tears to już ballada. Spokojna wyciszająca, ale również piękna. Płytę zamyka częsty koncertowy wymiatacz Something For Nothing. To bardzo dynamiczna kompozycja i słucha się jej naprawdę dobrze.
Cóż mogę dodać. Ta płyta to pierwszy duży sukces komercyjny zespołu. Wydaje się także lepsza niż poprzednie trzy albumy, więc progres artystyczny też nastąpił. Zespół cały czas się rozwijał i dowody tego przedstawił na kolejnych wyśmienitych albumach.
Oficjalna strona zespołu: www.rush.com
LSDisease październik 2003
|