|
Skład: Dragan Stanic - gitary, chórki; Darren Danielson - perkusja; John Stones Nixon - gitara basowa, chórki; Juno Roxas - śpiew; Andy Shanahan - instrumenty klawiszowe
Produkcja: Mark Opitz
Jak to zazwyczaj bywa, na początku nowego roku nie mam ochoty słuchać nowości (ileż można?) i skłaniam się ku starszym płytom, wydanym kilkanaście, bądź też kilkadziesiąt lat temu. Tym razem postawiłem sobie za cel rozprawić się z kapelami z "Rox" w nazwie. Było zatem Rox Diamond, opisałem również Roxy Blue, pora zatem wziąć na celownik Roxus.
Żeby było śmieszniej, w przypadku Roxusa jak i w pozostałych dwóch sytuacjach opisuję płyty z 1992 roku. Przypadek? Najpewniej. Ponownie mamy do czynienia z mało znaną załogą, którą można by określić mianem skrajnego AOR-owo hard rockowego undergroundu. Cechą charakterystyczną australijskiego zespołu jest moim zdaniem to, że momentami bardzo fajnie naśladują styl pierwszoligowców epoki i wiernie oddają jej ducha. Przykładowo natrafimy tutaj na Danger Danger z czasów debiutu. Wystarczy wziąć pod lupę taki kawałek jak My Way i od razu słyszymy dangerowe zwrotki i refreny z kopią Poleya na wokalu. Myślę, że stanowi to dla Roxusa niezłą rekomendację, gdyż nie znam chyba nikogo, kto lubi taką muzykę, a kto nie darzyłby Dangerów sympatią. Szukając dalej porównań, można by powiedzieć, że H.e.a.t wzorowało się na graniu w podobnej co Roxus stylistyce, jeżeli wziąć chociażby pod uwagę kawałek zatytułowany Midnight Love. Nie muszę chyba dodawać, że bardzo lubię takie granie. Sama radocha dla miłośników dobrego AOR-u. W delikatne rejony, typowe dla Foreigner, czy też Alias wkroczymy wraz z utworem Where Are You Now. Jest to ten rodzaj plastikowego AOR-u, który świecił największe triumfy na świecie, trafiając do zbiorowej świadomości milionów ludzi. Nie mam tutaj na myśli jedynie fanów lat '80, ale zwykłych zjadaczy chleba, delektujących się na codzień muzyką radiową. Wróćmy jednak do początku płyty, gdyż zaburzyłem tradycyjną kolejność opisywania kawałków. Krążek otwiera Rock'n'roll Nights, które w zasadzie brzmi tak, jakby Talisman zagrało odrobinę lżej, wpadając bardziej w AOR niż w hard rock. Bad Boys jest typowym dla lat '80 utworem, zagranym w średnim tempie i z kręconymi riffami. Na tle pozostałych kompozycji z krążka wypada raczej przeciętnie. Numer tytułowy niesie w sobie sporą dawkę rock and rollowej energii, przywołując mi na myśl pewnego rockera sygnowanego nazwiskami Neal Schon And Jan Hammer, ale kurde, nie mogę sobie przypomnieć którego. This Time jest spokojniejsze, choć zdecydowanie jest to wędrówka utartymi szlakami. Nie czynię z tego zarzutu, gdyż utworu świetnie się słucha, a formacja potwierdza, że potrafi tworzyć udane kawałki. First Break Of The Heart nie jest już typowe, gdyż zwrotki nie brzmią jak grany w latach '80 AOR, ale niosą ze sobą pewną nowoczesność, której popularność pojawi się w tej muzyce później. Refreny są już jak najbardziej melodyjne i komercyjne, czyli mówiąc w skrócie nagranie nabiera sporej przebojowości i z łatwością zyskuje sobie moją sympatię. Stand Back to ponownie granie spopularyzowane ostatnio przez H.e.a.t, kojarzące się trochę z 91 Suite, ale mające również w sobie kilka cech typowych dla Danger Danger. Ostatnie Jimy G. utrzymane jest w spokojnym klimacie, a zespół ponownie nagrywa oklepanego bujańca i, co ciekawe, kolejny raz robi to dobrze. W małych dawkach potrafię cieszyć się takimi numerami.
Kariera zespołu miała dopiero wystartować i szkoda, że Roxus nigdy nie mieli szansy zaistnieć na szerszej scenie. Z pewnością na to zasługiwali. Dobrze, że udało się im wydać ten krążek, gdyż specjalizujący się w AOR-owej muzyce czytelnicy RockHard.pl mają kolejny potencjalny cel na Allegro, czy też na e-Bayu. Płyta raczej trudno dostępna i dość kosztowna.
Oficjalna strona zespołu na MySpace: www.myspace.com/roxusband
Guciomir marzec 2010
|