Menu
:: Strona główna
:: Recenzje CD
:: Recenzje (inne)
:: Biografie
:: Dyskografie
:: Wywiady
:: Artykuły
:: Teksty piosenek
:: Archiwum
Dodatki
:: FORUM dyskusyjne
:: Księga gości
:: Koncerty
:: Linki
:: Downloads
:: Reklamy i ogłoszenia
O nas
:: Redakcja i kontakt
:: Informacje o stronie
:: FAQ
:: Muzeum HRS
:: Strona startowa
 
*** Recenzje ***

ROUGH CUTT - Rough Cutt [1985]
Wydawca: Warner Bros / MVP Japan / Wounded Bird Records

  1. Take Her
  2. Piece Of My Heart
  3. Never Gonna Die
  4. Dreamin' Again
  5. Cutt Your Heart Out
  6. Black Widow
  7. You Keep Breaking My Heart
  8. Kids Will Rock
  9. Dressed To Kill
  10. She's Too Hott
Rough Cutt

Skład: Paul Shortino - śpiew; Chris Hager - gitara; Matt Thorr - gitara basowa; Dave Alford - perkusja, chórki; Amir Derakh - gitara

Produkcja: Tom Allom

Rough Cutt to taki zespół, któremu prawie się udało. Niestety jeszcze przed nagraniem debiutanckiego krążka zdążył stracić dwóch utalentowanych gitarzystów, którzy w późniejszym okresie wspomogli takie sławy jak Ozzy Osbourne (Jake E. Lee) oraz Ronniego Jamesa Dio (Craig Goldy). Mimo przeciwności w 1985 roku ujrzał światło dzienne album o tytule Rough Cutt, który miał połączyć ciężkość hard rocka z agresywnością heavy metalu. Myślę, że udało się to nieźle, mimo że przecież żadnej oryginalnej muzyki tu nie mamy.

Krążek otwiera mocnymi dźwiękami utwór Take Her. Z jednej strony heavy metal, z drugiej 80's hard rock, jaki prezentowała grupa Dokken. Paul Shortiono śpiewa z manierą Ronniego Dio i robi to tak dobrze, że w zasadzie nie słychać różnicy między obydwoma wokalistami. W samej końcówce tego kawałka zagrano fragment "W Grocie Króla Gór" Griega, fragment chętnie prezentowany przez zespoły metalowe i hard rockowe (np. Helloween czy Rainbow). No, w każdym razie potęga. Album promował utwór Piece Of My Heart, który jest coverem Ermy Franklin. To nieco jaśniejsze oblicze zespołu, bliskie upudrowanej wersji metalu, co było przecież wówczas na czasie. Nagranie wydane na singlu jakiegoś wielkiego sukcesu nie osiągnęło, no chyba że w Australii, gdzie zajęło 21 miejsce na tamtejszej liście. Never Gonna Die to także cover, tym razem Choirboys i tutaj również mamy do czynienia z muzyką weselszą, tyle że po prostu ciężką. Heavy metalowe riffy sprawiają, że brzmi to jak zmetalizowana wersja KISS. Dreamin' Again to power ballada. Jedna z lepszych kompozycji w zestawie, ze świetnym refrenem. Tak się powinno grać hard rock. Przy tym balladki Gunsów czy Motleyów brzmią naprawdę niewinnie, a należy dodać, że tamte zespoły uchodziły za bardzo niegrzeczne. No, ale Rough Cutt nawiązują do dokonań Dio czy Ozzy'ego, więc wiadomo, że coś z metalu musi być. Cut You Heart Out to szybki heavy metalowy numer. Nic specjalnego, ale wstydu muzykom nie przynosi. Trwa 2 i pół minuty, więc znudzić się nie ma prawa. Na pozycji następnej dla odmiany wolny, monumentalny Black Widow. Granie w stylu Black Sabbath z Dio, tudzież z Tony Martinem. Styl fajny, lecz sam kawałek nic specjalnego, chociaż grupa poniżej pewnego poziomu nie schodzi. Brzmią złowrogo, metalowo, o to chyba chodziło. O wiele lepiej jest w You Keep Breaking My Heart, kawałku wolnym, ciężkim, w którym potęga metalu ujawnia się w należyty sposób. Chociaż kompozycja rozwija się spokojnie ponad minutę. Później jednak wchodzi rasowy metal. To najcięższa kompozycja na płycie, no może obok Take Her, w każdym razie jedna z lepszych. Bardzo podoba mi się tu zwłaszcza solówka, która idealnie wypada na tle agresywnych riffów. Kids Will Rock to numer także heavy metalowy, podparty prostymi riffami. Skdandowany refren może kojarzyć się z tym, co w późniejszym okresie prezentowały zespoły sleazowe. Dressed To Kill brzmi jak próba zmiksowania starego hard rocka z metalem lat '80. Cóż, może się podobać, chociaż jakiegoś hiciarskiego refrenu to nie mamy. W ogóle mam wrażenie, że Rough Cutt nie jest zespołem nastawionym na refreny, co niekoniecznie w takiej muzyce się sprawdza. She's Too Hott zamyka wydawnictwo - ma szablon typowego kawałka hard rockowego z lat '80. Kiedy grupa Saxon próbowała podbijać Amerykę, pisała takie numery. Gdzieś na Innocence Is No Excuse takich rzeczy więcej znajdziecie.

Cóż dodać. Na Rough Cutt znalazło się klika naprawdę dobrych numerów i kilka całkiem niezłych. Zaletą albumu jest to, że ewidentnych fillerów tu brak, a za killery mogą robić ze trzy kompozycje. Nie jest więc źle. Oczywiście cukierkowatego rocka w stylu Bon Jovi się tu nie spodziewajcie. Ta okładka może niektórych zmylić, jest na niech serducho, ale jest też pająk i na tego pajączka zwróćcie bardziej uwagę. Po prostu amerykański heavy metal, nie tak agresywny i dziki jak W.A.S.P., za to ciężki, motoryczny, nieco posępny (w dużej mierze, bo i weselszych kawałków nie zabrakło). Z całą pewnością o wiele lepszy zakup niż którakolwiek płyta Poison czy Bon Jovi.

Oficjalna strona zespołu: www.roughcutt.com

LSDisease
sierpień 2010