|
Skład: Georg Dolvio - śpiew, gitara; Brian Forsythe - gitara; Reeve Downes - instrumenty basowe; Simon Wright - perkusja i instrumenty perkusyjne
Produkcja: Rick Ballard i Rhino Bucket
Słuchając zespołów takich jak Rhino Bucket człowiek zaczyna się zastanawiać, ile jeszcze można nagrać kawałków opartych na tych samych riffach. Zmienianie kombinacji niewiele daje, gdyż z 4 akordów ciężko jest stworzyć 11 różnych utworów. Ale kto powiedział, że muszą się od siebie różnić? Rhino Bucket nawet specjalnie nie dba, by ich tempa były znacząco różne. Więc niech mnie nawet nikt nie pyta, co gra Rhino Bucket na The Hardest Town, gdyż gra dokładnie to samo co na poprzednich płytach.
Po raz kolejny w sesji nagraniowej udział wziął perkusista Simon Wright (AC/DC), pojawienie się natomiast w szeregach formacji nowego gitarzysty - Briana 'Damage' Forsythe'a, wcześniej znanego z występów w Kix, jakoś szczególnie nie rzutuje na styl gry Nosorożca. To pierwszy studyjny krążek zespołu od czasu And Then It Got Ugly i jeśli mam być szczery, brzmienie na tym albumie bardziej mi odpowiada niż na tamtym niezbyt udanym wydawnictwie. Cóż, kombinacje riffów to widać nie wszystko. Zresztą raz te kombinacje mi bardziej odpowiadają, raz mniej. Nie wiem doprawdy, na czym to polega. The Hardest Town to solidny hard rockowy numer w stylu Rhino Bucket... żartuję, ten zespół nie ma żadnego swojego stylu. To jest dokładna zżynka z AC/DC z okresu, kiedy tam śpiewał jeszcze Bon Scott. Fajnie, co nie? Przecież AC/DC też uprawia kanibalizm artystyczny, tylko że obecnie (od jakichś 150 lat) z mniej wyrafinowanym wokalistą niż Scott. A tutaj Bon zmartwychstaje za sprawą Georga Dolivo. No prawie. Mógłbym przysiądz, że Know My Name jest plagiatem któregoś z kawałków znanych Austrakijczyków, chociaż nie mogę sobie akurat przypomnieć którego... zaraz, mam. Dog Eat Dog. Właśnie tak. Jeśli więc lubicie Let There Be Rock, to wiecie, kto ten album także lubi. W Dog Don't Bite wokalista rzeczywiscie drze się jak Scott. Nie brak feelingu w jego głosie, muszę mu to oddać. Sama kompozycja jest nieco bardziej rozbudowana, jeśli o jakimś rozbudowaniu w przypadku rock and rolla można mówić. No ale ma pewien smaczek. Za to No One Here kuleje wokalnie, chociaż akurat tym razem muzycznie mamy do czynienia z całkiem dobrą kombinacją dobrze znanych riffów. Tytuły utworów tradycyjnie banalne i nie ma w nich humorystycznych akcentów, jak to miało miejsce w przypadku kawałków AC/DC. Takim banalnym tytulem jest np. Take Me Down. Muzycznie jednak grupa ciut oddala się od AC/DC (tak na pół milimetra) i zapuszcza żurawia do katalogu The Dog's Damour (z okresu pierwszej płyty Psiaków). Jedni powiedzą KULT, drudzy powiedzą, że The Dog's Damour grali to lepiej. Nie wiem, co mam o tym sądzić, gdyż biorąc się za słuchanie jakiejkolwiek płyty Rhino Bucket mam z góry ustalone nastawienie i nie wychylam się w tym dalej niż panowie w swoim graniu. Kiedy grupa cedzi te nieswoje, ostre hard rockowe riffy wszystko wydaje mi się ok. Gorzej, kiedy z jakichś względów odstępuje od tej formuły, by zagrać to samo z mniejszym czadem. Takie mam przynajmniej wrażenie słuchając You're Gone, aczkolwiek kiedy wchodzi refren, wszystko wydaje się być w najlepszym porządku. Po prostu mr. rock w całej okazałości. To Be Mine to AC/DC. ale w wydaniu bluesowym. Po prostu niezły klimatyczny numer, no i w końcu znacząco różniący się tempem od innych. Pijacki wokal w Slip Away dobrze pasuje do tej trochę leniwej kompozycji. To właśnie taka mniej udana kombinacja dobrze znanych riffów. Nie wiem, czy panowie chcieli zrobić coś na kształt Spellbound z kultowej płyty For Those About To Rock australijskiej legendy, ale jeśli tak, to nie wyszło im to specjalnie.
A cały album? Cały album wyszedł całkiem nieźle. Tym razem te riffy nie kładą mnie bowiem do snu. Myślę, że można ten krążek względną witalnością porównać do płyty Get Used To It z 1992 roku. Czyli Rhino Bucket w dobrej formie. Posłuchać tej płyty warto, ale niekoniecznie trzeba ją mieć. Po co, skoro wciąż na rynku są dostępne wszystkie krążki AC/DC?
Oficjalna strona zespołu: www.rhinobucket.com
LSDisease maj 2009
|