|
W dzisiejszym przemyśle rozrywkowym coraz mniej jest zespołów stawiających na to, czym od zarania dziejów był rock'n'roll. Fun, fun, fun, chciałoby się wykrzyknąć za Beach Boys... Dla wszystkich złaknionych muzycznego rozmachu, chwytliwych melodii i zabawy w myśl stwierdzenia "do pierwszego pod stołem", pozostają jednak płyty takie jak debiut (i zarazem jedna z płyt roku!) Finów z Reckless Love. Radość grania, melodia, rock'n'roll - czego chcieć więcej? O tej płycie, a także muzycznych inspiracjach grupy, szaleństwach na trasie i własnych doświadczeniach nabytych za mikrofonem w Crashdïet - opowiada wokalista Reckless Love, Olli Herman.
HARD ROCK SERVICE: Cześć Olli! Dzięki za możliwość rozmowy. Zacznijmy od nowowydanego debiutu zespołu, którego jesteś frontmanem - Reckless Love. W jaki sposób zarekomendowałbyś nagranie tym, którzy jeszcze nie mieli szansy go usłyszeć?
OLLI HERMAN: To typowy imprezowy album, w zupełnej opozycji do współczesnej rockowej sceny - mrocznej, smętnej i przygnębiającej. Muzyka, którą gramy, jest radosna, niesamowicie energetyczna, żywiołowa, zmysłowa i buntownicza... Po prostu surowy, widowiskowy rock z refrenami wprost stworzonymi do chóralnego zdzierania gardeł, chwytliwymi gitarowymi riffami, ostro tnącymi solówkami oraz solidną sekcją rytmiczną.
HARD ROCK SERVICE: Jak rozpoczęła się historia Reckless Love? Proszę, przedstaw nam obecny skład grupy.
OLLI HERMAN: Jesteśmy czteroosobowym zespołem - ja jestem wokalistą, Pepe gra na gitarze, Jalle Verne na basie, a Hessu Maxx na bębnach. Zaczęliśmy grać jako cover band Guns N'Roses i pierwotnie nazywaliśmy się w związku z tym Reckless Life, po licznych zmianach w składzie - aż do stanu obecnego - i wraz ze wzrostem naszych ambicji postanowiliśmy ruszyć do przodu. Zaczęliśmy więc grać własny materiał pod nową nazwą. Pozostało w niej jednak słówko 'reckless', gdyż brzmi i wygląda w nazwie kapeli naprawdę dobrze i wszystkim nam się podoba.
HARD ROCK SERVICE: Czymś, co natychmiastowo uderza w Waszej muzyce, jest radość i żądza życia - Wasze piosenki są nimi wprost nasycone... Wygląda na to, że Reckless Love walnie przyczynia się do zmarwychwstania radosnego rock'n'rollowego brzmienia...
OLLI HERMAN: Oczywiście, taka była idea przyświecająca całemu zespołowi! Nie zamierzamy odzwierciedlać w muzyce takich uczuć, jak zdołowanie czy gniew. Zresztą, dziwnym byłoby dla nas choćby pomyśleć, że ktoś mógłby czuś się przygnębiony na scenie i grać muzykę rockową na smętną i depresyjną nutę. Dlaczego ktokolwiek miałby godzić się na słuchanie takich smętów? Rock jest, i zawsze był, głosem ludzi chcących w życiu zabawy! Pomyśl, czy widziałaś kiedyś Elvisa albo Chucka Berry'ego zawodzącego nad tym, jak smutne jest ich życie? Ha!
HARD ROCK SERVICE: Dla słuchaczy obeznanych już z debiutem Reckless Love Wasze inspiracje są dość oczywiste. Niemniej jednak, wymień proszę kilka grup, bez których Wasze brzmienie nie byłoby już takie samo.
OLLI HERMAN: Guns N'Roses było pierwszym rockowym zespołem, który poznaliśmy. Zainspirowali nas oni do gry i założenia zespołu. Chcieliśmy być tacy jak oni, idole jednak się zmieniają i z czasem pojawia się ich więcej. Nasze oczy otworzyły się, gdy poznaliśmy Van Halen. W smętnej dekadzie lat '90 wydawali się być jak nie z tego świata. Zwierzęca charyzma Davida Lee Rotha i wirtuozerskie wymiatanie Eddiego, wraz z solidną sekcją rytmiczną, brzmiały jak niekończąca się impreza za każdym razem, kiedy tylko płyta Van Halen lądowała w odtwarzaczu. Później odkryliśmy także całą resztę hair metalowej sceny lat '80 i kapele takie jak Def Leppard, Bon Jovi, KISS, W.A.S.P., Winger, Warrant, Ratt, Danger Danger - brzmienie tych zespołów stało się nam bardzo bliskie.
HARD ROCK SERVICE: Która piosenka z debiutu Reckless Love jest Twoim osobistym faworytem?
OLLI HERMAN: To się zmienia praktycznie z dnia na dzień. Uwielbiam je wszystkie - są jak nasze dzieci! Na dzień dzisiejszy faworytem pozostaje jednak Born To Rock - to piosenka stworzona na lato, a przy słońcu i cieple za oknem pasuje jak ulał.
HARD ROCK SERVICE: Jak widzisz przyszłość Reckless Love, za rok, pięć, dziesięć lat? Jaka jest, w Twojej opinii, przyszłość rock'n'rolla?
OLLI HERMAN: Widzę Reckless Love promujące swój kolejny album. Może szósty albo siódmy... i oczywiście, do tego czasu na pewno będziemy już koncertować na stadionach! Przyszłość rock'n'rolla to zabawa, luz i imprezowy klimat. Zbyt długo zespoły rockowe wyrzekały się dobrej zabawy na scenie; to naprawdę smutne. Sądzę jednak, że te czasy mroku i przygnębienia pomału się już kończą.
HARD ROCK SERVICE: Wszyscy kochamy lata '80, trzeba jednak przyznać, że nawet najwięksi skandaliści tamtych czasów to już ustatkowani tatusiowie gromadek dzieci. Jako współcześnie działający zespół rockowy, jak odnosicie się do wprowadzania w czyn słynnego hasła "seks, narkotyki i rock'n'roll? Czy bliższy jest Wam schemat męczącego życia na walizkach, czy dzikich imprez za kulisami?
OLLI HERMAN: Właściwie bliski jest nam i jeden, i drugi schemat. Życie w trasie jest w pewnym sensie męczące, ale my staramy się do tego podejść na wesoło. Nasze imprezy za kulisami ładnych parę razy już poszerzyły słownikowe znaczenie słowa 'dzikość'... W każdym razie jednak, dla nas to hasło oznacza raczej seks, seks i rock'n'roll - nie chcemy zbytnio narażać na szwank naszych organizmów i umysłów. Wciąż kieruje nami ambicja, by dawać jeszcze lepsze koncerty i wypadać na żywo wciąż lepiej i lepiej. Nie uda się to nikomu, kto urzyna się codziennie. Okazjonalnie oczywiście z całego serca temu hołdujemy, chcemy jednak dawać z siebie naprawdę wszystko na koncertach ze względu na naszą publiczność. Widzieliśmy już na scenie wystarczająco dużo zmordowanych, skacowanych wykonawców. To gwarant nudy na koncercie i totalny brak szacunku dla ludzi, którzy poświęcają zespołowi swój czas przychodząc na koncert i wydają ciężko zarobione pieniądze na bilet.
HARD ROCK SERVICE: Jak oceniasz współczesną scenę muzyczną, w Skandynawii i poza nią?
OLLI HERMAN: Właściwie nie mnie ją oceniać. Staram się tego nie robić. Sądzę to, co sądzę, ale żadna ze mnie wyrocznia dla innych. Każdy powinien słuchać takiej muzyki, jaka mu się podoba, i wyrabiać sobie na temat różnych brzmień swoje własne opinie. Zresztą, jeśli słuchanie jakiegoś gatunku nie sprawia komuś przyjemności, świat muzyki jest dostatecznie duży i szeroki, by móc spróbować innych rzeczy.
HARD ROCK SERVICE: Oczywiście, jednym z tematów, których nie możemy pominąć, jest kwestia Crashdïet. W 2007 roku zastąpiłeś w tym szwedzkim zespole zmarłego wokalistę Dave'a Leparda. W jaki sposób zostałeś drugim frontmanem w historii grupy?
OLLI HERMAN: Wysyłając demo z piosenkami Reckless Love. Muzycy Crashdïet skontaktowali się ze mną już w kilka godzin po tym, jak wysłałem im e-maila i chcieli od razu ze mną współpracować. Spotkaliśmy się więc w Helsinkach, porozmawialiśmy trochę i przez następne dwa lata tworzyłem z nimi jeden zespół.
HARD ROCK SERVICE: Mimo krótkiego stażu na scenie, Dave Lepard pozyskał sobie wierną i oddaną rzeszę fanów. Jak publiczność przyjęła Ciebie na stanowisku nowego wokalisty Crashdïet?
OLLI HERMAN: To było niesamowite! Wciąż dostaję mnóstwo maili od fanów, którzy szanują mój dorobek z zespołem. Chociaż wiem, że jest jakaś grupa bardzo oddanych fanów Dave'a, którzy absolutnie nie popierali mojego przyjęcia do zespołu... i tak byli bardzo uprzejmi i nie wykrzykiwali mi tego w twarz, ani też nie obsmarowywali mnie w żaden sposób. I za to im dziękuję.
HARD ROCK SERVICE: Proszę, podziel się z nami swoją opinią na temat The Unattractive Revolution, jedynego albumu, który nagrałeś z Crashdïet. Jak oceniasz to nagranie?
OLLI HERMAN: Sądzę, że to dobre nagranie, jeśli wziąć pod uwagę stan, w jakim w tamtym momencie znajdował się zespół. Wzięto mnie ze wschodniej Finlandii i postawiono przed mikrofonem bez żadnego doświadczenia. Właściwie niektóre piosenki śpiewałem po raz pierwszy w studio, rejestrowane bezpośrednio, i sporą trudność sprawiło mi dopasowanie swojego głosu do stylu Crashdïet. Jestem w każdym razie dumny z tego albumu i nie żałuję go ani trochę. Oczywiście, mogliśmy sporo rzeczy na nim zrobić lepiej, wciąż jednak jest tam parę dobrych numerów - więcej, niż na niektórych albumach KISS...
HARD ROCK SERVICE: W oficjalnym komunikacie o odejściu z Crashdïet jako powód tej decyzji podałeś chęć skoncentrowania się na działalności Reckless Love. Czy to była jedyna przyczyna odejścia z szeregów zespołu?
OLLI HERMAN: Był to jeden z głównych powodów. Innym była kwestia naszej kreatywności - po prostu, co tu dużo mówić, nie zawsze nadawaliśmy na tej samej częstotliwości. Niektóre rzeczy wolę na przykład robić na inną modłę, niż oni.
HARD ROCK SERVICE: Będąc w Crashdïet, byłeś znany jako Olliver Twisted. Skąd pomysł takiego pseudonimu - czyżby hołd dla słynnego zespołu Dee Snidera albo jakieś przezwisko? :-) Dlaczego ostatecznie zdecydowałeś się z niego zrezygnować?
OLLI HERMAN: Pseudonimu Olliver Twisted używałem także w Reckless Love w tamtych czasach. Nie ma on akurat nic wspólnego z niesamowitym zespołem dowodzonym przez Dee... Przestałem go używać w momencie, w którym poczułem, że to, co robimy, zaczyna się od nowa, świeże i prawdziwe. A co pasowałoby lepiej do takiej sytuacji i do mnie niż moje własne, prawdziwe nazwisko? Bardziej pasuje ono również do Reckless Love, odkąd czuję, że muzyka, którą gramy oraz słowa, które śpiewam są prawdziwe, płyną prosto w serca.
HARD ROCK SERVICE: Skupiając się ponownie na Twojej osobie, jakie były Twoje początki z muzyką? Kiedy postanowiłeś zostać muzykiem rockowym i co Cię do tego zainspirowało?
OLLI HERMAN: Urodziłem się w muzykalnej rodzinie; mój ojciec jest nauczycielem muzyki. Jest on również jednym z najlepszych pedagogów, jakich znam i ma on mnóstwo naturalnych zdolności, talentu i charyzmy, jeśli chodzi o nauczanie. Włączył on muzykę do mojego wychowania i prawdopodobnie dlatego tak bardzo zapragnąłem zostać muzykiem. Axl Rose był moją ostateczną inspiracją, jeśli chodzi o zostanie rockowym wokalistą, później jego miejsce w moim panteonie zajął David Lee Roth. Również w tym okresie zacząłem się coraz bardziej interesować pisaniem tekstów piosenek.
HARD ROCK SERVICE: Jaki był pierwszy koncert, który zobaczyłeś na żywo, i pierwszy album, którego właścicielem się stałeś?
OLLI HERMAN: Byłem o wiele, wiele za mały, by pamiętać swój pierwszy koncert. Moi rodzice zabierali mnie w dzieciństwie na mnóstwo koncertów. Świetnie pamiętam za to pierwszy album, który kupiłem - było to Spaghetti Incident Guns N'Roses.
HARD ROCK SERVICE: Wracając do tematu Twojej kariery i Reckless Love, jakie są Twoje plany na przyszłość? Mamy nadzieję, że planując w niedalekiej przyszłości pełnowymiarową europejską trasę koncertową, nie ominiecie Polski szerokim łukiem...
OLLI HERMAN: Nasze przyszłościowe plany opierają się na kilku nowych teledyskach, wywiadach, mnóstwie festiwalowych występów latem, wydaniu albumu w Japonii i kontynentalnej Europie. Planowane jest pełnowymiarowe europejskie tournee jesienią oraz azjatycka trasa. Oczywiście - powstanie też trochę nowych piosenek i dodatkowych rzeczy.
HARD ROCK SERVICE: Dzięki za wywiad, dawajcie czadu dalej! Na koniec wywiadu proszę Cię jeszcze o kilka słów dla słuchaczy Reckless Love i czytelników Hard Rock Service.
OLLI HERMAN: Nie marnujcie czasu na myślenie - idźcie z prądem. To tylko rock'n'roll, a on powinien być zabawą. Przyjdźcie zobaczyć nas na żywo i doświadczajcie koncertowej frajdy, tylko wtedy to wszystko ma sens. Kupujcie też oryginalne płyty ukochanych zespołów, dzięki temu mogą działać. Pozdrawiam Was wszystkich!
Oficialna strona Reckless Love: www.recklesslove.com
Twisted 24.06.2010
(Wszystkie fotografie pochodzą z oficjalnej strony artysty i zostały użyte za jego pozwoleniem)
English version / wersja angielska
|