|
Skład: Kevin DuBrow - śpiew, chórki; Carlos Cavazo - gitary, chórki; Rudy Sarzo - gitara basowa, syntezatory; Frankie Banali - perkusja i instrumenty perkusyjne, cymbały, tympanon, chórki
Gościnnie: Chuck Wright - gitara basowa w [1, 3], chórki; Pat Regan - instrumenty klawiszowe; Riot Squad - chórki; Tuesday Knight - chórki; Spencer Proffer - chórki; Donna Slattery - chórki
Produkcja: Spencer Proffer
Zespół został założony już w roku 1973, lecz prawdziwą sławę przyniósł grupie trzeci album wydany 10 lat później - Metal Health. We wrześniu 1982 roku, z małą pomocą producenta Spencera Proffera (człowieka, który później wyprodukował drugi album zespołu W.A.S.P., The Last Command), Quiet Riot podpisało kontrakt z CBS Records, a 11 marca 1983 roku fani mogli usłyszeć ich debiutancki na amerykańskim rynku album - Metal Health. Na tym krążku debiutuje nowy gitarzysta grupy Carlos Cavazo, który zastąpił tragicznie zmarłego Randy'ego Rhoadsa. Quiet Riot tak jak wiele innych zespołów z lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych ma swoją maskotkę (tak jak np. "Eddie the Head" w Iron Maiden, "Vic Rattlehead" Megadethu czy "Snaggletooth" w Motörhead). Jest nią mężczyzna w metalowej masce i "kaftanie bezpieczeństwa", można powiedzieć, że jest ona wzorowana na Hannibalu Lecterze.
Album zaczyna się sztandarowym kawałkiem dla grupy, czyli tytułowym Metal Health. Praktycznie od samego początku słucha się tej piosenki wspaniale. Tempo może nie jest oszałamiające, ale melodyjność wręcz zabija. Wejście gitar po lekkich basowych przestojach brzmi kapitalnie. Jeden z najlepszych utworów na płycie (o ile nie najlepszy). Cum On Feel The Noize, cover angielskiej glamrockowej grupy Slade, przez 2 tygodnie okupywało piąte miejsce listy przebojów "Billboard Top 100". Był to pierwszy metalowy utwór, który dotarł do "Top 5" tej listy. Sukces tego singla bardzo pomógł wypromować album. Sam cover Cum On Feel The Noize został nagrany dosłownie pod naciskiem producenta, który stwierdził, że potrzebuje czegoś "chwytliwego" na singiel. Całość została nagrana bez uprzedniego przećwiczenia, jak twierdzą członkowie zespołu, wcale nie chcieli grać tego utworu, nikt z nich za nim nie przepadał. Don't Wanna Let You Go to jeden z wolniejszych kawałków na albumie, co nie znaczy, że gorszy. Jest to taki na wpół wolny numer, łatwo wpadający w ucho. Mi osobiście bardzo podoba się solo zagrane przez Carlosa Cavazo w okolicach drugiej minuty. Czwarty utwór na płycie to Slick Black Cadillac. Jest zdecydowanie szybszy od poprzedniego, przypomina mi trochę klimaty starego rock'n'rolla. Nie jest to jednak mój faworyt z tego zestawu. Love's A Bitch zaczyna się w sposób, który bardzo lubię, klimatycznie, mrocznie. Potem jak w wielu podobnych kawałkach tempo wzrasta. Na uwagę zasługuje tutaj fajnie wyśpiewany refren. Mimo że jest śpiewany często, w niczym to nie przeszkadza. Numer na pewno spodoba się wszystkim. O ile ten utwór jest w średnim tempie, to Breathless jest już piorunem! Zaczyna się od tradycyjnego "galopowania" i tak przez cały kawałek. Myli się ten, kto pomyślał, ze jest to utwór podchodzący pod thrash. Nic z tych rzeczy, nadal jest melodyjnie i z wyczuciem. Wspaniały wokal, solówki... Po prostu Hard Rockowy rocker! Run For Cover jeśli chodzi o tempo, jest podobny do Breathless, a może i szybszy, jednak w moim odczuciu jest troszkę gorszy. Nie posiada już tej przebojowości, melodyki. Jest to kawałek dla fanów szybszego i ostrzejszego grania niż Hard Rock. Ósmy Battle Axe to kawałek instrumentalny. Składa się w całości z ok. 1.30 min. solówki. Let's Get Crazy to już typowe Quiet Riot. Bardzo ciekawie wypadają tutaj dźwięki grane przez C. Cavazo w przerywnikach między śpiewem. Nie jest może to utwór genialny, ale solidnie zagrany, łatwo przyswajalny rockowy kawałek. Z przyjemnością posłuchałbym go na żywo :). Wielkimi krokami zbliżamy się do końca płyty. Jako ostatni numer mamy Thunderbird. Jest to typowa "przytulankowa" ballada. Dodać należy jeszcze, że w wersji zremasterowanej albumu znajdują się dwa utwory bonusowe - Danger Zone i Slick Black Cadillac (live).
Moim zdaniem grupa tym albumem wspięła się na wyżyny swoich możliwości. Ani wcześniejsze, ani późniejsze płyty zespołu nie sprzedały się tak dobrze jak Metal Health. Warto wspomnieć, że wydawnictwo to znalazło ponad 6 milionów nabywców i był to pierwszy metalowy album, który dotarł do szczytu najbardziej poważanej listy przebojów i stał się numerem 1 w USA. Płyta jest łatwo dostępna w Polsce, a w szczególnosci jej zremasterowane wydanie z 2001 roku. Polecam.
Oficjalna strona zespołu: www.officialquietriot.com
Metalfan lipiec 2008
|