|
Skład: Geoff Tate - śpiew, instrumenty klawiszowe; Chris DeGarmo - gitary; Michael Wilton - gitary; Eddie Jackson - gitara basowa; Scott Rockenfield - perkusja
Produkcja: Neil Kernon
Drugi pełnometrażowy album piątki z Seattle (kiedyś to miasto nie kojarzyło się wyłącznie z grunge), to nie da się ukryć pewien postęp w stosunku do "jedynki", zwłaszcza jeśli chodzi o produkcję (tą zajął się Neil Kernon notabene pomagający także grupie Dokken). Płyta zyskała bardziej przestrzenne brzmienie, a i same kompozycje stały się jakby bardziej wyrafinowane. Rage For Order to dawka solidnego hard rockowego grania wzbogacona klawiszami, które to tworzą raczej demoniczny klimat i nie da się ukryć, że są bardzo ważnym dodatkiem do doskonałej gitarowej roboty.
Duet Wilton / DeGarmo gra z odpowiednim czadem, co najlepiej słychać w takim Surgical Strike, który w jakiś tam sposób zapowiada power metalowe dokonania Helloween. Rasowy hard rock mamy w Chemical Youth. Świetne potężne brzmienie. W refrenie zespół nieco przespiesza i pokazuje prawdziwy pazur. Zresztą podobne rasowe hard rockowe granie mamy w otwierającym płytę Walk In The Shadows, tyle że akurat ten numer w całości jest utrzymany w średnim tempie (co wcale nie oznacza, że jest gorszy). Wiodącą rolę we wszystkich utworach odgrywa głos Geoffa. Raz jest niski nieco demoniczny, innym razem odpowiednio wysoki. Zdaje się on zaprzeczyć prawom fizyki (tak jak to było choćby już w Queens Of The Reich z debiutanckiej EP-ki). Sprawdza się w każdej konwencji i na deser zostawiłem sobie moim zdaniem najlepszą częśc albumu czyli utwory bardziej nastrojowe. Do moich faworytów bez wątpienia należą Dream In Infra-Red, Gonna Get Close To You oraz The Killing Words. Pierwszy z nich to właściwie ballada, mroczna ale i bardzo melodyjna, z przebojowym refrenem i zdecydowanie hard rockowa. Gonna Get Close To You ma specyficzny ponury klimat, w którym maniakalny tekst i głos Geoffa stopniuje napięcie, ale znowu muszę dodać dla tych, którzy być może słowa "ponury" czy "mroczny" kojarzą z jamikś black metalem czy nie daj Boże z grunge, że utwory Queensrÿche to prawdziwy hard rock, bardziej wampiryczny, ale rasowy jak przystało na 1986 rok. The Killing Words to kolejna ballada i oczywiście nie napiszę nic więcej niż to, że jest wspaniała i że po prostu trzeba jej posłuchać. A tak w ogóle ten album jest w dużej mierze nastrojowy. Na przykład zamykające całość I Will Remember, to delikatna smutna ballada zdecydowanie najłagodniejsza, ale też bardzo dobra. Jeśli już o niej wspomniałem to żeby zakończyć tę wyliczankę dodam jeszcze, że London też jest spokojniejszy. Dla zwolenników większych czadów oprócz utworów wspomnianych na początku recenzji mógłbym wskazać jeszcze na The Whisper. Czy na Rage For Order są jakieś słabe momenty? Tak, jest jeden i moim zdaniem jest to utwór Screaming In Digital. Zastanawiam się, po co umieszczono go na płycie. Oczywiście pewnie niektórym się spodoba, niemniej jednak wątpię, by był najczęśćiej osłuchiwanym utworem z tego krążka. Mimo tej małej wpadki daję tej płycie dziesięć punktów, bo do cholery jest tego warta. A więc śnijmy w podczerwieni, czego Wam i sobię życzę.
Oficjalna strona zespołu: www.queensryche.com
LSDisease grudzień 2003
|