|
Skład: Geoff Tate - śpiew; Chris DeGarmo - gitary; Michael Wilton - gitary; Eddie Jackson - gitara basowa; Scott Rockenfield - perkusja
Produkcja: Queensrÿche i Neil Kernon
Debiutancki minialbum Queensrÿche nie poraża, kiedy słucha się go dziś, jednakże niewątpliwie na początku lat 80-tych mógł robić wrażenie.
Oczywisty i pokaźny wpływ na Queensrÿche ma tu Iron Maiden (co, aż ZA DOBRZE słychać na owej płycie). Geoff z powodzeniem naśladuje manierę wokalną Bruce'a Dickinsona. Zwłaszcza w kawałku rozpoczynającym album - Queen Of The Reich, który to numer jest naprawdę dobrym, wpadającym w ucho, szybkim utworem. Podobną sytuację mamy z Nightrider - szybkie "ironowskie" heavy rozpoczynające się wolnym wstępem oraz (po paru sekundach) przeciągłym wrzaskiem Tate'a. Ciekawym kawałkiem wydaje mi się Blinded. Interesujący początek, dobre gitarowe wejście no i wokal Geoffa... taaak, to jest niezły kawałek, ale jak na mój gust - mógłby być jeszcze lepszy (zwłaszcza zakończenie). Jak widać (a właściwie słychać), utwór ze świetnym początkiem nie zawsze musi mieć rewelacyjny epilog. The Lady Wore Black stanowi tę "wolniejszą" i "łagodniejszą" część albumu. Moim zdaniem jest to najsłabsza kompozycja (a najdłuższy, nawiasem mówiąc). Pierwotnie EP-ka zawierała tylko cztery ścieżki, utwór Prophecy został dodany później. Jest to ostatni w kolejności, typowy heavymetalowy kawałek. Dobrze się go słucha (jak zresztą i całej płyty), ale po dwudziestu kilku płytach Iron Maiden można mieć dość ;-)
Nie chciałabym zostać źle zrozumiana, podkreślam więc: NIE JEST TO PŁYTA ZŁA. Wręcz przeciwnie. Natomiast nie jest to ten Queensrÿche, który kochamy najbardziej - z czasów Empire czy Operation: Mindcrime. W 1983 roku chłopcy z Queensrÿche czasy świetności mieli dopiero przed sobą. Z czystym sumieniem polecam EP-kę Queensryche fanom heavy i power metalu...
Oficjalna strona zespołu: www.queensryche.com
Burn grudzień 2003
|